Free Your Mind Free Your Mind
183
BLOG

O profesjonalizacji polityki

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 42

W intrygującym artykule R. Ziemkiewicza dotyczącym pseudo-profesjonalizacji polskiej polityki zabrakło mi jednego, kluczowego elementu. Rzekłbym prowokacyjnie, że wbrew temu, co twierdzi Ziemkiewicz, wielu polskich polityków jest wysoce sprofesjonalizowanych, rzecz nie polega jednak na stopniu zaawansowania w tworzeniu mgły medialnej przez wynajętych fachowców ani nawet w wysyłaniu gotowców do poszczególnych polityków, ale w zgodnej kooperacji ze służbami specjalnymi, które nadzorowały pokojowe przekształcenia w Polsce na przełomie lat 80. i 90.

W tym ostatnim zdaniu na słowo "pokojowe" trzeba położyć największy nacisk, ponieważ razwiedka osłaniała "politycznych graczy" (zwłaszcza po stronie "władzy", ale, jak już wiemy z historii, także po stronie "społecznej"; ach, ten pełen śmiałych eufemizmów język polskiej transformacji), by przypadkiem nie doszło do zapowiadanego na wielu demonstracjach w Polsce Ludowej (szczególnie w ostatniej jej dekadzie) wiosennego wieszania komunistów "zamiast liści". Sprawa była o tyle zabawna, że założenie o możliwości zaktywizowania się "wieszatieli" podzielały gremialnie obie negocjujące strony, co razwiedka przyjęła z całkowitym zrozumieniem. Tymczasem jeśliby doszło do jakiegoś osądzenia komunistów, to na pewno nie w formie samosądów (no, chyba, że zaczęliby się zbrojnie opierać - był wszak, jak Państwo pamiętają, jakiś dziwny tajny okólnik Kiszczaka jeszcze latem 1989 r. podnoszący stan gotowości terenowych oddziałów Bezpieki), ale w postaci zwykłych procesów sądowych. Oczywiście, ludzie tacy, jak Jaruzelski, Kiszczak, Urban i wielu im podobnych dożywaliby wtedy spokojnej starości za kratami, bo pewnie na karę śmierci nikt by ich nie skazał (choć, kto wie?), lecz do żadnego zbiorowego mordobicia by nie doszło (zakładam ówczesne stanie z boku armii czerwonej, która do wojny z Polską też by raczej nie parła).

Razwiedka więc stała się czynnikiem stabilizującym i zaakceptowanym przez "władzę" i "stronę społeczną", no ale stabilizacja stabilizacją, a żyć z czegoś trzeba, wobec tego razwiedka włączyła się też aktywnie w transformację, uzyskując szeroki dostęp do najbardziej intratnych dziedzin życia ekonomicznego. Komunistom to w żaden sposób nie przeszkadzało, gdyż oni mają we krwi pełny respekt wobec bezpieczniaków i swoich oficerów prowadzących, natomiast "strona społeczna" udawała, że słonia w menażerii nie dostrzega lub też, że nie taka Bezpieka zła, jak ją malują. Z biegiem lat tę aktywną rolę razwiedki w gospodarce i polityce uznano w Polsce za naturalny porządek rzeczy, z którym da się spokojnie żyć, dopóki nie zaczęły wychodzić na jaw afery i nadużycia, które ciężko było zamiatać pod dywan. Zaowocowało to programem zerwania z III RP i kolejnej przebudowy państwa - co zgodnie głosił PiS i PO w 2005 r., choć, jak wiemy dzisiaj, chodziło tym partiom o zgoła odmienne rzeczy. PiS zmierzał do przecięcia więzów z Bezpieką, zaś PO do wyeliminowania z gry oszołomów chcących przecięcia więzów z Bezpieką (co w 2007 r. się udało i trwa do dziś).
 
Ziemkiewicz słusznie pisze, że:

"Na zewnątrz mamy pozory profesjonalizacji polskiej polityki: błyszczące foldery, reżyserowane konwencje, telebimy, baloniki, chorągiewki, sztaby doradców od PR. Pod tym pozorem westernizacji trwa zaś ta sama prostacka nawalanka, to samo: kto kogo pcha lub holuje, kto pod kim wisi i kto kogo z kim, koniec końców, wydudka, jakim cechowało się życie wewnętrzne nieboszczki PZPR."

Wszelkie narzędzia służące tworzeniu zwykłego (medialnego) dymu, który ma nie tylko zasłaniać to, co się naprawdę w Polsce dzieje, ale i zaczadzać odbiorców (by myśleli jak najmniej i jak najrzadziej) są w Polsce wykorzystywane z podziwu godną zapamiętałością, mimo że tak naprawdę przypomina to fascynację drogimi zabawkami, które dostały się w ręce dzikich. Prawdziwa bowiem profesjonalizacja polskiej polityki zachodzi w innej dziedzinie, tj. na styku polityki i Bezpieki, w czym PO wykazuje się od pierwszych dni swoich rządów z "ludowcami" wielką determinacją. Z jednej strony więc Ziemkiewicz ma rację, że życie takiej partii jak PO przypomina jakiś dziwaczny rój, a nie normalną organizację złożoną z ludzi mających cokolwiek istotnego w polityce do powiedzenia i do zrobienia, z drugiej jednak należy mieć pełną świadomość tego, że efekt roju, to tylko złudzenie kreowane właśnie dla co inteligetniejszych komentatorów. Nie mam wątpliwości, że wielu ludzi obecnej władzy jest tak mocno przekonanych, że blask drogich limuzyn, pękatych portfeli i pierwszorzędnych garniturów każe prostaczkom ściągać czapki z głów i korzyć się przed "panami politykami". Jednocześnie ludzie władzy wiedzą, że co krytyczniejsi obserwatorzy śledzą rozmaite wolty ideowe (Sikorski jest tu znakomitym przykładem, ale przecież nie on jeden), transfery, przegrupowania, zmiany szyldów, nieustające wędrówki i przefarbowania na scenie politycznej i tymże obserwatorom do rozsądku trzeba inaczej przemawiać. Im więc podsuwa się obraz stada baranów, które lezą po sobie bezładnie, ino by się nachapać. Nie muszę dodawać, że wielu analityków taki obraz kupuje (choć, rzecz jasna, baranów w szeregach PO nie brakuje).

Gdyby jednak do władzy mogło się dopchać każde stado baranów lub każdy rój buców, co nie mają nic do powiedzenia i do zrobienia, jeno chcą se handlować z kolesiami tajnymi informacjami ekonomicznymi na wagę złota i brylować na grillikach z żonkami, kochankami czy innymi partnerkami po dziesięciu liftingach, to by znaczyło, że w Polsce istnieją stosunkowo proste mechanizmy awansu politycznego, a przecież to nieprawda. Jedna sprawa K. Olewnika pokazuje, że jeśli się człowiek próbuje gdziekolwiek piąć bez przyzwolenia Układu, to może marnie skończyć - a co dopiero kwestie wielkich interesów, do jakich ma się dostęp, przejmując władzę. Tak więc PO bez wsparcia razwiedki nie była w stanie ani odepchnąć znienawidzonych kaczystów od rządzenia, ani sama się rozsiąść w ministerialnych gabinetach i po rozmaitych spółkach skarbu państwa (i gdzie dusza zapragnie), toteż nie można powiedzieć, by peokraci nie postępowali profesjonalnie. Pragmatyzm polityczny nakazuje wszak trwałe wiązanie się z postsowiecką Bezpieką, gdyż to zapewnia nie tylko osłonę, ale i stabilizację dla danej partii.    

Obraz Ziemkiewicza należy zatem uzupełnić. Patologią nie są ściągawki, lecz związki polityków ze służbami bezpieczeństwa - związki, które jak wiemy za rządów PO, zacieśniły się tak, jak za czasów Millera. Sprawa jest o tyle poważna, że pogłębianie się tego stanu rzeczy może doprowadzić do kompletnego wewnętrznego rozkładu naszego państwa, choć oczywiście ktoś, kto wiąże swoje polityczne nadzieje z bezpieczniakami nie patrzy na Polskę w takich kategoriach.

http://www.rp.pl/artykul/165463.html          

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka