Czytam lub słyszę to tu i tam, jakiego to cyrku byliśmy świadkami za niedawnego słynnego posiedzenia jednej z komisji sejmowych. K. Durczok rozdziera szaty na łamach "Polski", a R. Ziemkiewicz, przypominając obstrukcję stosowaną przez B. Komorowskiego w ubiegłej kadencji, z jednej strony słusznie stwierdza, że ten ostatni chce pokazać "kto rządzi", z drugiej zaś twierdzi (na łammach "Rz"), że wszystko w sejmie i tak przeradza się w groteskę.
Nie. Żadnej groteski nie ma. Mamy dyktaturę ciemniaków "next generation". Wychodzi na mównicę premier i porównuje krytyków min. E. Kopacz do eunuchów (sama Kopacz porównuje posłów do hien cmentarnych), wychodzi na mównicę min. gospodarki i twierdzi, że nie ma w Polsce gwałtownego wzrostu cen, a nawet jeśliby ów wzrost był (choć przecież nie ma), to i tak jest to wina poprzedniego rządu. Kolejne konferencje prasowe urządza min. K. Hall, przy ciemnych pomysłach której normalny człowiek wiedzący cokolwiek o edukacji i szkolnictwie, łapie się za głowę.
To zaledwie garść przykładów, przy wyborze których nawet szczególnie się nie zastanawiałem. Pokaz ciemnoty, jaki dali nam Komorowski, Niesiołowski i inni najpierw "wzywający policję" na obrady komisji sejmowej lub nazywający posłów "Targowicą", a następnie "wyrażający ubolewanie" za cyrk, który sami sprowokowali, to jedynie potwierdzenie tej tezy, którą nareszcie trzeba sobie powiedzieć wprost. Ci ludzie - piszę to z głębokim przekonaniem (z takim samym, jak przemawia Tusk czy Chlebowski) - nie potrafią nic. Cóż więc innego im pozostaje, jak urządzać nieustający show, w którym winnym tego wszystkiego, co obecnie dzieje się w Polsce jest partia, której rządy ciemniaki wraz z Bezpieką obalili? Dokładnie taką samą strategię stosował Miller z komunistami, gdy przyszli "sprzątać po AWS-ie". Sam nie należałem do zwolenników AWS-u, ale strategia stosowana przez czerwonych, zapoczątkowana przez Millera już za rządów AWS-u, gdy ten pierwszy liczył "ofiary rządu Buzka" (czyli zamarzniętych bezdomnych) i wskazywał na ludzi "grzebiących w śmietnikach", a potem, gdy już sam rozsiadł się w gabinecie premiera, przez parę lat tłumaczył Polakom, że podwyżki to rezultat działań poprzedniego rządu - należała do najbardziej załganych, jakie można sobie było wyobrazić. I wydawało się, że nikt inny już po tę kompletnie załganą strategię nie sięgnie.
Myliłem się. Nic w Polsce nie robi takiej zawrotnej kariery jak łgarstwo, zaś PO jest partią, która nic innego nie robi, jak śledzi z wypiekami na twarzy Goebbelsowską strategię komunistów i wciela ją w życie. Żeby było jasne, mnie to ani ziębi, ani gnębi, ponieważ polityczna degrengolada komunistów jest najlepszym dowodem na to, że na łganiu daleko już nie można zajechać - i pewnie identyczny los czeka PO - o wiele bardziej jednak przejmujące jest to, że to beztroskie rozpieprzanie polskiego państwa może przynieść nieodwracalne skutki.
Otworzyłem sobie stenogram z niedawnego posiedzenia sejmu i co tam czytam ciekawego? Wypowiedzi weterana polskiego parlamentaryzmu jeszcze z czasów peerelu, Eugeniusza Czykwina z SLD:
"Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym prosić pana marszałka – ja w sprawie formalnej – o rozszerzenie zakresu prośby pani poseł Streker-Dembińskiej o to, by w ewentualnym stanowisku, jakie Konwent wypracuje w tej sprawie, znalazł się apel czy prośba do pań i panów posłów, by w swoich zachowaniach publicznych, wystąpieniach, a wczoraj to miało miejsce bardzo wyraźnie, nie obrażali, nie używali
słów obraźliwych dla sąsiadujących z nami państw i narodów. Wielokrotnie wczoraj w sposób pejoratywny wykrzykiwano: „Białoruś, na Białoruś!” Oczywiście jest państwo Białoruś; Białorusini mają, naród białoruski ma swoje państwo, którego nie miał wieleset lat. Jest ono niedoskonałe, autorytarnie zarządzane, ale jest ono nadrzędną wartością dla narodu białoruskiego i zdecydowana większość narodu białoruskiego z nim się identyfikuje i jest z niego dumna. Oczywiście standardy, które zaprezentowaliście państwo wczoraj, jeszcze tam nie są stosowane, ale (Wesołość na sali, oklaski) nie sądzę, że wczoraj byliśmy wzorem w budowaniu przez Białoruś demokracji."
Czykwin chce powiedzieć, że na Białorusi nie jest tak źle jak na komisjach sejmowych w Polsce, gdy tumult robi faszystowski PiS. Czykwin dodaje zaraz:
"Podobnie, panie marszałku, chciałbym też prosić już osobiście pana marszałka Komorowskiego – jest historykiem i naprawdę, jeśli chce negatywne przykłady zachowań w historii naszej znaleźć, poczynając od tumultów, od bigosowania, nie musi przywoływać siczy kozackiej. Etos kozaczyzny, siczy kozackiej dla narodu ukraińskiego jest bardzo pozytywny. Na nim m.in. jest budowana identyfikacja narodowa Ukraińców."
Gdyby ktoś nie był zorientowany, to przypomnę, że historyk-Komorowski nazywa w ten sposób posłów PiS-u. Ale i na tym Czykwin nie poprzestaje, bo jeszcze dorzuca koksu:
"Na pewno nie jest to ani eleganckie, ani przyjemne, tym bardziej że, tak jak powiedziałem, przez przedstawicieli tych narodów jest przyjmowane jako obraźliwe. Dziękuję. (Oklaski)"
Oklaski się należą i Czykwinowi, i Szmajdzińskiemu prowadzącemu obrady, i Komorowskiemu, i wielu wielu innym.

Nie bójmy się prostych i jednoznacznych słów. Ci ludzie są ciemni, ciemniejsi niż róg tabaki i na nich nie ma lekarstwa (nawet homeopatycznego :). Tylko, żeby nie było wątpliwości - tych ciemniaków wybrali ci, co takich ciemniaków właśnie na szczytach władzy chcieli. Można mieć nadzieję, że ktoś, kto wybierał ciemniaków, nie wiedząc, że ciemniakami się okażą, pójdzie po rozum do głowy i powie sobie w końcu: do cholery, ci ludzie są kompletnymi ciemniakami - i nigdy więcej tego błędu nie popełni. Nie mamy jednak gwarancji, co do tego, czy ciemniaków na szczyty władzy nie wybierają ci, którym tego typu ciemnota całkowicie odpowiada, niestety.
(http://orka2.sejm.gov.pl/StenoInter6.nsf/0/02AD11A734E8E018C1257491001C0985/$file/20_c_ksiazka.pdf)


Komentarze
Pokaż komentarze (84)