Free Your Mind Free Your Mind
88
BLOG

Filozofia rekietu

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 64

Czyżby Moskwa znalazła się pod ścianą? Niewykluczone. Nie jest to jednak rezultat wojny w Gruzji, ale wieloletnich "obyczajów politycznych" w Rosji.

Nadzorowane przez sowieckich bezpieczniaków "wychodzenie z komunizmu" miało na celu ustanowienie nowej kasty rządzących. Ta kasta nie musiała już być zideologizowana jak komuniści, miała jedynie wykazywać się pragmatyzmem politycznym i "głową do wielkich interesów", nad którymi roztoczyła swoją pieczę. A. Litwinienko w książkach "Przestępcy z Łubianki" oraz "Wysadzić Rosję" pokazuje w jak wielu obszarach (posowiecka obecnie) rosyjska Bezpieka sprawuje całkowitą kontrolę, bardzo często sięgając po metody terrorystyczne. Na poziomie mikrospołecznym (np. handel uliczny) bezpieczniacy przychodzą po prostu po rekiet i stanowi to formułę bezpieczniackiej "legalizacji danego interesu", ale ta filozofia rekietu to ogólnorosyjski sposób podejścia do polityki, czego dobitnym dowodem jest trwała oligarchizacja wszelkich stosunków gospodarczych i społecznych w Rosji.

Niewiele się to różni od feudalizmu i jeszcze raz pokazuje, że bolszewicka rewolucja z 1917 r. nie tylko zatrzymała czas historycznych przemian, lecz i doprowadziła do cywilizacyjnego regresu, z którego być może dla Rosji nigdy już nie będzie wyjścia. O ile jeszcze za czasów carskich sytuacja w rosyjskiej administracji i gospodarce wyglądała nieco inaczej, o tyle po nastaniu destrukcyjnej władzy bolszewików, Rosja weszła na drogę całkowitej izolacji od cywilizowanego świata, którą rekompensowała sobie podbojami i okupowaniem rozmaitych krajów.

Blok sowiecki powstały po II wojnie światowej był makabryczną parodią wspólnoty politycznej, gospodarczej i militarnej, targanej zresztą wewnętrznymi wstrząsami (Polska, Węgry, Czechosłowacja itd.) i jako taki mógł trwać jedynie utrzymywany siłą rzeczywistej władzy, jaką sprawowała Bezpieka. Decyzja o demontażu systemu, przedstawiona zachodniej opinii publicznej jako radosna i pokojowa transformacja obozu koncentracyjnego w obszar wolnego rynku i swobody politycznej, stanowiła dla Bezpieki jedyną możliwą strategię przetrwania. Bezpieczniacy nadzorujący przemiany zapewniali sobie korzystny start w sferach (najszerzej rozumianego) biznesu, a jednocześnie całkowitą bezkarność w przypadku ewentualnych rozliczeń funkcjonariuszy zbrodniczego sowieckiego systemu. Wiemy, że ani w Rosji, ani w Polsce do takich kompleksowych rozliczeń nie dopuszczono. W naszym kraju zasłaniano się względami politycznymi i "umową z komunistami", w Rosji zaś nie było żadnej opozycji, która mogłaby przejąć władzę, toteż po komunistach kremlowską schedę wzięli w swoje ręce wprost bezpieczniacy i zaczęli rządzić.

W. Bukowski, który wielokrotnie bywał w Polsce i napisał sporo tekstów na temat współczesnej Rosji (zwł. pod kątem jej możnowładców) do znudzenia podkreślał, że nie ma w owym kraju innego rozumienia polityki, jak tylko bezpieczniackie. Na Zachodzie jednak głos Bukowskiego nie należał do decydujących i patrzono na "demokratyzację" wprowadzaną przez Moskwę jako faktyczne przemiany zmierzające do utworzenia kraju demokratycznego, a nie neosowieckiego. Na wojnę z Czeczenią i "terrorystami" machano ręką, na zwalczanie opozycji czy zabijanie niezależnych dziennikarzy, także.

 

Widziano rosyjskiego niedźwiedzia jako może groźnego, ale już nie takiego złego, jak za czasów Breżniewa czy Andropowa. Ile w tym było naiwności, ile zwyczajnego cynizmu pozwalającego robić z Rosjanami jakieś olbrzymie interesy (Schroeder jest tu znakomitym przykładem), ile jakichś osobistych związków z rosyjską Bezpieką, a ile zwyczajnej złej woli polityków zachodnich, nie wiadomo. Zauważmy jednak, że generalnie dominowała taka wizja Rosji, że jednak jakieś obyczaje polityczne tam panują, a władze FR może nieco są prymitywne (na otwarte odwoływanie się Putina do sowiekich tradycji i symboliki oraz na hasło, że upadek ZSSR to była największa katastrofa geopolityczna XX w. przymykano pobłażliwie oczy),

 

lecz z czasem nabiorą ogłady, o ile tylko będzie się Rosjan traktować z odpowiednią dozą wyrozumiałości.

Niewielu obserwatorów (A. Besaincon jest tu chlubnym wyjątkiem) alarmowało, że takie patrzenie na działania Moskwy pogarsza jedynie sytuację, ponieważ utwierdza tamtejszych bezpieczniaków w przekonaniu, jakoby ich formuła uprawiania polityki jest przez świat zachodni akceptowana. W ten sposób "filozofia rekietu" przeniesiona została na forum międzynarodowe, a w sierpniowym ataku Rosjan na Gruzję zamanifestowana wprost, ku zdumieniu władz wielu państw cywilizowanych. Dla nas jednak nauka z tych wszystkich zachowań rosyjskich bezpieczniaków jest taka, że oni nie tylko nie rozumieją tego, czym jest polityka, ale przede wszystkim nie potrafią jej uprawiać. Po prostu: bandyta nie nadaje się do sprawowania władzy nad społeczeństwem - potrafi on wszak jedynie zastraszać, ewentualnie zabijać.

Na Zachodzie ta prawda jeszcze nie przebiła się do świadomości polityków, choć powoli coś im zaczyna chyba świtać. Postawa niemieckiej kanclerz i francuskiego prezydenta uległa ewolucji m.in. z tego powodu, że Moskwa udawała, że okupowanie części Gruzji to pryszcz. Jednakże istota rzeczy polega na tym, że bezpieczniacy rosyjscy poza "filozofią rekietu" innej wizji rządzenia i kooperowania z zagranicą nie znają. Dopóki rekiet się sprawdzał, było git, gdy jednak państwa czy społeczności, od których pobierano haracz, zaczęły się konsolidować, by sprzeciwić się bezpieczniakom, ci ostatni się mentalnie zaklinowali. Wojować z całym światem? Można by, tylko że nawet rosyjskim bezpieczniakom życie miłe, a na gruzach rządziłoby się słabo - i co gorsza, jakaś kolejna rewolucja mogłaby się skończyć samosądami jak za czasów wczesnego bolszewizmu. Problem jednak w tym, że w FR nie ma obecnie żadnej liczącej się opozycji, która kwestię absolutnej władzy bezpieczniaków mogłaby postawić jako poważny problem polityczny i doprowadzić do wyzwolenia narodu rosyjskiego z opresji. Ciekawe więc, dokąd tym razem doprowadzi Rosjan "filozofia rekietu". Ostry kryzys polityczny w FR byłby dla nas i wielu krajów Środkowej Europy znakomitym prezentem.   

         

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (64)

Inne tematy w dziale Polityka