612 obserwujących
1599 notek
9305k odsłon
12566 odsłon

Jeszcze o kwestii prawdy

Wykop Skomentuj256

Moja niniejsza notka powstała z inspiracji postem Piko, który w kontekście „smoleńskim” przeprowadza krótki wywód dotyczący prawdy[1]. Piko wszelako, wymieniając różne koncepcje prawdy, nie uwzględnia jednej, która (świadomie lub nieświadomie) wykorzystywana jest zarówno przez „wypadkowców”, jak i „wybuchowców” – chodzi o koherencyjną koncepcję prawdy. Koncepcja ta uznaje za kryterium prawdy zgodność zdań - należących do jakiejś teorii - między sobą, ewentualnie wewnętrzną spójność danej teorii. Nie trzeba dodawać, że przy takim podejściu nie stawia się już pytania o prawdziwość samej teorii (na którą składają się „zgodne ze sobą” zdania), gdyż tę (prawdziwość) się z góry zakłada. I z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku narracji wypadkowej oraz wybuchowej. Przedstawiciele środowisk wiernych tymże narracjom z podziwu godną konsekwencją potrafią od lat odsyłać (osoby stawiające zbyt wnikliwe pytania) do dokonanych „ustaleń”, „wyliczeń”, „wizualizacji”, „zapisów urządzeń”, „danych” itd., a w ostateczności jedni badacze odsyłają do prac swych kolegów (ci zaś do następnych kolegów trzymających się tego samego paradygmatu) i tak to się kręci.

 

Z jak błędnym kołem w dowodzeniu i wyjaśnianiu mamy tu do czynienia mógł się niedawno na własnej skórze przekonać G. Braun, który na IV smoleńskiej konferencji ośmielił się zadać parę podstawowych pytań zebranym[2] i miał w dodatku czelność przypomnieć im, że – wbrew temu, co głoszą, a ściślej, co tłuką ludziom (nieznającym się na nauce) do głowy – poruszają się wyłącznie w obszarze hipotezy, a nie faktografii. Zacytuję może fragmenty wystąpienia Brauna, które w pewnym momencie zostało po prostu przerwane, co dodatkowo świadczy o kulturze dyskusji w ramach smoleńskich konferencji[3] (do tej kwestii jeszcze wrócę.):

 

„(…) Do protokołu dyktuję: pytania, które zadałem tutaj dzisiejszego ranka, nie zyskały żadnej sensownej, uczciwej intelektualnie, wyczerpującej odpowiedzi. Zostały natomiast zbyte, zmanipulowane w przekazie. Wyjątek stanowi patrzący na mnie w tej chwili p. prof. Nowaczyk, który udzielił mi odpowiedzi, która w całości potwierdza moją diagnozę. (…) Na pytanie, na czym opieracie państwo swoje przeświadczenie o tożsamości części rozrzuconych na pobojowisku smoleńskim z płatowcem, który wzniósł się z lotniska okęckiego rankiem 10 kwietnia ’10 r. pan profesor odpowiada, że dowód, jaki na to posiada, jest pośredni. Z całą pewnością użył pan profesor tego słowa i powołał się pan profesor na protokół TAWS, tak? A zatem nie słuchajcie państwo mnie, słuchajcie prof. Nowaczyka, który niniejszym stwierdził, że wszystko, co mówicie tutaj państwo, formułując scenariusz pozytywny zdarzeń, jest hipotezą li tylko, a nie stwierdzeniem faktu. I kiedy otwierając dzisiejszą (…) konferencję p. prof. Witakowski powiedział dwukrotnie, używając tej formy w nauce bardzo kategorycznej, powiedział o fakcie nastąpienia wybuchów, o fakcie zainstalowania instalacji detonującej na pokładzie tego płatowca, to pan profesor wykroczył poza granice przez was samych, szanowni państwo, zakreślone dla waszej tutaj działalności. Pan profesor bowiem stwierdził fakt, gdy tymczasem uprawniona jest tylko hipoteza. Powiedziałem, że moja wypowiedź została również zmanipulowana, ponieważ minęło parę godzin, a w mediach, czy, powiedzmy, w środkach masowej dezinformacji, pojawił się taki oto przekaz, że ja insynuuję, że na pobojowisku smoleńskim nie ma części tupolewa Tu-154M,

obiektywizm a la "Niezależna"

gdy tymczasem ja pytam, na jakiej podstawie twierdzicie państwo, że to są części tego samego tupolewa o numerze bocznym 101, a nie jakiegoś innego.

 

O faktach nie dyskutuję, to jest złom niewątpliwie, niewątpliwie pochodzący od płatowców tego typu, ale czy istotnie od tej konkretnej jednostki. Tego nie wiecie, szanowni państwo. Tego nie wiecie, ponieważ nie ma na to żadnych dowodów i nie pojawiły się one, z całym szacunkiem, w żadnym z referatów czterech odbytych konferencji. A zatem tak, jak to powiedziałem rankiem, byłoby zaprawdę lepiej, gdybyście państwo poprzestawali na tym, co jest waszym ogromnym sukcesem. Na tym, żeście sfalsyfikowali skutecznie wersje oficjalne, wersje Millera i Anodiny – i te 4 konferencje w zupełności kompromitują te publiczne, oficjalne, rządowe komunikaty. I moskiewskie, i warszawskie. I to jest wasz ogromny sukces, i używam zdań z licznymi superlatywami, żeby wam za to podziękować. Ale nie budujcie państwo na tym scenariuszy pozytywnych. Nie wypowiadajcie z kategoryczną, naukową pewnością, do której na gruncie faktów tu przytoczonych nie jesteście uprawnieni. Nie budujcie państwo wersji pozytywnych: jak było. Wdajecie się państwo w bardzo detaliczne rozważania, które szalenie mi imponują – o trajektorii lotu tych części, o tym, jak się spala które paliwo (…) czy materiał wybuchowy – to są hipotezy. To są hipotezy. Nie przeanalizowaliście materiału wizualnego z tego wrakowiska dostatecznie wnikliwie, chociaż jak mi wiadomo skądinąd część przynajmniej z państwa zna analizy tego materiału, które nasuwają bardzo wiele powodów, żeby kwestionować tożsamość tych elementów, urządzeń, części płatowca z tupolewem o numerze 101.

Wykop Skomentuj256
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale