97 obserwujących
379 notek
1217k odsłon
3679 odsłon

Niemcy już 9 września 1939 roku spalili Żydów w synagodze i oskarżyli o to Polaków

Wykop Skomentuj94

image

Z Kroniki Parafii Świętej Trójcy w Będzinie (str. 57, 58 i 59) spisanej przez księdza proboszcza Mieczysława Zawadzkiego: 

„Było to dnia 8 września 1939 roku. W całym mieście było ciemno, wolno było chodzić tylko do godziny 7 wieczorem. Nie było światła, więc też wcześniej położyłem się do łóżka, ale nie spałem jeszcze, gdy koło godziny 8 wieczorem usłyszałem kilka potężnych detonacji. Po kilku minutach zaczęła pukać moja gosposia do drzwi mojego pokoju: – Proszę księdza proboszcza – pali się bóżnica. Niemcy mordują Żydów! 

Zerwałem się z łóżka, szybko się ubrałem i wybiegłem na podwórze. Istotnie, potężny słup dymu rozświetlony płomieniami unosił się nad synagogą. Słychać było znów detonacje i straszliwe krzyki – to Niemcy mordowali Żydów. Ogień rozszerzał się. Niemcy szli od domu do domu, od bóżnicy aż do ul.Bocznej, systematycznie podpalając domy. Wypędzając mieszkańców wrzucali granaty zapalające i dom stawał w płomieniach. Co chwilę słyszeliśmy straszne wrzaski niemieckie, huk granatów, krzyki mordowanych.

Byliśmy przekonani, że Niemcy chcą spalić i zniszczyć cały Będzin. Cała przestrzeń ogrodu plebańskiego, plebania, budynki plebańskie otoczone były olbrzymimi blokami kamienic, które w tej chwili płonęły. Pomiędzy płonącymi kamienicami, widziałem z ogrodu uwijających się Niemców. Co chwilę słychać było straszliwy krzyk, potem strzał i chwilowa cisza, a potem znów słychać było wrzaski mordowanych Żydów. 

W tej właśnie chwili rozległ się huk – to Niemcy wrzucili granat zapalający do wikariatki. Stanęła ona po chwili w ogniu, a wszyscy mieszkańcy wikariatki przybyli na plebanię. Coraz więcej było strzałów, coraz więcej domów się paliło. Żydzi wypędzeni ze swych domów, bici, mordowani, poczęli uciekać w stronę kościoła, zajęli całą uliczkę od wikariatki aż po bramę plebanii, lamentując i wołając ratunku. 

Nie zastanawiałem się ani chwili, pobiegłem do nich, uspokoiłem ich, a potem otworzyłem własnoręcznie bramy i poprowadziłem ich spokojnie na Górę Zamkową, gdzie już nic im nie groziło. 

Pożar domów żydowskich stawał się coraz potężniejszy; powstał wiatr, który pędził snopy iskier, kawałki płonącej papy na kościół i na plebanię. Że kościół i plebania ocalały, to prawdziwa łaska Boża, uproszona za przyczyną św. Andrzeja Boboli. 

Całą noc siedzieliśmy w ogrodzie. Bojaźliwi mówili mi, że pewnie zabiorą mnie Niemcy za ratowanie Żydów, ale o tym nawet nie myślałem. O godz. 6 rano umyłem się, bo byłem zupełnie czarny od dymu, poszedłem do kościoła i odprawiłem Mszę Świętą. 

Koło południa rozległ się dzwonek. Przerażona gosposia powiedziała: – Niemcy idą po księdza proboszcza! 

Przeżegnałem się i spokojnie wyszedłem do przedpokoju. Stał tam jakiś umundurowany Niemiec, oficer wraz z tłumaczem. Na moje pytanie, czego sobie życzą, tłumacz mi powiedział, że potrzebują grobu dla 42 ludzi, którzy zostali rozstrzelani, ponieważ palili Będzin! 

Co za perfidia, co za kłamstwo – oni sami – Niemcy – palili Będzin, a niewinnych Polaków pomordowali. Sprawę tę później zreferował mi pan adwokat Szeniec, który będąc członkiem Komitetu Obywatelskiego, był zmuszony do zbierania pomordowanych i odwiezienia ich do kostnicy. 

Otóż jak Niemcy zaczęli palić bóżnicę, domy żydowskie i polskie, to żeby w jakikolwiek sposób wytłumaczyć swoją bezzasadną zbrodnię niszczenia miasta, przeprowadzili szatański plan: z domów miasta zaczęli ściągać śpiących mieszkańców, w tym nie tylko dorosłych mężczyzn, ale i starców i małych chłopców w liczbie 42 osób i przywlekli ich pod starostwo. 

Spisali ich generalia, a po jakichś dwóch godzinach wyszli oficerowie niemieccy i tłumacz przeczytał im papier, że to właśnie oni, biedacy wyciągnięci z łóżek w nocy, poczęli palić i rabować domy żydowskie. Oczywiście, zaczęli protestować, że oni byli w domu, że spali, że oni nic o tym nie wiedzą. Więc tłumacz im powiedział: – To, widzicie, będzie tylko taki protokół, nic Wam za to nie będzie; podpiszcie ten papier, a będziecie wolni! 

Nieszczęśni podpisali, a wtedy Niemcy podprowadzili ich pod mur i wszystkich rozstrzelali. Mówił mi pan Szeniec, że brodził po kostki we krwi, kiedy wraz z innymi członkami Komitetu Obywatelskiego musiał na rozkaz Niemców zbierać pomordowanych i odwozić ich do kostnicy…” 

„Żydzi w Zagłębiu”, „Sowa-Press” 1993, s. 89-91 

Portal „Bedzin.naszemiasto.pl”, rok 2011:

„Likwidację zarówno gminy żydowskiej jak i będzińskiej synagogi przyniosła okupacja hitlerowska. 4 września 1939 Niemcy wkroczyli do Będzina. W nocy z 8 na 9 września 1939 roku, w święto szabatu, hitlerowcy podpalili synagogę wraz z modlącymi się w niej Żydami. Do uciekających ze świątyni strzelano. Część starozakonnych udało się ocalić dzięki księdzu Mieczysławowi Zawadzkiemu, który otworzył bramy plebanii i pozwolił przedrzeć się na Żydom na Wzgórze Zamkowe. Budynek synagogi jak i spora części okolicznych budynków, składających się na dzielnicę żydowską, został doszczętnie zniszczony, rozbiórki resztek pogorzeliska dokonali z rozkazu hitlerowców Żydzi.”  

Wykop Skomentuj94
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura