w obozach koncentracyjnych było mnóstwo par homoseksualnych,
zarówno pomiędzy kobietami, jak i mężczyznami,
ale tak naprawdę nie wiem jak owe związki
profesjonalnie nazwać. osoby te, przed wojną miały współmałżonków,
dzieci a w obozach brakowało ciepła, miłości i wsparcia.
na końcu tej listy 'normalności' - ale też nie bez znaczenia,
były potrzeby seksualne. i w jakie ramy to wszystko włożyć?
mnie się jedynie nasuwa, by nigdy w nikogo nie rzucać kamieniem.
w innych okolicznościach, możemy zostać mordercami, złodziejami,
gwałcicielami, pedofilami, możemy się wyprzeć wiary,
możemy z hetero ewoluować w homo.
tu i teraz wiemy, na ile mocny mamy kręgosłup, a kiedyś i tam?
czytałam "i była miłość w getcie" i mi się nie podobało.
trudno określić dlaczego. podobne uczucie towarzyszyło mi
po przeczytaniu autobiograficznego 'ołówka', choć obie książki
dotyczą innego problemu, a może takiego samego - bezduszności,
wylewanej z nas złości, bezsilności.
niby w "i była miłość w getcie" autor chciał ukazać postawę:
mimo wszystko, niezależnie od okoliczności, można i trzeba
zachować resztki godności i cech ludzkich, ale ja po przeczytaniu
czułam jakiś niepokój i żal. zamiast zamierzonego efektu
"dobro i miłość nade wszystko" - odebrałam wiele złych emocji.
podziwiałam opisywane osoby i im zazdrościłam siły i hartu ducha,
że się nie poddały, że nie skończyły z fiolką leków w zimnej dłoni
(po wyzwoleniu), ale jak wspomniałam, z książki emanowała zła energia.
może to ta wściekłość dusz ludzi opisywanych.
niedźwiedzie zejdą na psy
schodząc za jedzeniem
do ludzkich siedlisk.
bociany zdechną z głodu,
co będzie przyczyną niżu demograficznego,
czego skutki po 7 latach odczują zwalniani nauczyciele.
chyba że sytuację uratuje kapusta.
bezlistny klon przyciągnie do siebie pesymistów
powiewających na wietrze.
...a świstak zaśwista na te dziwy fiu, fiu
i wróci do swej norki
zawijać nadzieję w sreberka.
264
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (12)