kiedyś badania były proste - wystarczył badacz, coś do badania
i ulubiona metoda badawcza badacza. niestety nic co proste
nie trwa wiecznie - zawsze musi pojawić się jakaś krzywizna.
fizycy jako pierwszi odkryli, że przedmiot badania zmienia się
w trakcie badania, tzn to co mamy pod koniec badania, nie jest
tym co chcieliśmy na początku zbadać i nie wiadomo od czego
zacząć badanie, żeby na koniec otrzymać to co chcieliśmy
naprawdę zbadać. potem pojawili się psychologowie, którzy
stwierdzili że w trakcie badania nie tylko zmienia się przedmiot
badania, ale i podmiot badania czyli sam badacz, tzn badacz
po badaniu nie jest już tą samą osobą co na początku badania,
najlepiej to widać na przykładzie długotrwałego treningu.
wreszcie ekonomiści odkryli istnienie kosztów badań, które
można ograniczyć zmieniając metodę badawczą, dzięki czemu
pojawiły się teksty typu - to jest do odkrycia, ale zabrakło
nam jakiegoś miliarda dolarów. na koniec pojawiło się takie
pojęcie jak motyw badania. pozorowanie aktywności naukowej,
w skrócie PAN, przekroczyło już dawno 50 procent
całej aktywności naukowej.
a jeśli już mowa o pozorowaniu aktywności umysłowej, w skrócie PAU,
to pojawia się analogia religijna.
badacz - osoba religijna
obiekt badania - bóg
metoda badania - modlitwa.
w tym przypadku łatwiej zaakceptować tezę, że modlitwa zmienia
badacza czyli modlącego się, niż to że w trakcie modlitwy
zmienia się przedmiot badania czyli bóg, co w gruncie rzeczy
nie jest takie dziwne skoro musi wysłuchiwać tylu życzeń,
aby sąsiadom stało się jakieś nieszczęście. żeby mieć jakąś
kontrolę nad zmianami boga na skutek modlitw, ekonomiści
życia duchowego czyli duchowni założyli specjalne modlitewne
ośrodki badawcze zwane klasztorami.
jest też analogia polityczna
badacz - rząd
obiekt badania - społeczeństwo
metoda badania - podatki
ale efekty tych badań są akurat dosyć dobrze opisane na tym forum.




Komentarze
Pokaż komentarze (31)