"Istnieje parę elementarnych zasad. Jedną z nich jest niewtrącanie się w cudze życie prywatne. Zapomniał o tym publicysta "Rzeczpospolitej", który postanowił wziąć odwet na swych niedawnych idolach
We wtorkowej "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł o upadku środowiska pampersów. Tekst jak tekst. Nic nowego poza tym, że jego autor - Marcin Dominik Zdort - postanowił rozprawić się z kilkoma osobami. Przede wszystkim z Cezarym Michalskim i Rafałem Smoczyńskim. Z tekstu dowiadujemy się o ludziach, którzy "nie potrafili w życiu prywatnym sprostać głoszonym przez siebie ideałom. Pierwszy w takiej atmosferze odszedł [od pampersów] Cezary Michalski. Sprawa zawirowań w jego życiu rodzinnym dla ludzi tak wyczulonych na kwestie moralne musiała mieć konsekwencje".
Zdort eufemistycznie pisze o zawirowaniach w rodzinie Michalskiego. Nie znający sprawy czytelnik pomyśli sobie, że chodzi o potworne sprawy. Otóż nie - po prostu Michalski się rozwiódł. Spotkał go za to środowiskowy bojkot, który - jak wynika z tekstu Zdorta - był zasadny. Drugi przypadek ideowej degrengolady reprezentuje Smoczyński. Najpierw wierzył on w Boga, a potem przestał".
Tak w 2002 r. pisał niejaki Robert Krasowski. Właściwie nie mam nic do dodania, no może poza pytaniem, czy Zdort dzwonił wcześniej do Michalskiego z propozycją: Albo będziesz pisał dla Rzepy albo ktoś z Presspubliki napisze, mój drogi konserwatysto, o Twoim rozwodzie i Twoich ideałach.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)