Zabawne, że żaden z was nie pokusił się na obalanie tezy jakoby prawica ograniczała wolność nie tyle w sensie gospodarczym, co nazwijmy to obyczajowym. Zapewne sztywny gorset pruderii zbyt bardzo was nie uwiera, w końcu aby uwierał to trzeba by zacząć ruszać głową. Wy zaś ruszać nią już nie musicie. Przecież od dawna wszystko już wiecie. Unia Europejska to Związek Radziecki, w Europie starców bestialsko się morduje eufemistycznie nazywając to eutanazją. Pederaści są największym zagrożeniem rodziny, zaraz obok Arabów. Tak wiecie już wszystko, ale to chyba dobrze. Szok poznawczy w tym wieku (zresztą w jakimkolwiek wieku) nie jest uczuciem zbyt przyjemnym, jeszcze nadwątli wasze ego. A przecież prawdziwy twardziel nie może mieć nadwątlonego ego. Stuprocentowy facet z przyrodzeniem po kolana, choć i kobiety się czasami zdarzają.
Nie oszukujmy się, chcielibyście trochę w krwi się przekąpać. Nie musi to być od razu jakiś mord przeokrutny. Wystarczy zwykłe danie po mordzie. Tak jak w każdym atawizm siedzi w was, gdzieś tam głęboko schowany. Ale wy sił już nie macie aby go dławić, a może po prostu tego nie chcecie. Czyż nie jest frustrujące, że czasy mamy wyjątkowo do mordy bicia niepasujące. Ale z drugiej strony gdy przyjdzie silniejszy, zwłaszcza ten lewy, którego nienawidzicie, to po każdej przegranej się mazgaicie. Chyba od zawsze przypominacie rozpieszczonego arystokratów synalka. Młodego panicza, któremu chłop się w końcu odwinął.
Macie swoje zasady, które ponoć są jakieś niezmienne. Co prawda w myśl tych zasad dopiero od niecałego wieku kobiety przestały być traktowane jako zmutowana odmiana bydła domowego, ale wielu z was nadal myśli kategoriami hodowli. Widać to zwłaszcza gdy mówiące bydło śmie mieć swoje odmienne zdanie. W chwilach złości ten wasz atawizm wypełza, a wy gładkimi słowami wpuszczacie go w cywilizacyjne rejony.
Obcych nie lubicie, czy to z innego kraju, czy to rodacy. Pomoc to dla was złodziejstwo. W kategoriach zawłaszczania słów zawsze przecież byliście mistrzami. Patriotyzm, honor, ojczyzna, zdrada, poświęcenie, Polska, polskość – to wszystko już dawno ukradliście nam wszystkim. Myśleliście, że jak coś leży odłogiem to można to o tak sobie zabrać.
Lubicie narzucać swoje zdania, czy ma sobie paradować czy siedzieć dziś w domu, czy mogę się zabić, co mam malować, dlaczego tego nie pisać. Zazwyczaj powołujecie się na swego Boga, którego na co dzień trzymacie gdzieś tam w piwnicy. Oczywiście powoływać się na niego możecie tylko wy, każdy inny bezczelnie sobie waszym Bogiem gębę wyciera. Próbujecie podgryzać tego co w waszego Boga dziś wątpią. Raz z jednej, raz z drugiej ale zawsze wychodzi wam nieporadnie. Bo wiara to taka łaska albo przekleństwo, a wam nigdy takich stanów wywoływać dane nie będzie.
Jesteście liberałami, choć głosujecie na partię która z liberalizmem walczy i z niego szydzi. Wasz liberalizm to modny fetysz, modny gadżet kupiony na rynku idei. Skaczecie jak te małpki, gdy któryś z bliźniaczy clownów wam zagra. Liberalizm wala się gdzieś tam w kieszeniach, na co dzień ważne jest gonienie czarnego luda. Jesteście wtórni, przewidywalni i tak bardzo czuć od was naftaliną. Dlatego programowanie waszych reakcji udaje się nawet w Polsce. W kraju gdzie przecież nigdy nic się nie udaje.
Przeszkadzają wam podatki, bo nigdy nie zarabiacie dość, aby ich pobieranie odbywało się dla was bez bólu. Chciwość połączoną z ekonomiczną nieudolnością jej zaspokojenia, dwa cienie prawicy od zawsze za nią podążające. Zrzucenie tego mentalnego balastu musi nieść za sobą tak wielką ulgę. Ale jak wiemy nigdy tego balastu przecież nie zrzucicie.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)