Święta Matko Lustracyjna Marek Król był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie ADAM.
Tak, ten Marek Król, założyciel, prezes zarządu i głównym udziałowcem Agencji Wydawniczo-Reklamowej "Wprost". Jaka niespodzianka? Kto by się spodziewał?Sam Pan Marek ujawnił swoją teczkę, tak dba o przejrzystość i transparentność życia publicznego w Polsce.
Jak donosi Dziennik :
Nie zachowały się żadne inne dokumenty dotyczące Marka Króla, nawet mikrofilmy. Ale wiadomo, że istniały, bo IPN przysłał mu również spis tego, co zostało zniszczone. Wynika z niego, że w archiwach była teczka Króla o sygnaturach od 33191/I do 39387/I.
Co na to Pan Marek?:
Zawsze – niezależnie kogo dotyczą - opowiadałem się za pełną jawnością akt IPN. Już w styczniu 2005 roku redakcja „Wprost" apelowała o opublikowanie w Internecie wszystkich materiałów SB dotyczących dziennikarzy. Pod naszą petycją podpisało się kilkuset publicystów z różnych mediów z całej Polski. Decyzja o zamieszczeniu materiałów IPN na mój temat jest właśnie wynikiem przyjętej przez redakcję „Wprost" polityki pełnej transparentności.
Nigdy też nie ukrywałem, ani mojego członkowstwa w PZPR, ani też kontaktu z funkcjonariuszami SB w latach 80. Mówiłem o tym już w 1996 roku w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej". Stanowczo jednak zaprzeczam, aby moje relacje ze Służbą Bezpieczeństwa miały charakter tajnej współpracy. Spotkania odbywały się w siedzibie „Wprost", a ja – będąc wówczas zastępcą redaktora naczelnego - zostałem do nich „oddelegowany" jako przedstawiciel redakcji. W tamtych czasach taka praktyka była czymś normalnym i powszechnie akceptowanym. Z „opiekunami" z ramienia SB spotykał się zarówno Aleksander Kwaśniewski w „Itd”, jak i Krzysztof Kozłowski w „Tygodniku Powszechnym”.
W trakcie procesu z Jerzym Urbanem będę się starał wykazać, że nie byłem tajnym współpracownikiem, lecz jawnym przedstawicielem redakcji, do którego obowiązków zawodowych należały spotkania z funkcjonariuszami SB.
Hmmm? Komu dadzą wiarę prawicowi dziennikarze? Panu Markowi czy IPN? Trudny wybór, teczki nie kłamią, co robić?
Czy Panowie Wolski, Rybiński, Wencel, Mazurek i Panie Grabowska, Fedyszak-Radziejowska będą pisać dla kapusia? Wszak tyle się mówiło o Lesławie Maleszcze, którego to kapusia, nadal zatrudnia Wyborcza? A tu kapuś będzie pracodawcą?
Czekam z niecierpliwością na odpowiedź na te pytania.


Komentarze
Pokaż komentarze (51)