Łukasz Foltyn do Rady Mędrców?Znamy już pierwszego kandydata do Rady Mędrców, którym jest sam Lech Wałęsa, co oznacza, że będzie na ten temat wysyp znakomitych blogowych tekstów, z których każdy jeden odda Wałęsie to na co zasłużył, będąc choćby Solidarnościowym pomagierem braci Kaczyńskich.
Ale ja jednak, mimo słabości do Lecha Wałęsy, proponowałbym kogoś młodszego, kto chociaż nie ma aż takich zasług, to jednak jest dość wyrazisty. Tym kimś jest Pan Łukasz Foltyn.
I choć nie wiadomo czy aż taki kopernikański przewrót nie byłby dla Rady zbyt wielkim szokiem, to jednak kandydatura ta byłaby do przełknięcia, zwłaszcza gdyby w sprawę zaangażował się sam Krzysztof Kłopotowski i powalił na kolana Europę swą pastorałką „Foltynku pomiłuj”.Problem leży jednak w pewnym dramacie który trapi duszę Pana Łukasza, a przecież nie chcielibyśmy aby Pan Łukasz tym egzystencjalnym bólem zaraził nam Radę Mędrców, gdyż o ile jeden cierpiący mędrzec jeszcze jest do nieniesienia, o tyle cała Rada stałaby się jednak problemem zbyt wielkim.
Pan Łukasz cierpi bowiem na starą chorobę zwaną potocznie prawem wyboru, którą to chorobę najskuteczniej leczyli znani lekarze z pięknego miasta Petersburg, wkrótce przemianowanego na Leningrad.
Dramat Pana Łukasza jest wszechobecny, niemal wprost namacalny i właściwie trapi go chyba już od urodzenia. Za każdym razem gdy Pan Łukasz ma bowiem dokonać jakiegoś wyboru, musi staczać wewnętrzne boje i zastanawiać się czy czasem nie wybrał bzdurnie i kogoś nie skrzywdził.. Gdy przykładowo na osiedlowym bazarku kupuje kilo ziemniaków, musi się dogłębnie zastanowić czy nie dokonuje gradacji ludzkiego cierpienia. Wszak gdy kupi kartofelki od jednego rolnika, dajmy na to Pana Rafała, to nie kupi już od drugiego, dajmy na to Rafała Aleksandrowicza i w ten sposób przyczynia się do bankructwa tego drugiego. A stąd już tylko krok do nieszczęścia. Pamiętamy co się działo za sanacyjnych czasów. Czy naprawdę Pan Łukasz musi współdecydować o tym kto zbankrutuje?
Zresztą problemów jest więcej. Ten sam mechanizm działa w przypadku chodzenia do kina (niejeden reżyser palnął sobie w łeb po fatalnej premierze), kupowania butów u szewca, czy nawet wyboru programów komputerowych. Wszystko to powoduje, że poprzez własne wybory wartościujemy czyjś dorobek, co już samo w sobie jest niemoralne, a do tego, rezygnując z czegoś co w pocie czoła jest nam oferowane, doprowadzamy ludzi na skraj rozpaczy i złamania. Zaiste marnych doczekaliśmy czasów.
Dlatego lepiej chyba aby to Państwo za nas decydowało i zdjęło z nas tak bardzo uciskające brzemię odpowiedzialności za czyjeś losy. Przestalibyśmy wówczas cierpieć przy kupnie każdego drobiazgu bojąc się, że ci co nie mają już takich zdolności teraz gdzieś tam leżą pokotem, bo Pan Foltyn po kilkudniowej katordze stwierdził, że nie kupi od nich kalarepy na obiad.
Problem jednak polega na tym, iż Rada Mędrców może tak zarysowanego problemu do końca nie pojąć, zwłaszcza że będzie im to przedstawiał ktoś, kto sam obłąkańczo boi się podjąć decyzji. Ale z drugiej strony, skoro do Rady Mędrców pasuje ktoś, kto jest „za” a nawet „przeciw”, to chyba w tej radzie przejdzie i słuszna fobia do prawa wyboru.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)