galopujący major galopujący major
14
BLOG

Szacun

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 20

Zaiste, pośpiech z jakim minister Sikorski przybył do prezydenta, musi być dla głowy państwa wręcz obraźliwy. Owszem, jak całkiem słusznie twierdzi kancelaria prezydenta należało przybyć niezwłocznie, natychmiast, pilnie, na gwałt, ale to nie znaczy że nie można było przybyć trochę później, kiedy indziej, nie za wcześnie, czy po prostu należało zaczekać aż się znajdzie miejsce w samolocie rejsowym. Trudno więc aby gorliwa bezczelność tego nieokrzesanego młokosa, miała nie spotkać się z irytacją ze strony Pałacu (i dworu?), zwłaszcza, że w trakcie wizyty, Pan prezydent mógł mieć ochotę akurat na relaks albo nawet na oglądanie kabaretu Jana Pietrzaka.

 

Ale jeżeli ktoś myśli, że kogoś, kogo miliony Polaków (i katolików) wybrały swym prezydentem, można tak łatwo przechytrzyć, to znaczy, że zupełnie nie docenia tego jaka siła intelektu tkwi w tym statecznym mężu, poświęcającym swój czas i umiejętności na służenie Polsce. Pan prezydent sprawę postanowił bowiem załatwić z iście diabelskim sprytem, gdyż kazał na pokładzie swej podniebnej maszyny, zamontować telefon satelitarny. Oczywiście tylko pozornie telefon  usprawniający przepływ informacji,  poprawiać ma bezpieczeństwo tudzież podwyższać ostrożnościowe standardy. Przecież takie standardy już dawno istniały, ba, za profesjonalną radą Pana Kaczmarka, Macierewicza czy Pani Nelly Rokity pewnie nie jedną normę wyśrubowano (pamiętamy podnóżki w autach). Zresztą  trudno na poważnie brać komentarze, że niby coś w sprawie bezpieczeństwa umknęło oku tak troskliwego i pedantycznego męża stanu, jakim jest Pan prezydent.

 

Telefon ów zamontowano więc głównie po to, aby Pan prezydent krążący w przestworzach mógł w każdej chwili wezwać do siebie Pana Sikorskiego zaznaczając, że ten zjawić się ma natychmiast i bez gadania. I teraz się dopiero okaże, czy minister Sikorski rzeczywiście potrafi okazać szacunek, temu który swą urzędową powagą i szorstką ojcowską opieką pomaga nam w przezwyciężaniu trudów codziennej wędrówki po Putinlandzie. Mordercy Litwinienki na służbie u Tuska szykują nam przecież JOW-y i inne niedemokratyczne zarazy. 

 

Jeżeli więc Pan Sikorski rzeczywiście byłby człowiekiem z zasadami (jak choćby Pan Miller albo jego nowy przyjaciel Pan Kaczyński Jarosław) to wręcz wyszedł by z siebie i zrobił wszystko (a nawet więcej) by na dywaniku w samolocie nad Helem się stawić. Kto wie może nawet ze spadochronem, oczywiście pod warunkiem, że tym strojem nie będzie obrażał. Zresztą żywy lub martwy stawić się  musi wręcz śpiewająco, gdyż Prezydent ustami swego rzecznika już zakomunikował, że nie będzie w ciszy  przybijał pieczątek, bo jak jedną już przybił to mu generał Jaruzelski musiał order odsyłać.

 

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka