Trzeba przyznać, że bieg z przeszkodami za umysłowymi fajerwerkami moich kochanych sympatyków z PiSu jest coraz bardziej ciekawszy, a i przeszkody jakie stawia ten zbiór niezależnych jednostek, zoologicznych antykomunistów, swobodnych myślicieli są coraz wyższe, tak że niedługo chyba kopytami o nie zahaczę.
Oto jeszcze parę dni temu dowiadywałem się od moich przyjaciół blogowych, że Polska jest niemal na skraju przepaści, że głód, smród i ubóstwo, że strajki definitywnie pogrzebią ten rząd nieudaczników. A tymczasem dziś okazuje się, że strajki powoli gasną, że strajkujący się dogadują, i można to osiągnąć bez ślinotoku i kulturalnie. Czyżby Tusk okazał się cudotwórcą i zażegnał największy kryzys od czasów rozbicia dzielnicowego?
Oczywiście te strajki wybuchły, bo Tusk naobiecywał, gdyby nie obiecywał to by strajków nie było i górnicy, celnicy i nauczyciele karnie wykonywali by swe obowiązki. Jakże by inaczej. Czy ktoś przez Tuskiem widział kiedyś strajk w Polsce? Ale mało tego, te obecne strajki są usprawiedliwione i nawet nikt nie śmie podejrzewać, że może stać za nimi Solidarność, która w wyborach prezydenckich akurat popierała naszego kochanego Kaczyńskiego Lecha. Co innego gdy strajkowali za poprzedniej ekipy, wtedy rzecz jasna nikt nie wychodził na ulice bo ktoś tam coś merdał języczkiem o solidarnym państwie i puszczał bąki socjalne o godnym życiu. Wtedy nie było powodów, no i wtedy wszyscy byli sterowani przez OPZZ. Na to że żaden geniusz z prawicy nie wpadnie, że strajkować trzeba zimą żeby się załapać na następny budżet raczej nie liczę.
Ale jeszcze ciekawiej jest przy próbie intelektualnego wadzenia się z newsami o Ziobrze. Minister Sprawiedliwości znany z tego, że podsłuchiwał polityków jak Lesiak swą szafą, zostawia po sobie zdemolowane laptopy, 4 (słownie cztery) zniszczone karty do telefonów, ślady niszczonych kwitów rzekomo na finanse SLD, a brać pisowska łypie swym zezem i twierdzi, że Ziobro jest szykanowany. A w ogóle to dlaczego media o tym informują , kogo to może obchodzić?
Oczywiście do takich wniosków dochodzą ci, którzy ze dziejową teorią spiskową na co dzień się nie rozstają. No co z tego, mogły mu się przypadkiem te 4 karty z rzędu popsuć, jak w tym kawale o Polaku, kulkach i diable. Albo jak sam Ziobro dziś przekonywał: chciał skasować numery z karty służbowej i nie wiedział jak, to celowo zepsuł. Ciekawa to w sumie metoda, no i oczywiście nie podpada pod paragraf niszczenie cudzego mienia. Dobrze, że nie rozpieprzył całego gmachu ministerstwa, ten sympatyczny młody człowiek, nadzieja połowy tego dumnego narodu disco-polo i kapuśniaka. No gdyby to Ćwiąkalski zostawił taką rozpierduchę i to jeszcze z podejrzeniem o szukanie kwitów na PiS, to dopiero byłoby darcie mordy o inwigilacji, NKWD, nowa Hiroszima, rzeź Ormian, Święty Boże Święty Mocny ratuj nas przed ludobójstwem.
A jak dziennikarz coś zaczynają wątpić w to zepsucie laptopów, to się wycia asa z rękawa, że dostali zlecenie i zwijają parasol.
I jak tu się nie kochać tej pisowskiej prawicy?


Komentarze
Pokaż komentarze (41)