Dogłębnie wręcz poruszony uwagą kolegi mendy, że pisze „o niczym” postanowiłem napisać „o czymś”. Rzecz jasna nadal nie będzie to owa mityczna, niezależna publicystyka, która dziwnym trafem, tak bliźniaczo jest podobna do tego, co można przeczytać w Rzeczpospolitej, Gazecie Polskiej, Wprost czy Najwyższym Czasie. O nie, aż tak samodzielnym umysłem nie jest mi dane się cieszyć. Widać nie wszyscy potrafią tak samo czerpać z ogrodu Pana, w kórym ostatnio natknąć się można nawet na seks oralny (pozdrawiam czytekników Frondy)
Ale do rzeczy. Oto okazuje się, że minister Ćwiąkalski, którego urodę, jak zawsze subtelnie, komentują salonowi wielbiciele ambitnego humoru, postanowił już w tym roku zmienić zasady egzaminu na aplikację. Absolwenci prawa aby dostać się na aplikacje mają bowiem odpowiedzieć tylko na 100 pytań ze 150, a nie na 190 z 250. Jest to temat dość dobrze znany koledze mendzie, który niedawno dramatycznie ostrzegał, że rząd z owym ministrem doprowadzi absolwentów do takiej sytuacji, że zamiast na sali sądowej dziewięciu na dziesięciu z nich wyląduje na zmywaku w Londynie. Tymczasem, wspomina wyżej zmiana „egzaminacyjnych limitów” jest pomysłem poprzedników, którzy, jak wiemy, za sprawą niemiejącej wygrywać opozycji, niestety musieli oddać władzę. Albo więc kolega menda nieco minął się z prawdą, albo minął się z nią minister Ziobro, który obnosząc się ze swą troską wobec absolwentów, chciał de facto zrobić z nich pomywaczy.
Zupełnie na marginesie warto wspomnieć, że najnowszy pogląd kolegi mendy, jakoby Pan redaktor Ziemkiewicz musiał przepraszać Michnika, jest przez samego redaktora Ziemkiewicza uważany za kłamstwo Gazety Wyborczej. Więc znów niewiadomo komu wierzyć: czy Ziemkiewiczowi, czy mendzie przemawiającym językiem Michnika?
Wróćmy jednak do Pana ministra. Oto prof. Ćwiąkalski, zapewne chcąc ze studentów zrobić pomywaczy, proponuje żeby do egzaminu zawodowego radców i adwokatów, mogli przystępować prawnicy, którzy aplikacji nie odbyli, ale przez 5 lat pracowali w kancelariach prawnych. I znów złośliwym zbiegiem okoliczności, podobny pomysł forsował Pan Przemysław Edgar Gosiewski, z tym, że chciał aby owe 5 lat dotyczyło wszystkich, którzy stosowali i stanowili prawo. Czyżby więc okazało się, że znowelizowanie ustawy wedle orzeczenia Trybunału, na zawsze zamykającego dostęp do aplikacji, jest wręcz banalnie proste? Czas pokaże, niemniej jednak absolwenci prawa chyba powinni już teraz rozglądać się za Ludwikiem na sklepowych półkach.
Co ciekawe minister Ćwiąkalski, przedstawił też założenia do projektu reformy prokuratury. Podstawowym pomysłem jest rozdział funkcji Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości. Rozwiązanie to swego czasu zostało przez Pana ministra Ziobro nazwane białoruskim i do dziś nie wiadomo dlaczego. Na pewno nie dlatego, że w myśl tego pomysłu Prokuratorem Generalnym nie mógłby być np. Pan magister Ziobro, gdyż pech chciał, że nie tylko nie posiada 10letniego stażu pracy w prokuraturze (na samodzielnym stanowisku), ale w ogóle nie posiada żadnego stażu. Zresztą poprzeczka jest postawiona na tyle wysoko, że i sam Ćwiąkalski nie może być Prokuratorem, co chyba jest najlepszym dowodem na to, jak perfidna i zachłanna na władzę, jest to persona.
Jeżeli wiec nie wiadomo o co chodzi, to trzeba się zwrócić o pomoc do autorytetu, ot choćby do red. Wildsteina, którzy jako wykształcony polonista niejako z definicji zna się nie tylko na finansowych odprawach, ale także na prawodawstwie. Grzech pierworodny popełniony został przy Okrągłym Stole, gdzie zagwarantowano polityczną nieodwoływalność sędziów- pisze Pan Wildstein w kontekście wspomnianej reformy i trudno odmówić mu racji. Oczywiście skoro polityczna nieodwołalność jest grzechem, to nie jest nią polityczna odwołalność, więc nie bez kozery należałby zadać pytanie kto powinien po 89 r. z politycznie odwoływać sędziów.
Być może w hołdzie składanym Monteskiuszowi powinien robić to Sejm, ale ówczesny , niezlustrowany Sejm to chyba rozwiązanie jeszcze bardziej koszmarne, żeby niedowidzieć po prostu kretyńskie. Głową Państwa był Jaruzelski, a potem Wałęsa, Senat całkowicie czerwony. Co robić? Ponadto wychodząc z dość smutnej konotacji, że prawicowy politycy się nie rozdwoją i wszędzie „komisarzy” rady by nie dali (cóż, nie każdy ma zdrowie Feliksa Edmundowicza) wydaje się, że najlepiej jakby odwoływał sam Wildstein. Zresztą patrzeć na to jak profesjonalnie chłoszcze prokuraturę w rodzinnym Krakowie (dowód poniżej), trudno o kandydata lepiej przygotowanego.
Warszawa, dnia 15 stycznia 2008
RZECZOPOSPOLITA POLSKA
MINISTERSTWO SPRAWIEDLIWOSCI
RZECZNIK PRASOWY
PROKURATORA GENERLANEGO
Szanwny Pan
Paweł Lisicki
Redaktor Naczelny
Rzeczpospolita
ul.Prosta 51
00-838 Warszawa
Na Na podstawie art. 31 ustawy Z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo Prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 ze zm.) wnoszę o zamieszczenie sprostowania nieprawdziwych informacji, które znalazły się w artykule pt. "Normalizacja w Krakowie" (autorstwa Redaktora Bronisława Wildsteina), opublikowanym w "Rzeczpospolitej" z dnia 15 stycznia 2008 r. (str. 2). Autor tekstu stwierdza: "W krakowskiej prokuraturze normalizacja na całego. Odwołany został szef Prokuratury Okręgowej i wszyscy jego zastępcy. Odwołany został również ze stanowiska zastępcy Krzysztof Urbaniak, prokurator, który posunął do przodu śledztwo w sprawie zabójstwa Stanisława Pyjasa".
Informacje zawarte w wyżej przytoczonym fragmencie są nieprawdziwe. Prokurator Okręgowy w Krakowie, ani też żaden z jego zastępców nie zostali odwołani ze sprawowanej funkcji. W związku z nieprawdziwymi informacjami zamieszczonymi na lamach Państwa pisma wnoszę o opublikowanie sprostowania następującej treści: ,,Nieprawda jest jakoby ze sprawowanej funkcji odwołani zostali Prokurator Okręgowy w Krakowie oraz jego zastępcy, w tym prokurator Krzysztof Urbaniak" . Ponadto, uprzejmie informujemy, iż prokuratorzy okręgowi odwoływani są na wniosek Prokuratora Apelacyjnego, a me na wniosek Ministra Sprawiedliwości - Prokuratora Generalnego. Za pomówienie należy uznać wynikające z artykułu sugestie o wpływie prof. Jana Widackiego na decyzje kadrowe w prokuraturach.
p.o. Rzecznika Prasowego
Prokuratora Generalnego
Prokurator Ewa Piotrowska


Komentarze
Pokaż komentarze (16)