W Polsce na piłce, polityce i medycynie znają się wszyscy. Zna też się i Pan Paliwoda, który choć, jak sam kiedyś się przyznał, „czasami ogląda piłkę”, nie omieszkał się z nami podzielić swoją fachową wiedzą i piłkarskimi przemyśleniami:
Piłka nożna to sport coraz bardziej prymitywny i agresywny. Gdy dziś oglądam w Eurosporcie zapisy meczów z pamiętnych Mistrzostw Świata w 1974 roku, oczom nie wierzę. Połowy bramek wówczas strzelonych przez Polaków, Niemców czy Holendrów w ogóle by nie było, bowiem ich zdobywcy zostaliby skoszeni brutalnie wiele metrów przed polem karnym. Wtedy to był balet, dzisiaj piłka nożna to pokaz chamstwa i brutalności, podsycanych przez komentatorów, którzy chwalą graczy za „mądry faul taktyczny”.
Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. To właśnie w naszych czasach wprowadzona nakaz karania czerwoną kartką za brutalny faul z tyłu, na nogi rywala. To w tych czasach karze się za przewinienia, które umknęły oku sędziego. To w naszych czasach za oplucie rywala Chilavert został zawieszony na ileś meczów i to w naszych czasach pamiętny bandytyzm Toniego Schumachera nie mógłby ujść mu płazem. To wreszcie w naszych czasach każde lekkie popchnięcie gwiazdora kończy się gwizdkiem sędziego, zawodnicy doznają kontuzji, głownie dlatego, że źle stanęli nogą na treningu, bo ciało nie może wytrzymać obciążenia tych 60-80 meczów w sezonie. Nikt już nie biega za Pele czy majorem Puskasem i celowo nie kopie go w piszczel w butach z metalowym okuciem.Delikatne faule taktyczne popełniane są właśnie dlatego, że koszenie tuż przed bramką rywala jest zbyt ryzykowne, sędziowie przestali się cackać. Roy Keane w swoich wspomnieniach pokazywał jak faulować rywali, tak aby arbiter nie dostrzegł, choć przecież gdy zaczynał karierę w tych romantycznych czasach, to co dziś zakazane było powszechnie dostępne.
Oczywiście to nie czytanie „Dialogów” Platona spowodowało taką dbałość o kości piłkarzy, ale najzwyklejszy w świecie interes, bo futbol to obecnie jest biznes. Na Ronaldihno, Beckhamie czy C.Ronaldo zarabia się obecnie miliony, więc nikt nie chce zarzynać kury znoszącej te złote jajka. Aby to wiedzieć nie trzeba nabywać jakiejś wiedzy magicznej tylko przeczytać parę wywiadów z rozżalonym Van Bastenem czy obejrzeć na archiwalnych taśmach co wyprawiali z młodym Maradoną. Dziś byłoby to nie do pomyślenia.
Tak, mecze są o wiele szybsze i mniej statyczne, bo dziś (no może nie w Polsce) gra się pressingiem na całym boisku. Boniek wspominał, że w jego czasach po otrzymaniu podania mógł się podrapać po głowie i trzy razy zastanowić komu podać piłkę. Dziś na to czasu już nie ma, często decydować musisz jeszcze przed podaniem. Dlatego nie ma baletu, a futbol lat 70-tych obecny jest już tylko na taśmach albo w piłce… kobiecej.
Co najciekawsze, Pan, który „czasami ogląda piłkę”, w ocenianiu kibiców piłkarskich powołuje się na Pana, który w ogóle nie ogląda piłki, a mianowicie na samego Rafała Aleksandra Ziemkiewicza. Powołuje się na Ziemkiewicza, który ku swemu zdziwieniu i irytacji nie mógł kiedyś złapać taksówki, bo wszyscy taksówkarze rozjechali się oglądać jakiś ważne spotkanie. Ot troglodyci, zupełnie jak Pilch, Kuczok, Religa czy Miodek. Pisze więc nam Pan Paweł:
Rafał Ziemkiewicz napisał kiedyś to, co podejrzewałem. Że nie ma żadnych „pseudokibiców”. Są kibice, a ich chuligańska frakcja jest integralnym składnikiem społeczności kibicowskiej. Tzw. pseudokibice są – przepraszam za określenie – hipostazą społeczności kibicowskiej, składnikiem jej krwioobiegu. Gdzie piłka nożna, tam chuligani, tam przemoc i agresja, wzmacniane dodatkowo przez głupie, nieodpowiedzialne komentarze sprawozdawców, którzy podsycają emocje kibiców. Piłka nożna jest nierozerwalnie związana z agresją. A co z Wielką Brytanią – zapytają Państwo? Owszem, premierThatcher udało się spacyfikować piłkarskich bandziorów na angielskich stadionach. Ale natura ciągnie wilka do lasu. Proszę zobaczyć, jak „animalsi” zachowują się po opuszczeniu macierzy. Twardziele z Chelsea szaleją po całym świecie. I nie inaczej byłoby w Polsce. Gdyby do imprezy w 2012 roku miało rzeczywiście dojść (mimo mojego desinteressment).
Oczywiście rozsądny kibic nie poda przykładów kibiców angielskich, bo ten przykład podają tylko niezbyt rozgarnięci dziennikarze w Polsce. Rozsądny kibic poda przykład spokojnych mundiali w Korei czy Stanach, wskaże też tamtejsze rozgrywki. Patrząc na te przykłady dojść można do banalnego wręcz wniosku, że to jakich mamy kibiców jest odzwierciedleniem tego jakie mamy społeczeństwo. W kraju gdzie przemoc istnieje, a takim jest np. Anglia, przemoc będzie obecna także wśród kibiców. Bo piłka to sport masowy, momentami idealnie wręcz oddający drabinę podziałów społecznych.
Co oczywiście nie znaczy, że skoro masowy, to każdy potrafi na jego temat coś sensownego powiedzieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)