Tusk jaki jest, każdy widzi. Kolejne jego decyzję doprowadzają naród polski do wrzenia, więc jest tylko kwestią czasu, kiedy owe skandalicznie wysokie poparcie społeczne doprowadzi do Tuska dymisji, ład moralny i niebo gwiaździste znów zapanują nad Polską, a na stacjach benzynowych da się w końcu, bez obaw o własne życie, w spokoju tankować benzynę.Ale za nim wrócą te czasy pokoju i zgody wśród narodu polskiego trzeba jeszcze trochę cierpliwości, bo zima coś nie chce ostatnio nam puścić, przez co miliony patriotów nie mogą swego oburzenia wyrazić wprost na polskich ulicach. A wieści przecież coraz straszniejsze.
Oto niedawno nasz niby premier obrażany i poniewierany, wręcz na kolanach wrócił z pielgrzymki do Moskwy, przywożąc nam w darze, nie mirrę, kadzidło czy złoto, lecz wycelowane w nas sowieckie rakiety. A przecież gdyby posłuchał rad doświadczonych w dyplomacji opozycyjnych kolegów (kłaniam się pośle Karski), to wiedziałby, że dyplomacja, bodajże już od swego początku, polegała na mówieniu sąsiadom tego, co o nich się myśli, kłamstwo ma krótkie nogi, a dekalog obowiązuje również ambasadorów i Ministrów Spraw Zagranicznych. Zresztą mamienie Rosjan miłymi słówkami przed wyborami do Dumy, mogło ich tylko rozsierdzić, gdyż Rosja to takie imperium, z którym jak się pertraktuje to celują w ciebie rakiety, a jak się je obraża i drażni, to dosłownie ci nieba przychyli, czego dowodem są humanitarne naloty w Czeczenii.
Ale nie tylko Tusk daje do pieca. Oto Ćwiąkalski szczując na byłego premiera, wprost prosi się o nowy „Budapeszt”, a może nawet „Bukareszt”. Gdyby ów prawdomówny minister powiedział, że ten Pan już nikogo zagłuszać nie będzie, to być może jakoś by się to dało jeszcze zrozumieć. Gdyby nazwał premiera rosyjskim szpicelm, to w porywach dałoby się to zrzucić na karb skrótu myślowego. Ale za to, że publicznie stwierdził, iż jeżeli ktoś złamał prawo to może pójść siedzieć, bezsprzecznie należy mu się kostka brukowa na czoło, być może nawet z autografem naszego kolegi Rybitzkiego. Sytuacja dojrzała już nawet do tego, że poseł Suski niczym prof. Geremek zapowiada podjęcie bliżej nieokreślonych kroków międzynarodowych, choć nic nie wiadomo aby królestwo Bhutanu czy Chińska Republika Ludowa, w proteście przeciwko łamaniu polskiej demokracji, zgodziły się na udzielenie emigracyjnej gościny.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)