A co gdy większość narodu nam oszaleje? Nie, nawet nie tak jak kiedyś w Niemczech.
Po prostu swymi decyzjami da Ci do zrozumienia, że dla niego jesteś idiotą. Choć przecież idiota być wcale nie musisz. Co gdy zatrudni zlustrowanego Ubeka, albo uzna, że zniszczony laptop to gorączkowe niszczenie kwitów i haków? Co gdy nie podzieli twych, fobii i strachów, gdy twoje wartości podepcze, a posadzi swoje, jego zdaniem o niebo lepsze?
Co gdy naród odwróci się plecami do IVRP, czy może nawet lepiej, zwróci się swoją twarzą w stronę tej III, która miała nigdy nie wrócić.
Minął już czas wznoszenia kielichów. Pamiętacie tę radość po aferze Rywina, gdy serce się rwało i chcieliście góry przenosić? Gdy nudny Belka się toczył bezwładem, a przyszli komisarze drżącymi rękoma dzielili już tort, pilnie przy tym odmawiając zdrowaśki.
Pamiętacie coś z tamtej atmosfery, szarpania cugli, rewolucji moralnej, euforii, że może jednak, że może teraz, że może w końcu?
Pamiętacie co się miało wydarzyć, a co się już nigdy nie miało powtórzyć?
Ktoś zarżnął Waszą (nie moją) nadzieję.
Zarżnął. I to jak zarżnął, jak prosię.
Kiedyś rządzić jak Belka był synonimem rozkładu, brakli idei, impotencji wręcz intelektualnej. Dziś administrowanie krajem daje sondażowego kopa w górę, Tusk już nie chce się szarpać, a naród, niech będzie jego zdecydowana większość klaszcze z zachwytu.
Znowu coś pękło, znów się skończyło.
Trzy lata i IVRP złożona do grobu.
Powraca III i co najśmieszniejsze,
dlatego, że chce tego większość Polaków.
Lukrowany Tusk mdły, jak Kwaśniewski
I Kaczyński, z nieświeżym oddechem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)