Igor Janke ostatnio ma jakieś społecznikowskie ciągoty, a to zadaje salonowiczom zadania domowe w postaci analizy raportu, a to apeluje o odpartyjnianie mediów publicznych.
I choć redaktor Janke do dziś nie raczył mi odpowiedzieć, czy i ewentualnie na jakich zasadach udostępnia numery IP tych blogerów, których inni (prawicowi) salonowicze chcą ciągać po sądach za wyrażanie na blogach swoich opinii, to odpowiem na ten społeczny apel właściciela salonu. Choć odpowiedź będzie krótka i nie „wyboldowana”, więc koledzy z prawicy mogą mieć problem z wyłowieniem tego co ważne.
Otóż zupełnie nie rozumiem dlaczego Donald Tusk ma się okazać idiotą i posłuchać apelu Pana Igora. Oto w momencie gdy wszystkie media publiczne obsadzone są Panami z poprzedniego zaciągu, gdy elegancko zwalniano złogi gierkowskie, gdy ginęły jakieś kasety z nagraniami i gdy prezesurę, w premii za lizusostwo dostawali osobnicy beż żadnych kompetencji merytorycznych, Tusk ma rozpoczynać jakieś nowe otwarcie, konserwując tym samym takie kuriozalne standardy jak Wolski będący podwładnym Sakiewicza w Gapolu i Sakiewicz będący podwładnym Wolskiego w publicznym radiu.
Owszem, istnieje całkiem głupawa teoria, wyznawana głównie w Wyborczej, że ten kto ma telewizję publiczną, przegrywa wybory, ale ma to tyle ze sobą wspólnego jak, to że gdyby koguty nie piały to by nam nie wschodziło słońce. Jaki więc Tusk ma mieć cel by stać się przysłowiowym frajerem, zupełnie nie ma pojęcia.
Abstrahując od naiwności i dobrych chęci Igora Janke, sama idea jest warta uwagi, ale pod jednym zasadniczym warunkiem. Ową rozmowę, uczciwą debatę, ten biały szczyt, należałoby uzależnić od tego, czy ci wszyscy Panowie, (którzy umówmy się dostali swe stanowiska za słuszność poglądów, a nie za kompetencje) z dnia na dzień podadzą się do dymisji, co rzeczywiście, choćby teoretycznie pozwoliłoby na nowe otwarcie.
Tylko kto wówczas zostałby w Rzeczpospolitej?
Chyba tylko Dział sportowy i Pani redaktor Hollender…


Komentarze
Pokaż komentarze (29)