Trzeba było wywalić przy aferze z Leskim - myślę sobie, za każdym razem gdy ufajdam się czytając obślizgłe posty i komentarze na blogu u Paliwody. Być może powinienem tego nie mówić, być może znów będzie jakaś awantura, ale musi ktoś w końcu głośno powiedzieć, że salon stacza w jakąś otchłań ekskrementów z polonica.net, a w końcu nie po to wielu poświęca kupę energii i czasu by być obryzganym antysemickim łajnem i słuchać potem, że publikuje w portalu, którego lektura doprowadzić może wręcz do wymiotów.
Miarą sytuacji salonu, jest fakt, że kiedyś obelgi w stylu, że Geremek to zdrajca Igor Janke po prostu wycinał, dziś daje to na sam szczyt Strony Głównej, jako wizytówkę salonu. Kiedyś Jędrek Byrcyn, grubo smarował Bublem i był przez adminów marginalizowany, dziś paliwodziaki szczytują na sam widok Żyda, nieudolnie się przy tym krygując, że nie są antysemitami, ale asfalt, przepraszam Żyd, powinien znać swoje miejsce. Zresztą nie jest przypadkiem, że akurat u Paliwody wpisują się, ci z prawactwa, którzy przez adminów na innych blogach najczęściej są kasowani.
Prawdę mówiąc, Igor Janke sam sobie jest winien, trzeba było wywalić Paliwodę na zbity pysk przy aferze z Krzysztofem Leskim, ale jak się ktoś raz ugnie, to teraz musi uginać się ciągle. Z internautami jest trochę jak z dziećmi dasz im palec urwą ci całą rękę, wejdą na głowę, założą na nią kosz na śmieci i będą drzeć mordę, gdy tylko zorientujesz się, że dałeś za dużo swobody i chcesz wrócić, to tego co było. Igor Janke się ugiął, dał jasne przyzwolenie na robienie w niektórym miejscu rynsztoku z salonu i teraz ma dwa wyjścia. Albo będzie patrzył jak mu te granice wolności rozszerzą się na „Fakty i Mity”, „Nie” oraz chłopców od Kobylańskiego, albo powie basta, filozofie idź przejdź się na spacer kup, sobie jarmułkę i w domu się nią podcieraj, a nie tu między ludźmi.
Wojciech Orliński, mający też swoje jazdy, nazywający salon psychiatrykiem24, komentując idee salonu stwierdził, że pomysł, gdy internetowej tłuszczy daje się, aż tak wielką swobodę, najzwyczajniej wypalić nie może, bo w internecie, czasami radykalna cenzura jest wręcz konieczna, inaczej portal się zmieni w ściek i będzie po prostu śmierdziało. Ktoś powie, że niejeden już raz wieszczono koniec salonu, ale to jest trochę tak, jak z kryzysami ekonomicznymi, lekceważy się coraz to kolejne sygnały, aż pewnego dnia następuję głośne bum i mamy reset systemu, rwąc włosy z głowy jak się to stało. Doskonale rozumieją to w innych miejscach sieci (choćby na tekstowisku), zawężając pole dyskusji, gdyż o jakości miejsca nie świadczy to co można powiedzieć, tylko czego powiedzieć nie można.
Oczywiście salon jest przedsiębiorstwem, na wskroś biznesowym, co ma ogromne zalety, ale tez wady, gdyż głośne paszał won Paliwodzie, może obniżyć klikalność, a siła prawicowej blogosfery jest dosyć silna, co było widać na przykładzie zalewu próśb o ułaskawienie po sławetnym komencie do Krzysztofa Leskiego.Trzeba się jednak zdecydować czy postawić na ilość, czy też na jakość i czy gdy się stawia na ilość, to czy dać się sterroryzować większości, która bynajmniej nie kieruje się interesem całego przedsięwzięcia lecz jedynie swoją własną chęcią ekspresji, którą w razie klapy salonu i tak wyjawią gdzieś indziej. Trzeba się też zdecydować, czy godzić się na fakt, że gdy Żydzi w Izraelu, będą chcieli pokazać polski antysemityzm, to przetłumaczą w jidysz czy po hebrajsku, dorobek polskiego „mianstreamowego” salonu 24.pl.


Komentarze
Pokaż komentarze (65)