Nastąpiła medialna konfrontacja poważnej partii, obradującej nad programem gospodarczym, dyskutującej w różnych zespołach i panelach na tematy wyjścia z kryzysu ekonomicznego, z błaznem przebierającym się w sukienki.
W opinii publicznej utrwaliło się, że odpowiedzią Platformy na programowy i poważny kongres PiS jest błazenada lubelskiego posła i PR-owska zagrywka premiera polegająca na chęci wzięcia udziału w tym zjeździe.
To bynajmniej nie reklamówka posła Bielana w radiu Złote Przeboje, ale niezależny politolog Marek Migalski w równie niezależnej Rzeczpospolitej.
Czy w opinii publicznej rzeczywiście utrwaliło się, że kongres PiS był programowy i poważny a PiS to poważa partia, obradująca nad programem gospodarczym, dyskutująca w różnych zespołach i panelach – nie mnie oceniać. Nieśmiało mógłbym wspomnieć, że według mnie nie zastanawiano się, czy Palikot jest przebrany za kobietę, czy znalazł się w otoczeniu prezesa Kaczyńskiego, czy wykradł mu przemówienie – jak chce politolog Migalski – tylko zastanawiano się czy dojdzie do wystąpienia Tuska. Ale mogę się mylić i rzeczywiście polskie społeczeństwo nie jest podatne na naciski mediów i nie zastanawiało się nad wystąpieniem Tuska, o którym non stop media trąbiły podczas kongresu.
Palikot jest tematem wdzięcznym. Gdy Palikot mówi o zabijaniu ludzi w stanie wegetatywnym, jest tematem wdzięcznym wyjątkowo. Przy okazji można mu wypomnieć nawet rozwód, co rzecz jasna nie przeszkadzało by swego czasu od rozwodnika brać pieniądze. Brało się pieniądze od TW Marka Króla, można i od rozwodnika. Palikot robi za małpę, zresztą świadomie, i w małpę tę biją przeciwnicy Platformy. Palikot raz jest piorunem, a raz piorunochronem, raz wali Kaczora po łbie, raz od zwolenników Kaczora przyjmuje baty. Gra się kręci, wszyscy skaczą, cyrk jedzie dalej. Palikot się bawi, gdy pisze o zabijaniu ludzi w stanie wegetatywnym bawić się ma niebezpiecznie. Tak przynajmniej twierdzi Terlikowski:
Tyle, że akurat ta zabawa jest rzeczywiście niebezpieczna. Jeśli bowiem kiedyś rzeczywiście jakiś parlament uzna, że stan wegetatywny może być powodem do zabicia kogoś, to sam poseł Palikot może być zagrożony.
Rzeczywiście to może być niebezpieczne. Ale niebezpieczna miała być ponoć także eutanazja. Miała to być równia pochyła, tragedia, otchłań. Czytałemgeniuszy, co twierdzą, że jak nie dasz komuś prawa zastrzelić dziecka w sadzie za kradzież jabłka, to zasada ulega rozproszeniu, a odpowiedzialność rozcieńczeniu. Więc strzelać do dziecka móc powinieneś. Z eutanazją miało być podobnie, albo nawet i gorzej. Lekki wyłom w dopuszczalności zabójstwa i cały system miał wnet runąć jak domek z kart. Tymczasem wedle obowiązującego w Polsce kodeksu karnego:
Art. 150. § 1. Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. W wyjątkowych wypadkach sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
W wyjątkowych wypadkach eutanazja może być więc w Polsce bezkarna… Znają Państwo może liczbę tych eutanazji przeprowadzonych w Polsce, co to miały nas zalać hurtowo i w stosunku do każdego nielubianego staruszka…
Bo ja wciąż szukam i nie mogę znaleźć.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)