Studium nad marksizmem można rozpocząć od dowolnego punktu, ale jeśli chcemy dojść do rzetelnego końca zawsze konkluzja jest ta sama. Nie będę uprzykrzał czytelnikowi i wypuszczał ją do świadomości przed przeoraniem całego tekstu - nie po to jest pisany by go ominąć. Nie chce też już na samym wstępnie dać do zrozumienia czytelnikowi, iż oto ja Republikanin wypowiadam wojnę wszelkiej maści socjalistom, ludziom tak zwanej lewicy czy marksistom. Nie! Ten tekst wyrósł z tego, że pewnego doświadczenia lektur i dyskursu czołówki lewicy i zachowań (użyjmy terminu) proletariatu.
Świat od kiedy powstał marksizm zna dwie drogi jego instalacji. Jako pierwsza na światło dzienne wyszła teoria/instalacja zaproponowana przez Włodzimierza Lenina. Była to teoria, która zakłada, że trzeba dokonać gwałtownej rewolucji, zmienić nadbudowę, czyli stworzyć i przekształcić instytucję państwowe, a baza (czyli religijność, kultura, język jako, że proletariat jest zapatrzony w elitę - instytucje - w sposób naturalny) zmieni się sama. Jak wiemy z historii, tak teoria okazała się wielkim fiaskiem. Pomimo świetnie zorganizowanych instytucji - łagry, KGB, uczelnie obsadzone odpowiednimi ludźmi, publicystyka, prasa, literatura pisana na wytyczne partii nie udało się stworzyć nowego języka, kultura była jak nigdy zachowawcza, a religijności nie dało się wyplenić nawet na zapyziałych wsiach. Druga droga związana jest w mniej znanym nazwiskiem: Antonio Gramsci - marksista włoski, przez wiele lat więziony przez włoskich faszystów. Gramsci zaproponował zupełnie nową teorię instalacji państwa socjalistycznego. Teoria ta zakłada, że najpierw trzeba stworzyć bazę, a dopiero później stosowne instytucje. Teorię tą Gramsci (chyba na potrzeby czystego marketingu) nazywał "Długim marszem przez instytucje", poszczególne elementy bazy mają być zmieniane - wypruwanie religijności, tworzenie nowomowy, zmiana kultury. Na zasadach demokracji wolność jednostki ma być regularnie uszczuplana jako cena za szczęście społeczności jednocześnie produkowana ma być elita do tworzenia nowomowy, odpowiedni zasób autorytetów jako kapliczka do modlitw proletariatu naturalnie w autorytety zapatrzony. Jest nawet pewna anegdota - podczas pobytu Gramsci'ego w wiezieniu od czasu do czasu odwiedzali go włoscy socjaliści, którzy zdawali mu relacje jakie to masy organizują, jakich to spiski zawiązują, Gramsci w odpowiedzi na relacje przyjaciół miał krzyczeć "Kultura! Głupcy kultura! W ostatecznym rozrachunku tylko to się będzie liczyć!".
Ambicja instalacji socjalizmu w społeczeństwach zawsze jest mierzona fanatyzmem. Nie ma jako takiej nawet próby argumentacji - po co w ogóle potrzebny jest socjalizm. Według socjalistów sprawa jest prosta - bo tak. Jeśli chcemy rzeczywiście zrozumieć tę teorię i sens jest zapalczywego wdrążenia koniecznie jest skorzystanie z teologii - roli człowieka, jego godności, istoty, wolności, prawdy ect. Jak poznaliśmy na kilku przykładach terrorów, rewolucji i diagnozach Orwella w pisanej literaturze nowomowa te terminy zręcznie przedefiniuje i wypruwa z języka obsadzając terminy skandalicznymi emocjami - jakoby przyczyny zła na świecie podając niezwiązanie istotowo przykłady.
Rafał Gawlik


Komentarze
Pokaż komentarze