8 obserwujących
165 notek
97k odsłon
217 odsłon

Wolność zgromadzeń czyli mój ból jest lepszy od twojego.

Wykop Skomentuj2

Retorycznym jest pytanie czy Andrzej Duda przy zakazie zgromadzeń zdołałby dogonić Bronisława Komorowskiego w 2015 roku, skoro wygrał z nim ostatecznie najmniejszą różnicą w wyborach prezydenckich w Wolnej Polsce, czyli 3,1 punktem procentowym, a więc, jak to się mówi, w granicach błędu statystycznego? Bo dobrze pamiętamy przecież jaka była różnica w reakcjach ludzi na obydwóch kandydatów wtedy na ulicy.

Zaklinanie teraz rzeczywistości, że przecież to Duda najwięcej traci na tym zakazie, bo jego wiece rzekomo gromadziły całe hale ludzi, a Kidawy garstki zwolenników, pomija całkowicie fakt, że to było przed epidemią i kryzysem i obecnie prezydenta witał by mniej entuzjazm społeczeństwa, a dużo więcej usłyszałby wyrazów jego rozgoryczenia posunięciami obozu władzy. Ponadto już wtedy nie były to pełne hale, a Duda przezornie unikał otwartych przestrzeni.

Przede wszystkim zakaz zgromadzeń jest wprowadzony przez rząd z jaskrawym złamaniem Konstytucji. I nie ma co powoływać się na ustawę epidemiologiczną z 2008 roku, bo została ona wtedy uchwalona właśnie by po wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej z mety móc zastosować m.in. zakaz zgromadzeń, a nie tracić czas na uchwalanie jej przez Sejm, bo taki jest także konstytucyjny wymóg, że prócz stanu nadzwyczajnego taki zakaz był ustalony ustawowo. Nigdzie poza takimi stanami Konstytucja nie uprawnia do wprowadzania  zakazu zgromadzeń, bo art.31/3 na swoim końcu stanowi, że "Ograniczenia te ( w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw - mój przypis) nie mogą naruszać istoty wolności i praw", a przecież nie sposób mówić o spełnieniu tego warunku przy zakazie zgromadzeń!.

Najsłabiej broni się argument obozu władzy, że przecież ustawa została uchwalona w czasach PO-PSL i nie zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny od tego czasu, bo przecież nigdy do marca 2020 nie została wprowadzona w życie w zakresie odebrania obywatelom wolności zgromadzeń!

Nadto mamy obecnie kampanię wyborczą i niemożliwe jest zorganizowanie wolnych wyborów przy takim zakazie, dlatego też m.in. Konstytucja przewiduje właśnie i tylko stan nadzwyczajny ( który odsuwa wybory najwcześniej na 90 dni po jego ustaniu ) by móc wprowadzić taki zakaz. Te aż 90 dni to najlepszy dowód na to jak Ustawa Zasadnicza docenia ważność braku ograniczeń w wolności słowa i zgromadzeń, dla spełnienia warunku demokratycznej elekcji.

PiS korzystał na fakcie, że do skołowanych trudnościami codziennego życia rodaków z trudnością docierają te prawne, choć oczywiste dywagacje, jakie powyżej zawarłem. Szczególnie, że dużo ważniejsze od wyborów jest dla nich znoszenie obostrzeń wprowadzanych przez ministra Szumowskiego czy troska o byt w przyszłości.

Ale teraz sytuacja wydaje się zmieniać i paradoksalnie jest to związanie ze stopniowym łagodzeniem owych epidemiologicznych zakazów i nakazów. 

Bo obóz rządzący narusza jedną ze świętości Narodu czyli poczucie równości.

Ludzie coraz mniej zaczynają rozumieć dlaczego demonstracja w obronie swoich praw na wolnym powietrzu w maseczkach, z zachowaniem odległości, ma stanowić większe zagrożenie epidemiologiczne niż takie same liczbowo zgromadzenie religijne ( Wadowice 17.05 ) i to z wątkiem politycznym, bo połączone z oczekiwaniem na przybycie prezydenta, a jednocześnie kandydata w wyborach. Albo tym bardziej w kościele ( Kraków 17.05  świątynia JP2 ), a więc w pomieszczeniu zamkniętym i to z blisko pół setką duchownych bez maseczek, o zgrozo. 

I dlaczego władza zwalcza takie zagrożenie, doprowadzając do rzeczywiście dużo poważniejszego, otaczając demonstrujących, by następnie ich ze sobą zbrodniczo ( w takim razie, jeśli istnieje zagrożenie  zarażeniem się na skutek niezachowania społecznej odległości ) stłoczyć i powsadzać kilkaset osób do radiowozów, po 8 na jeden!?

A są kościoły w Polsce, gdzie zgodnie z rządowymi nakazami może się jednocześnie gromadzić powyżej tysiąca wiernych, no i  już za 18 dni wypada Boże Ciało.

W czym więc wolność zgromadzeń, a de facto wolność słowa jest gorsza od wolności religijnej, że jest zakazywana!?

Do Polaków zaczynają docierać prawdziwe intencje PiSu, co najlepiej pokazuje reakcja na piosenkę Kazika dowodząca, że tylko oburzenie budzą tłumaczenia, bo Kaczyńskiemu było wolno, a innym nie. Skandal z Listą Trójki przypomniał, że cmentarne  zachowanie prezesa PiS potępiło 70% Narodu, więc tym bardziej dziwi, że obóz rządzący idzie w zaparte i premier Morawiecki w histerycznym i samoośmieszającym się oświadczeniu przekazuje, że państwo polskie upadnie jak nie olejemy zagrożenia epidemiologicznego  i nie uczcimy setnej rocznicy urodzin Wojtyły i 10-tej katastrofy smoleńskiej, a przy okazji zmarłą mamusię pewnego szeregowego posła.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo