4 obserwujących
70 notek
47k odsłon
945 odsłon

Procedury sąsiada zza Odry zabezpieczają niezależność sędziowską, a Dobrej Zmiany nie.

Wykop Skomentuj136

"Panu Timmermansowi radzę, by lepiej zajął się krajami, gdzie nawet nie ma KRS, a sądy realnie obsadzają politycy - mówi z kolei wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik" http://michalwojcik.eu/n.html 4.04.19

Prawo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej czy Komisji Europejskiej do badania stanu praworządności w Polsce wynika wprost z art.2 Traktatu UE, który przewiduje, że Unia opiera się na wartościach państwa prawnego, z czego oczywistą konkluzją jest zakaz nadrzędności władzy ustawodawczej czy wykonawczej nad sądowniczą.

Obóz obecnie Polską rządzący zdaje sobie z tego świetnie sprawę, więc nie podnosi już tej kwestii ( choć czynił to w przeszłości ), bo z tym suwerennym prawem do organizacji wymiaru sprawiedliwości jest jak z produkcją samochodów. Można w Unii dowolne auto konstruować, byle spełniało normy unijne. 

Dlatego broniąc teraz w Luksemburgu swego gwałtu na władzy sądowniczej w Polsce, wskazują że przecież w innych krajach unijnych jak Dania czy Niemcy sędziów wybierają też inne władze.

Zapominają jednak przy tym że TSUE, jak każdy sąd, nie bada tylko stanu formalnego, ale przede wszystkim faktyczny. Czyli czy dany system zapewnia niezależność trzeciej władzy od dwóch poprzednich czy nie. I to jest decydujące.

I tu należy wskazać na oczywistość, że jeśli partia posiada prawo do wyboru sędziów to najistotniejsze jest czy może ten wybór dokonywać sama czy musi razem z innymi partiami.

Gdy ma w tym pełną samodzielność, jak to się dzieje obecnie w Polsce, naturalnie jest że wybiera jednostki podatne na swój wpływ, bo chce i planuje na nie wpływać, najlepiej obciążone jakimiś grzeszkami i z reguły prawnicze niezguły, co widzimy w przypadku pisowskich nominantów od Przyłębskiej, poprzez KRS aż do nowo wybranych izb Sądu Najwyższego. Ci "sędziowie" dobrze wiedzą, że jak władzy podskoczą, to ich PiS łatwo usunie i apanaży pozbawi ( nawet emerytury czyli stanu spoczynku ), skoro już raz tego gwałtu dokonał. I go kontynuuje, bo ilość postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów niepokornych z każdym dniem wzrasta.

Gdy partia rządząca musi się dzielić tym prawem wyboru sędziów z innymi partiami, w naturalny sposób wybiera najlepsze, obiektywne jednostki, by nie trafić przypadkiem w swojej sprawie na nierzetelnego sędziego. 

Biorąc powyższe pod uwagę porównajmy skutki procedur niemieckich do pisowskich w zakresie gwarantowania niezależności władzy sądowniczej od innych władz. 

Po pierwsze w Niemczech sędziów landowych wybierają komisje wybrane przez landowe legislatury, które można porównać do naszych sejmików wojewódzkich, które jednak u nas nie mają żadnych w tym względzie praw, bo w Polsce wszystkich sędziów wybiera centralnie KRS, a Prezydent zatwierdza lub nie ich wybór.

Gdyby więc to przełożyć na datę wprowadzenia u nas reformy Krajowej Rady Sądownictwa, czyli luty 2018, to w 15-stu województwach ( na 16-ście ) sędziów wyznaczały by sejmiki zdominowane przez partie totalnej do obozu rządowego opozycji. A więc do 94% polskich sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych.

Z kolei w Niemczech do wszystkich sądów federalnych ( z odpowiednikiem naszego Sądu Najwyższego włącznie ), prócz sądu konstytucyjnego, sędziów wybiera specjalna 32-osobowa komisja, w połowie wybrana proporcjonalnie przez Bundestag i w połowie przez landy.

Gdyby to także przełożyć na sytuację u nas z lutego 2018, to w takiej komisji zasiadało by wyznaczonych przez Sejm 9 przez PiS, 5 przez PO-PSL, 1 przez Kukiza i 1 przez Nowoczesnej oraz przez sejmiki 1 przez PiS i 15 przez partie totalnej opozycji. Czyli razem 10 wyznaczonych przez PiS, 1 przez Kukiza i 21 przez niechętnych obozowi pierwszej i drugiej władzy centralnej.

Pojawił się na salonie kontrargument, że w warunkach niemieckich oznacza to jednak dominację CDU-CSU w takiej komisji, ale po pierwsze tę koalicję trudno porównywać ze Zjednoczoną Prawicą, w której reszta pozapisowska to po prostu dawno skonsumowane przystawki, a po drugie nieomal 94% członków Bundestagu z ramienia CDU/CSU zostało wybranych w okręgach jednomandatowych, co automatem stanowi, że mają zdecydowanie silniejszą pozycję wobec przywódczyni partii niż karni żołnierze Kaczyńskiego, zdani na jego łaskę czy niełaskę.

O dłuższej tradycji demokratycznej o 44 lata w ostatnim stuleciu nawet nie wspomnę. Niemcy musiały potępić swoją dyktaturę, przejść denazyfikację i od tej pory od szkół po media absolutnie dominuje tam ostra narracja antyhitlerowska, podczas gdy polska dyktatura od 1926, a szczególnie od 1935 jest podawana jako wzór dla obecnej władzy, więc nawet w reżymowej telewizji słyszymy opinię, że Polska odzyska pełną suwerenność, gdy przywróci antydemokratyczną przecież konstytucję kwietniową!? Także monarchiści mają się u nas dobrze, podczas gdy za Odrą kierowani są prosto do czubków.

Wykop Skomentuj136
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo