6 obserwujących
94 notki
66k odsłon
294 odsłony

Tuskowi po dwakroć brawo!

Wykop Skomentuj15

Niewielu zauważyło, że ostatnio zdarzyło się coś, co zostanie niewątpliwie zaliczone Prezydentowi Unii Europejski Donaldowi Tuskowi jako jego ewidentna zasługa w obronie siły i potęgi europejskiej Wspólnoty. Otóż przywódca Partii Pracy Jeremy Corbyn oficjalnie potwierdził poparcie dla ponownego referendum w sprawie wyjścia UK z UE. To przesądza, że się odbędzie, a rezultat jego jest oczywisty. Bo wolne narody ( czyli z wolnymi mediami i niezależnym od władzy sądownictwem ) z reguły tylko raz dają posłuch kłamliwym oszołomom. To się sprawdziło w austriackich wyborach prezydenckich i to też się sprawdzi za rok za oceanem. 

Jest to też zasługą Tuska, bo od początku ostrzegał Brytoli, że albo Brexit będzie twardy albo go nie będzie, a jak się okazało w czerwcu 2016 minimalna większość nie głosowała za "twardzielem", omamiona obietnicami bez pokrycia zagorzałych zwolenników wyjścia.

Propaganda rządowa w Polsce ma do tej pory za złe Tuskowi jego obcesowość wobec mieszkańców Wielkiej Brytanii, ale jak się okazuje jego taktyka jak najbardziej sprawdziła się w interesie racji stanu Polek i Polaków, bo gdyby było miło i przyjemnie taki opór wobec Brexitu by się nie narodził, jak to się stało w ciągu ostatnich 3 lat.

Brawo Tusk.  

Prezydent Unii Europejskiej miał dwa cele przy okazji wyborów przez Radę Europejską kandydata na przewodniczącego Komisji Europejskiej ( bo ostatecznie zatwierdzić go, a właściwie ją, musi Parlament Europejski ).

Po pierwsze zagwarantować nie mniejsze zaangażowanie nowej KE w walkę o praworządność w Polsce i po drugie pomóc demokratycznej opozycji w kampanii wyborczej, którą mamy nad Wisłą już za progiem.

Oba te cele ściśle się ze sobą wiążą i oba obecny Prezydent Unii Europejskiej zrealizował koncertowo.

Szczególnie dla osiągnięcia tego drugiego Tusk musiał wszystko załatwić szybko, by opozycja mogła zacząć już tą kartą grać, że PiS nic nie może w Unii, a jak może to znaczy, że został umiejętnie podpuszczony. Więc zamiast trzech miesięcy, jak to było 5 lat temu, najdłużej sprawujący w historii stanowisko polskiego premiera sprawił, że negocjacje zakończyły się w rekordowe 3 dni!

By móc cieszyć się swoim spektakularnym sukcesem Tusk szybko wprowadził pod obrady kompromis z Osaki, a z drugiej strony Timmermans doprowadził swym raportem o korupcji u Babisa do ćwierćmilionowej antyrządowej manifestacji w Pradze, czym rozsierdził tego liberalnego skądinąd premiera Czech. To nie umknęło uwadze pisowców, którzy poczuli, że mogą coś w Unii ugrać, gdy tymczasem był to zapach zanęty. Bez problemu wzmocnili więc V4, co razem z Włochami dało im poczucie siły, jak się okazuje zwodniczej.

Nie wykluczam też, że Tusk nie tylko przewidział, ale i w jakimś stopniu stymulował antysocjalistyczny rokosz w EPL, szczególnie w jej niemieckiej części, który już wprawił Morawieckiego i spółkę w szampański nastrój.

Ktoś może popukać się w czoło, jak to możliwe że to "sprawka" Tuska, ale proszę pamiętać o jego zdolnościach politycznych ( 7 razy wygrał z Kaczyńskim ), a przez ostatnie 5 lat nic innego nie robił jak rozmawiał ze wszystkimi istotnymi w tej rozgrywce, więc najlepiej czuje pismo nosem.

Reszta była dziecinna prosta, upór unijnych dysydentów do przewidzenia, a opór ze strony Tuska i większości unijnej udawany. Nie zapomnę jak kandydatura Timmermansa miała zdechnąć, a po nocy znowu wróciła na stół obrad! Czyli koza wprowadzana i wyprowadzana jak w anegdocie o rabinie. Majstersztyk!

Pisowcy powtarzają, że przecież osłabiło to Merkel, ale czy nie zauważyli, że ona dawno sama się osłabiła, ogłaszając swoje odejście, a na dodatek te kłopoty zdrowotne, które całkiem mogą odebrać ochotę do uprawiania polityki? Dlatego zgodziła się na plan Tuska, a może i sama go wymyśliła, nie chcąc by Unia dostała się w ręce nacjonalistycznych oszołomów.

No bo kiedy opadł kurz wojenny po tej krótkiej potyczce to co widzimy? Timmermansa nadal na swoim stanowisku, bo Rutte już się zgodził na niego w Osace, ponieważ jest w jednym sojuszu unijnym z chadekami i socjalistami. Ale jako szefa dostaje nie poczciwego Junckera, właściwie hamującego jego aktywność, ale ostrą babkę i to z Niemiec, zdeklarowaną zwolenniczkę federalizmu Unii ( a do tego niezbędna jest unifikacja praworządności ), antynacjonalistkę, feministkę, zwolenniczkę małżeństw jednopłciowych i prawa do posiadania dzieci przez nie, a na dodatek nie obawiającą się poprzeć demokratyczny ruch oporu w Polsce, i to ledwo dwa lata temu, po którym to poparciu Macierewicz, Waszczykowski, Gowin i Sellin dostali obłędu, krzycząc o obcej w Polsce interwencji!?

Nawet jej antyrosyjskość może być nie w smak pisowskiemu rządowi, po tym jak poparł on ostatnio powrót Rosji do Rady Europy i po tym jak weszli w twardy sojusz z twardymi rusofilami z Włoch i Węgier.

Liczenie więc na łaskawość pani Ursuli dla obecnej polskiej władzy wykonawczej, gdy jednocześnie staje ona po stronie nawołującego do mordowania gejów pracownika IKEI, jest chyba jakąś myślową aberracją.

Do tego tak jednogłośnie i niemal entuzjastyczne poparcie dla Von Der Leyen totalnie masakruje narracje antyniemiecką, jaka z pewnością była zamierzona do kolejnego użycia w czasie kampanii wyborczej przez partię rządzącą.

Równocześnie Morawiecki, swym buńczucznym chełpieniem się, że zmienili zasady i tradycje w Unii, sam nadziewa PiS na konsekwencje tegoż, bo już Krasnodębski dostaje obuchem, a nie wykluczone, żeby pokazać ile partia w Polsce rządząca może, a właściwie nie może w Unii, zostanie utrącony jej kandydat na komisarza przez PE. Czyli polscy wyborcy łatwo zrozumieją, że w odróżnieniu od Dobrej Zmiany, demokratyczna opozycja posiada w jednoczącej się Europie dużo większe możliwości działania dla kraju ( choć często przeciw PiSowi ), czego dowodzi choćby ilość głosów oddanych na Panią Premier Ewę Kopacz, szczególnie w porównaniu ze skalą porażki kandydata Kaczyńskiego na stanowisko wiceprzewodniczącego PE. A kaczyści zostaną w Brukseli otoczeni kordonem sanitarnym, więc czemu oni mają nas tam reprezentować!?

Szczególnie, że ten kordon się uszczelnia.Jedna z wygranych majowych wyborów, frakcja liberałów, zapowiedziała brak poparcia dla kandydatów na szefów i wiceszefów komisji Parlamentu Europejskiego wystawionych przez PiS czy Fidesz.

Paradoksalnie więc w 2019 roku może nastąpić tzw. odwrócenie wyborów.

O ile o wyniku elekcji do PE zdecydowały względy krajowe, to dla rezultatu wyborów parlamentarnych na jesieni najważniejsze okażą się sprawy unijne!

Brawo Tusk, po raz drugi, a może nawet i trzeci!

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka