7 obserwujących
104 notki
72k odsłony
773 odsłony

Kościół przestaje być arbitrem, a staje się stroną.

Wykop Skomentuj81

Gdy przedwczoraj Morozowski podniósł temat agresywności kolejnej już w krótkim przecież czasie wypowiedzi arcybiskupa Jędraszewskiego, która idzie w poprzek wyzwaniom współczesnego świata, zaproszony redaktor Wiścicki w dosyć egzaltowany sposób wskazał, że ów hierarcha nie robi przecież nic innego niż szerzy słowo Boże i konsekwentnie propaguje nauczanie Kościoła, więc o co te pretensje?!

I trzeba na wstępie powiedzieć, że ów katolicki publicysta ma w pewnym sensie rację.

Duża część liberalnej połowy polskiego plemiennego sporu żywi natomiast wciąż nadzieje, że polski współczesny kler jest tym samym Kościołem, który stanowił wielki narodowy autorytet, potrafił łagodzić spory, umiał koncyliować przecież nawet między Solidarnością a komunistami, o sporach wewnątrz antykomunistycznej opozycji nie mówiąc. W kościołach znajdywali schronienie i oparcie wszelkiej maści dysydenci i każda partia polityczna, łącznie z wywodzącą się z dawnego PZPR, unikała jak ognia zatargów z tym największym autorytetem społecznym w latach 90-tych, na czele którego stał żywy wtedy święty Jan Paweł II.

Odwrotnie, łasili się do niego, co widać było choćby po horrendalnym zakresie zwrotów majątków kościelnych, które w związku z tym możemy może śmiało określić mianem nadzwrotów. Natychmiast po odzyskaniu niepodległości wprowadzono religię do szkół, a i szybko zaostrzono ustawę antyaborcyjną i gdy po kilku latach lewica chciała jej złagodzenia, Trybunał Konstytucyjny, też pozostający pod urokiem historycznej roli Kościoła, pod kuriozalnym ogólnym powodem to uniemożliwił. Podpisano także wielce korzystny dla kleru katolickiego konkordat.

Po wpływem Kościoła byli też inni sędziowie, wydający łagodne wyroki na złapanych pedofilów w sutannach, których spraw nie udało się zatuszować hierarchom czy współdziałającym z nimi prokuratorom, religijno-organizacyjnie powodowanym. W ogóle atmosfera bezkarności dla pedofilii, jaka skusiła także wielu spoza Kościoła w Polsce w latach 90-tych miała niewątpliwie swoje źródło w ukrywania tych spraw przez sam Watykan, co uwidoczniło się na jaskrawym przykładzie megazboczeńca księdza Maciela Degollado.

W zamian hierarchowie nie zachowywali się jak sekta broniąca wyłącznie fundamentów ( i to specyficznie pojmowanych ) swojej wiary, ale starali się zachować jak rozjemcy w sporach politycznych, a nawet społecznych, takiego Rydzyka trzymając z dala, a samemu wznosząc się ponad własny interes, co widać było szczególnie przy poparciu nie tylko wejścia do NATO, ale przede wszystkim do Unii Europejskiej.  


Bo dobrze wiedzieli, że właśnie odejście od ideałów, od fundamentów pozwoliło na zdobycie i utrzymanie przez Kościół pozycji dominującej na końcu starożytności.  Powtarzanie słów Chrystusa mało co by dało, gdyby św.Paweł nie zniósł obowiązku obrzezania i koszerności, czy nie opowiedział się po stronie patriarchalnej i konserwatywnej, przeciw prawom kobiet, gejów i za niewolnictwem. No i za władzą.

Ale to się skończyło i Kościół w Polsce stracił dziewictwo wielkiego ponadpartyjnego autorytetu, a stał się wyraźnie stroną politycznego sporu i wojny plemiennej w naszym kraju.  


I to w imię obrony niekoniecznie słów Jezusa, ale z pewnością ich świętopawłowej egzegezy, która jak wiadomo przyniosła im potęgę z chwilą upadku pierwszego Rzymu. Nie zauważyli tylko, że czasy się diametralnie zmieniły i wiele mizoginizmem, homofobią i patriarchalnością w Wolnym Świecie Zachodu się obecnie nie zdziała, a i w Polsce, która do tego świata ciąży, jest z tym coraz trudniej szczególnie w najmłodszych pokoleniach, co widać po dynamicznym spadku religijności szczególnie młodszych pokoleń w naszym kraju. A także w powołaniach, skoro nawet kardynałowie i arcybiskupi mówią wprost o możliwości zniesienia celibatu, gdy nie będzie wystarczającej ilości księży do głoszenia ewangelii, co jest ,jak wiadomo, priorytetem Kościoła.

Gdyby bowiem teraz rozpisano referendum w sprawie Polexitu i PiS ujawnił przy tym swoje prawdziwe oblicze w tej sprawie, stawiam dolary przeciw orzechom, że hierarchowie opowiedzieliby się za odwrotem od tego wstrętnego, nihilistycznego Zachodu. I nie wykluczone, że jako alternatywę znaleźliby te siły w Europie i w świecie, które także zacięcie walczą z gender i gejami. Nie przypadkiem w 2012 pojednali się bowiem z rosyjską cerkwią prawosławną, a z doświadczenia wiem, że traktują wiarę prawosławną jako kościół siostrzany, podczas gdy protestanci są notorycznie wyzywani od skończonych heretyków. Mimo że z tymi drugimi rozstali się przecież pół tysiąca lat później niż z ortodoksami.

Taka antyzachodniość i wyraźne poparcie antykonstytucyjnie działającej partii w Polsce nieodparcie budzi skojarzenia z ich protoplastami, którzy także w obronie tradycji przystąpili do Targowicy. 

W każdym razie hierarchowie nie mogą już dalej powoływać się na specjalne względy, jakimi cieszyła się instytucja przez nich reprezentowana z racji jej historycznych zasług, bo brutalnością swoich wystąpień zeszli do poziomu kościoła toruńskiego, tej sekty, która w swoim czasie gardłowała nawet przeciw wejściu Polski do NATO!?

Niech nie będą więc zdziwieni i oburzeni, że atakuje się ich jak zwykłych polityków, bo takimi właśnie na własne życzenie się stali.

Zresztą nawet historia uczy, że gdy zdobywany niepodległość i budujemy nasz dobrobyt, Kościół przestaje zaliczać plusy w interesie polskiego Narodu.

Tak było,

- gdy zniszczyli dorobek Konfederacji Warszawskiej, rozpętując konflikt z prawosławną połową I RP, rozpoczynając tym samym jej upadek,

- gdy prawie 100 lat później zmusili nas do przyzwolenia na gwałtowny rozwoju potęgi Moskwy przez przystąpienie do Świętej Ligi

- gdy przeciwstawili się próbie odrodzenia państwa w czasach Konstytucji 3 maja

- i w końcu gdy pomagając spetryfikować układ społeczny zahamowali rozwój Polski w czasach II RP.

Dobrze więc, że już teraz ujawnili swoje prawdziwe oblicze, przez co sami się strącają z piedestału do poziomu co najwyżej partii politycznych czy zwykłych organizacji społecznych jakich jest wiele.

Gdy już utracą ochronę w postaci nielegalnych działań partii, która kuriozalnie zajęła się obecnie także krzewieniem fundamentów wiary katolickiej, szybciej zostaną rozliczeni choćby za zbrodnię tuszowania pedofilii, jaka była praktykowana od dziesięcioleci w polskim Kościele Rzymsko-katolickim. A najśmieszniejsze, że rozpętaniem wojny cywilizacyjnej Jędraszewski pragnie właśnie powstrzymać nad Wisłą rozliczenia, które doprowadziły do zgliszcz Kościół Rzymsko-katolicki w USA, Irlandii czy Australii.


Zapomina, że tak jak w życiu jak i wedle ewangelicznych zasad na ziemi zastosowanych - za zasługi nagroda, za złe uczynki kara.

Wykop Skomentuj81
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo