Mamy wyjątkową szansę dokopania Moskwie.
Elity na Zachodzie są wyjątkowo rozeźlone postępowaniem Putlera. Bardziej niż przez jego agresję na Ukrainę, która tak właściwie mało ich dotyczyła.
Bo bombardowania w Syrii, które mnożą uchodźców w drodze do europejskiego raju oraz atak propagandowy via Russia Today i zaprzyjaźnionych narodowców oraz innych ksenofobów obchodzą ich o wiele bardziej. Już nie tylko Merkel idzie na otwartą wojnę z Putlerem, ale i Hollande jej wtóruje, a francuscy profesorowie oskarżają wręcz Moskwę o chęć wywołania wojny domowej na Zachodzie. Nie mówiąc o rozbijaniu Unii.
USA ( i to bez względu na wynik wyborów ), z pewnością, staną po stronie sojuszu niemiecko-francuskiego, bo absolutnie nie w smak im wizja rozpadu zjednoczonej Europy.
Cameron, jak tylko rozwiąże problem Brexitu referendum już w czerwcu, też stanie ostro przeciw Imperium Zła, szczególnie, że jego główny antagonista na brytyjskiej scenie jest eurofobem.
Od nas tylko zależy czy tę sytuację wykorzystamy czy nie, a możemy ugrać nie tylko utrzymanie sankcji przeciw Kremlowi, ale także coś więcej niż tylko wzmocnienie wschodniej flanki NATO.
Przerwijmy więc tę durną histerię antyemigrancką, która nam nic nie daje, a stawia w ostrej konfrontacji z euroentuzjastami rządzącymi zdecydowanie Zachodem. Która już doprowadziła do aresztowania naszych obywateli za próbę napadu i podpalenia w Szwecji ośrodka dla emigrantów, a jednego z głównych ideologów PiS, profesora Krasnodębskiego tak wystraszyła, że zaczyna rozsądnie przed nią ostrzegać.
Musimy się zdecydować czy razem z Putlerem rozbijamy Unię, czy walczymy o jej jedność.
Stanie w rozkroku byłoby jeszcze większą głupotą.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)