Cała tytułowa trójka popełniła w swoim życiu jakieś grzeszki i całej, bez wyjątku i wątpliwości, należy się miejsce w panteonie Polskich Bohaterów.
I z całej tej trójki akurat Wałęsa ma najmniej na sumieniu.
U Piłsudskiego na rękach krew kilkuset ofiar zamachu majowego i winny jest wprowadzenia dyktatury w Polsce, co i tak nic nie dało w 1939, a nawet pogorszyło nasze szanse, bo gdyby nie idiota na funkcji wodza naczelnego w czasie agresji hitlerowskiej, to Kutrzebie mógłby wyjść manewr na miarę Cudu nad Wisłą.
JP2 krył pedofilów w sutannach (Marcial Maciel Degollado), a nawet ich wyświęcał i promował (arcyzbok Wesołowski), a przez swoją nieprzejednaną postawą w sprawie gumki, naraził życie milionów wiernych, szczególnie w Afryce, w latach szczytu epidemii AIDS. Do tego przymykał oko na zbrodnie argentyńskiej junty wojskowej, która zasłynęła zrzucaniem dysydentów z helikopterów do oceanu i odbieraniem niemowlaków mordowanym opozycjonistom, oddawanych potem na wychowanie swoim wiernym, acz bezpłodnym funkcjonariuszom.
A pastwią się nad Wałęsą, który popełnił błąd w momencie, gdy lała się krew w katowniach na Wybrzeżu, był osamotniony, na głowie mając młodą żoną i dopiero co narodzonego pierworodnego. Do tego szybko tę współpracę zerwał, przyznał się kolegom w 1978, dostał rozgrzeszenie, bo go wybrali na przywódcę strajku i jak Kmicic wszystko z nawiązką i w krótkim czasie odrobił.
Jeżeli tamtym Polskim Bohaterom nie wywlekamy czarnych stron z ich przeszłości, bo ich zasługi są o wiele bardziej istotne dla Polski, to tym bardziej Wałęsa ma prawo obrony swojego wizerunku, nie tak bardzo w swoim jak, przede wszystkim, Rzeczpospolitej interesie.
Bo Wałęsa nie zawiódł w chwili największej próby, gdy w 1982 próbowano go zmusić do poparcia puczu Jaruzela, czego, notabene, pewny był ten zawistnik Gwiazda.
To zwycięstwo siły woli Wałęsy, okazane w Arłamowie dodatkowo i jednoznacznie dowodzi, że materiały jakie komuniści mieli na niego były słabiutkie. A fantasmagorie, że już wtedy przygotowywali się do oddania władzy można między bajki włożyć, bo Sowieci w najlepsze rozpychali się wówczas na świecie, szczególnie w Afganistanie, Reagan dopiero w 83 rozpoczął wojny gwiezdne, a cena ropy gwałtownie zleciała nie wcześniej niż w 1985.
A to, że z kolei III RP stanowi najlepszy dowód na trwałą agenturalność Wałęsy jest i śmieszne i idiotyczne.
Śmieszne, bo oznaczało by, że to komuniści sami obalili komunę, a idiotyczne, bo III RP okazała się okresem największego po Złotym Wieku skoku cywilizacyjnego i ekonomicznego Rzeczpospolitej, który PiSowi daje teraz w spadku kwitnącą i rozpędzoną gospodarkę. Tak rozpędzoną, że obecna władza nawet nie doszacowuje miesięcznych wpływów podatkowych!
Oczywistym jest, że opluwacze Wałęsy próbują umoczyć Wałęsę, by umoczyć III RP, wbrew obserwowanej rzeczywistości i zdrowemu rozsądku. I tutaj nadziewają się na skałę, której istnienia chyba, w ideowym zapale, nie przewidzieli. Bo grzeszki Wałęsy dotyczą zamierzchłej przeszłości i na dodatek tej na długo przed momentami jego wielkiej chwały.
Natomiast sukcesy III RP, widoczne są gołym okiem, tu i teraz. Kampania się skończyła i „Polska w ruinie” tak się skompromitowała, że pisowscy celebryci muszą prześcigać się w okazywaniu satysfakcji jak to nam gospodarka kwitnie.
A kwitnąca III RP działa ewidentnie na korzyść Lecha Wałęsy. Więc zamiast pijarowego mechanizmu pt. niszczeniem przywódcy wielkiej „Solidarności” niszczymy III RP, robi się całkiem odwrotna spirala. A skuteczna obrona Wałęsy oznacza jeszcze bardziej skuteczną obronę III RP, co będzie się pogłębiało w miarę jak Kaczyński dalej będzie rozmontowywał gospodarkę i nasz wizerunek na świecie, o zmianie ustroju na bardziej autorytarny nie mówiąc.
I jeśli nawet udaje się PiSowi to i owo z ostatniego 25-lecia zakwestionować, to mamy państwo, z którym utożsamia się zdecydowana większość Polaków, którzy choćby przez to radykalnie odrzucają narrację, że III RP jest bękartem sbecji i ich agentów.
Widać to już bardzo dobrze na marszach KODu i rozpaczliwych i brutalnych atakach apologetów obecnej władzy na Wałęsę, w tym celebrytów pisowskich, z których niewielu jest uczestników tamtych lat, podczas gdy z drugiej strony cała masa. Znamiennie cicho siedzi główny prowodyr, bo dla niego ta cała antyWałęsowska rozróba jest nawet niewygodna, gdyż rodzi pytania o jego aktywność ( a właściwie jej totalny brak ) w chwilach największej chwały historycznego przywódcy Wielkiej Solidarności!
Dlatego gotów jestem poważnie rozważyć hipotezę, że to jednak PiSowi wdowa podrzuciła śmierdzące jajko.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)