Pod koniec marca Korwin-Mikke, w wywiadzie w „Dokąd zmierzamy?” wyraźne oskarżył rząd o łamanie prawa poprzez nieopublikowanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Ba, stwierdził, że ten rząd jest, z tego powodu, odtąd nielegalny i Polacy mogą wypowiedzieć mu posłuszeństwo. Absolutnie zanegował prawo władzy wykonawczej do decydowania co jest wyrokiem, a co niej jest. Jednoznacznie opowiedział się za państwem prawa i nawet ocenił, że KOD winien zmienić swą nazwę na Komitet Obrony Praworządności, bo to PiS opowiada się za czystą demokracją, gdzie wola większości może wszystko przegłosować, z nacjonalizacją prywatnych majątków bogatej mniejszości włącznie, co w pewnym sensie już się dzieje np. przy ustawie o ziemi rolnej.
Prowadzący z nim wywiad raz po raz kompromitował się, powtarzając narrację pisowską o dobru narodu i o tym, że jak to można by sądy czy Trybunał działał na jego szkodę, co Korwin masakrował, że nie od tego jest TK, tylko od stwierdzania zgodności z prawem. Przy tym bogato posiłkował się przykładami z USA i kontrastował olbrzymi szacunek jaki tam mają sędziowie, zwłaszcza tamtejszego sadu konstytucyjnego, jakim jest tam sąd najwyższy, z akcją opluwania sędziów w Polsce, co może tylko źle się skończyć. Przytoczył historyczny fakt, że Prezydent USA nie zlekceważył nawet wyroku jednego z sędziów, stwierdzający, że wojna w Wietnamie jest nielegalna, tylko błyskawicznie zwiózł helikopterami i samolotami cały skład Sądu Najwyższego, który tę durną decyzję oczywiście uchylił.
Korwin zwrócił uwagę, że PiS strzela sobie w stopę, bo nawet połowa jego elektoratu nie rozumie jak można tak lekceważyć sąd, nie publikując jego wyroku. Ponadto jest to działanie świadome Szydły, bo RCL winno drukować na podstawie zlecenia Rzeplińskiego, a Premier wyraźnie mu tego zakazała.
W każdym razie poszerza się krąg ludzi w Polsce uważający, że władza pisowska sama zaczyna się delegalizować.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)