Za dzisiejszym onetem -
"...były polski premier jest ceniony w Berlinie z trzech powodów. Po pierwsze, są to działania Tuska ws. kryzysu finansowego w Grecji. W lipcu ubiegłego roku podczas negocjacji Angeli Merkel z premierem Aleksisem Ciprasem mogło dojść do zerwania rozmów. Tylko dzięki działaniom Donalda Tuska do tego nie doszło.
Kolejna sprawa to sposób, w jaki Tusk negocjował z Davidem Cameronem warunki pozostania Wielkiej Brytanii w UE. Działania byłego polskiego rządu miały się bardzo spodobać kanclerz Niemiec.
Trzeci powód to stanowisko Tuska dot. kryzysu migracyjnego. Choć ten początkowo optował za zamknięciem przed uchodźcami granic tzw. szlaku bałkańskiego, to bardzo szybko zmienił swoje zdanie i poparł stanowisko Merkel, która uzgodniła z premierem Turcji Ahmetem Davutoglu zatrzymanie przez Ankarę imigrantów w zamian za zniesienie wiz i finansową pomoc UE."
Oznacza to, że Tusk, jeśli nie dojdzie do Brexitu, ma szansę pozostać na swoim stanowisku do końca 2019 roku, czyli w sam raz przed wyborami prezydenckimi w Polsce w kolejnym roku. Postawić go przed Trybunał Stanu nie zdołają, bo będzie już po wyborach do Sejmu. Do prawomocnego skazania przez sąd też pozostanie za mało czasu.
W ponownym wyborze Tuska Orban Kaczynskiemu nie pomoże, bo Victor jest winny Donaldowi przysługę, bo ten go bronił na forum europejskim, angażując w to nawet Partię Ludową. A Cameron, po referendum, już do końca będzie grał w klubie bogatszych, a na biedaków z Wyszehradu się wypnie. Kaczor to wie, że i tak nie zablokuje reelekcji Tuska, więc zasłania się przed swoim elektoratem zasadą, iż "Polak przeciw Polakowi nie głosuje".
Tak więc, opozycja chyba jednak będzie miała swojego lidera, i to nie byle jakiego, a Kaczyńskiemu pozostanie wyłącznie zmiana ustroju na system kanclerski, więc i wybór prezydenta Polski przez połączone izby parlamentu.
Ale czy uda mu sie zmienić Konstytucje w tej kadencji?


Komentarze
Pokaż komentarze (25)