W TVP 1 Pokazano dekorację Staruszków, którzy w czasie niemieckiej okupacji pomagali Żydom.
Żenujące: 1) że dopiero 60 lat po wojnie gdy większość tych co ratowali Żydów od Śmierci narażając siebie i swoich bliskich na (niechybną w przypadku odkrycia) śmierć ze strony bezwzględnego niemieckiego okupanta, już nie żyje - odbywają się takie uroczystości.
2) dlaczego w latach 45 - 80 komunistyczna władza nic nie robiła , a uratowani widać nie zabiegali o ich uhonorowanie.
3) Dlaczego takie książki jak "Czterdzieści twardych" Barbary Stanisławczyk, o bohaterach ratujących Żydów nie są rozpopularyzowane, lecz przemilczane.
4) Dlaczego w oficjalnym wstępie do uroczystości P. Minister mówi o nazistowskiej anie niemieckiej okupacji. Pokoleniom młodych ludzi miesza to w głowach wiem od wnucząt, że nie bardzo wiedzą o jaką okupację chodzi.
5) Czy to wszystko nie układa się w jedną całość przedstawiania Polaków jako zaciekłych antysemitów , ż których tylko niektórzy ratowali Żydów przed jakimiś nazistami, być może w domyśle też Polakami.
6) Jeżeli Szewach Weiss dopiero też po chyba 50 latach przypomniał sobie jak został Ambasadorem Izraela w Polsce o tych co go ratowali od śmierci to jest to dla mnie (starego człowieka) symptomatyczne.
P. S. Widziałem ten czas i napisałem po wojnie to co widziałem naocznie w wierszu :
Żydówka „wspomnienia okupacji”
Patrzyłem z okna na leżący w dole targowy rynek - Plac Szembeka i widziałem, wprost jak na dłoni,- polowanie - na człowieka. Młoda dziewczyna z dzieckiem na ręku, w jasnym płaszczyku na trzy ćwierci, biegła pomiędzy straganami próbując ujść od śmierci. Dwóch wermachtowców, trzech żandarmów goniło za nią w ścisku, tłoku i już patrzącym się zdawało, że uda się jej wymknąć z boku, gdy wybiegając na ulicęspotkała wprost „budę” niemiecką,więc się cofnęła w targowisko,wmieszała w tłum, a potem - dziecko rzuciła komuś na straganie, gdzie gruba przekupka natychmiast, schowała je między ubranie. Patrzyłem dalej, widzę Niemcy teraz taktykę swą zmieniają. Jeden się schował na ulicy, a inni idą - naganiają. Dziewczyna więc się cofa , kluczy. Chciałbym ją ostrzec, wskazać drogę. Widzę , gdzie żandarm się zaczaił, lecz z okna zrobić nic nie mogę. I tak - złapali ją po chwili, gdy chciała wybiec na ulicę. Potem w samochód ją wsadzili, a później , strzał był - w potylicę. Mignął mi skrawek czyjegoś życia. Pamiętam go i widzę ostro, choć nie wiem nawet - żyje dziecko? Czy była matką mu , czy siostrą.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)