Piotr A. Maciążek
Bartosz Mroczkowski
Euroland jest skazany nie tylko na głęboką integrację polityk gospodarczych, nie tylko monetarnych i fiskalno-budżetowych, ale głębokiego wejścia i wtrącania się Brukseli w polityki wewnętrzne poszczególnych państw. Oznacza to niestety centralizację…– mówi komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego Janusz Lewandowski w rozmowie z Piotrem Maciążkiem i Bartoszem Mroczkowskim.
Bartosz Mroczkowski: Czyli można zrozumieć to tak, że integracja od zaplecza wchodzi w niezależność państwa?
Janusz Lewandowski:Tak. Niestety proces, jako konsekwencja wspólnej, bezpaństwowej waluty, wymusza rozwiązania techniczne, które oznaczają przesunięcie granicy pomiędzy państwem suwerennym, a szczeblem wspólnotowym. Niestety tak jest. Jeżeli powiedziało się A, to w tej chwili próbuje się powiedzieć się B, w postaci tego wszystkiego, co nazywamy Paktem Euro Plus, czy rządem ekonomicznym. Natomiast nam powinno zależeć, aby w mądry sposób to przybijać. To nazywa się „sześciopakiem”, który też ingeruje w gospodarność krajów, ale także jest on tak skonstruowany, że będzie ingerował w niegospodarność. To nie jest złe rozwiązanie dla Europy. To jest ogromna różnica, czy my wymuszamy na wszystkich jakieś wzorce, bo nam się urodziły w głowie np. energooszczędne żarówki, które zaczynają irytować ludzi, zresztą sam nie lubię ich używać. Podobnie sprawa wygląda z zakazami palenia. Ta sprawa nie wymaga ingerencji ze strony Brukseli. Państwo narodowe poradzi sobie z tym problemem. W innych jednak dziedzinach ten proces jest nieuchronny. Oby tylko nie przerodził się w uciążliwe wtrącanie się w życie, tylko w interwencję wtedy, kiedy widzimy jakieś niegospodarne postępowanie danego kraju. Pamiętajmy, że takie państwo jest zagrożeniem dla wszystkich pozostałych. Jeżeli przymykamy oko na jego niegospodarność, a państwo takie jest udziałowcem wspólnej waluty, to prędzej czy później wpłynie to na nasz dobrobyt.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)