geos
Na polityce się nie znam... więc piszę to co myślę...
3 obserwujących
23 notki
18k odsłon
  481   0

List Benedykta XVI - kilka refleksji

Na początek link do nagrania które pozwala odsłuchać w całości list Benedykta XVI: Benedykt XVI o przyczynach kryzysu Kościoła


Liberalizm

Jakiś czas temu natknąłem się w internecie na wykład ks. prof. Tadeusza Guza poświęcony liberalizmowi (do obejrzenia tu: Czym jest liberalizm).

W tym wykładzie trafnie opisano fundamentalne zasady funkcjonowania dzisiejszego zdemoralizowanego świata opartego na przeświadczeniu, że wolność jest wartością najwyższą. Skrajny indywidualizm, prowadzący do egoizmu i uprzedmiotowienia drugiego człowieka to "dobrodziejstwa" które przyniósł nam liberalizm. W swym liście Benedykt XVI wskazał na rewolucję seksualną lat 60 którą można określić jako moment w którym liberalizm zawładnął masowa świadomością społeczną. Papierz Senior bardzo trafnie opisuje krzywdy jakie wyrządziła ta ideologia pojedynczym ludziom i całym społeczeństwom. Zauważa  także jak wielki wpływ miała ona na Kościół i księży. List jasno wskazuje jak rewolucja seksualna niesiona na sztandarach liberalizmu doprowadziła do  pokazów filmów pornograficznych w seminariach i tworzenia tam całych klik homoseksualnych. Dziś ideolodzy liberalizmu oskarżają Kościół i księży, o upadek moralny,  odbierając im prawo do bycia moralnymi autorytetami i przewodnikami pokazującym drogę ku dobru. W ten sposób chcą zadać Kościołowi śmiertelny cios i doprowadzić do jego całkowitego zniszczenia. Zapominają przy tym, że to nie Kościół głosił hasła swobody seksualnej. Można wręcz powiedzieć, że w wymiarze społecznym ludzie tworzący Kościół są takimi samy ofiarami liberalizmu i rewolucji seksualnej jak każdy inny członek społeczeństwa. Oczywistą winą Kościoła jest to, że nie potrafił skutecznie przeciwstawić się wzbierającej fali liberalizmu. Nie postawił na czas tamy która ochroniłaby szczególnie ludzi młodych przed masową demoralizacją - a liberalizm demoralizuje młodych ludzi już na etapie edukacji szkolnej. Czy w tej sytuacji nie dało się przewidzieć, że będzie to miało dramatyczny wpływ także na tych młodych mężczyzn którzy pójdą do seminariów ? Jest to ewidentne zaniedbanie które leży po stronie Kościoła.


Ale to już było...

Dziś bez cienia wątpliwości możemy powiedzieć, że  liberalizm jest ideologią dominującą. Głęboko zakorzenioną i ugruntowaną w świadomości społecznej. Ta ideologia zmieniła świat przyczyniając się do wykorzenienia katolicyzmu z cywilizacji zachodniej. Świat w którym dziś żyjemy możemy porównać do świata antycznego zdominowanego przez cesarstwo Rzymskie agresywnie propagujące swoje wzorce kulturowe. Kult ciała, siły i zmysłowości dominował wtedy i dominuje dziś. Historia zatoczyła wielkie koło i sprawiła, że Kościół znalazł się w tym samym punkcie co dwa tysiące lat temu - tzn. na początku swojej drogi. Zarówno wtedy jak i teraz zmuszony był funkcjonować w otoczeniu które jest mu wrogie. U swych początków kościół potrafił jednak nieustannie powiększać grono wyznawców mimo strasznych prześladowań. Wzrastał i rozwijał się nieustannie aż do czasów Marcina Lutra, który zdaniem ks. prof. T. Guza dał początek liberalizmowi poprzez Reformację. Pięćset lat rozwoju schizmy protestanckiej na której opiera się liberalizm doprowadziło nas do tego miejsca w którym aktualnie jesteśmy.


Co dalej ?

W swym liście Benedykt XVI napisał tak:


"...

Wiara jest podróżą i drogą życia. W starym Kościele katechumenat został stworzony jako środowisko przeciwko coraz bardziej zdemoralizowanej kulturze, w której charakterystyczne i świeże aspekty chrześcijańskiej drogi życia były praktykowane i jednocześnie chronione przed powszechną drogą życia. Sądzę, że nawet dzisiaj coś takiego jak wspólnoty katechumenalne są koniecznością, aby życie chrześcijańskie mogło ukazać się na swój sposób.

...

Jeśli zastanowimy się co sprawiało, że ludzie dwa tysiące lat temu przystępowali do wspólnot chrześcijańskich mimo, że groziła im za to śmieć znajdziemy odpowiedź na pytanie jak przywrócić żywą wiarę w Kościele. W powyższym zdaniu Benedykt XVI dotyka istoty tego zagadnienia, wskazując na wspólnoty które w początkach chrześcijaństwa praktykowały życie oparte na nauce Chrystusa stosując jego zasady do życia codziennego. Takie podejście przyciągało ludzi do tych wspólnot dzięki temu, że budowały one środowisko życia oparte o prawdę, sprawiedliwość i miłość. Było to środowisku zupełnie inne niż to, które oferowała zdemoralizowana kultura. Zgadzam się z Benedyktem XVI, że dziś potrzebujemy takich wspólnot, które zaoferują konkurencyjny model życia w stosunku do modelu liberalnego. Członkowie takich wspólnot musieliby dzielić swoje życie wspomagając się wzajemnie w codziennym problemach. Takie wspólnoty mogłyby przyczynić się do ożywienia wiary i sprawić że będzie ona obecna w naszym życiu codziennym. Na chwilę obecną nasza religijność w przeważającej większości ogranicza się do świątecznych rytuałów i kończy się zazwyczaj po wyjściu z niedzielnej mszy świętej. Jest tak dlatego, że za progiem kościoła czeka na nas życie zorganizowane według zupełnie innych reguł i zasad. Są to reguły narzucone przez liberalizm. Zmiana tych reguł nie jest łatwa i nie nastąpi z dnia na dzień (ich wprowadzenie zajęło w końcu 500 lat licząc od początku Reformacji). Zmienić to możemy tylko działając we wspólnotach które będą wstanie przeciwstawić się liberalnemu modelowi życia - budując krok po kroku nową rzeczywistość. Jeśli Kościół podejmie wyzwanie to czeka go dłuuuugi marsz ku odbudowie żywej wiary.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo