Czy istnieje w naszym kraju odpowiedzialność urzędnicza? Czy gdy urzędnik pomyli się w interpretacji przepisów na naszą niekorzyść to czy oprócz oczywistego zadośćuczynienia ze strony państwa możemy spodziewać sie ukarania urzędnika? Jeśli tak to jakie sankcje grożą urzędnikom (zwolnienie czy np. Sankcje finansowe gdy narazi nas lub skarb państwa na stratę milionów), a jeśli nie to dlaczego? Dlaczego podatnik ma płacić za błąd urzędnika?
Pomyślałem sobie co by było, gdyby np. po wejściu do Unii Europejskiej komuś zdarzyło sie źle przetłumaczyć dyrektywy, bądź jedną dyrektywę. I załóżmy, że nakazano by rolnikom wybetonować płytę gnojową bo takie są wymogi unijne. Załóżmy hipotetycznie, że dodano by jeszcze groźbę sankcji za niedostosowanie się do tego wymogu, np. zakaz prowadzenia gospodarstwa, a co?! jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że żaden Trybunał nie uzna tego za nieproporcjonalność kary do przewinienia, i wcielono by to prawo w życie. Teraz wyobraźmy sobie, że przerażeni rolnicy, załóżmy 30 tysięcy osób, dostosowuje swoje gospodarstwa do unijnej dyrektywy, i wydają na to łącznie kilkadziesiąt milionów złotych. Bez sensu prawda? Nie jest to możliwe w XXI wieku, gdy Polska jest członkiem Unii Europejskiej a w urzędach zatrudniani są kompetentni ludzie.
Otóż niestety, to wszystko jest prawdą! Tuż po wejściu Polski do Unii Europejskiej, w 2004 roku urzędnicy Ministerstwa Rolnictwa popełnili błąd w tłumaczeniu unijnej dyrektywy. I teraz zastanawiam się czy ktoś za to odpowie? Jak znam życie jedynym ukaranym w tej całej historii będzie ... – nadgorliwy rolnik.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)