Mając świadomość braku obiektywizmu, opowiadania się za jedną opcją polityczną, promowania wiernych miernot nie można odmówić Gazecie Wyborczej jednego. Talentu do wyszukiwania tematów tak by uderzyć we wroga Gazety w chwili gdy jej polityczni sprzymierzeńcy maja poważne problemy wizerunkowe.
Dzień po tym gdy wielu "zawodowych" posłów i macherów otrzymało wilczy bilet od wyborców, do akcji wkroczył prokurator. Mamy już wnioski o aresztowanie byłej posłanki PO, dziś czytamy (wszędzie oprócz GW) o zarzutach dla byłej posłanki SLD. Zapewne jeszcze odpowiednie służby zastukają do drzwi posłów Samoobrony.
Ale żeby wykształcony czytelnik Gazety nie zapomniał kto jest tym złym w naszej opowieści należy mu o tym "subtelnie" przypomnieć. I tak z gracją słonia, niby przypadkiem mamy dziś nawiązanie do "afery Beger". A co jest punktem zaczepienia? A no to, że jakiś nie znany nikomu (oprócz grupki wyborców która go wybrała) poseł PO dostał pokój po Renacie Beger. Ktoś musiał. I co? Zastał tam ukryte kamery TVNu? Może Renatę? Nic z tych rzeczy. Po prostu dostał po niej pokój co pozwoliło autorowi artykułu po raz kolejny wbić szanownemu czytelnikowi do głowy - PiS korumpował posłów, TVN dostał za to nagrodę, PiS grał nieczysto, za taśmy Sawickiej nagrody nie będzie gdyż to manipulacja i PiS grał nieczysto.
Swoją drogą ciekawa metoda. Proponuję zatem by jutro przypomniano o aferze Rywina. Jako punkt zaczepienia może redaktor Harłukowicz wykorzystać taką historyjkę:
Nowo wybrany poseł na Sejm Pan Dzięcioł szedł dziś do nowego miejsca pracy. Idąc ulicą wdepnął w gó...no. O kur...a zakrzyknął. A jak już przy gó..e i ku...ach jesteśmy to pamiętacie Państwo jak Michnik handlował z Rywinem?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)