Histeria opanowała dziś Oddział Całodobowy. Słuszna ta histeria, czy nie? Nie ma tak naprawdę znaczenia. Ci sami, którzy dziś histeryzują, klaskali łapkami, gdy ich Partia Ulubiona prawie i sprawiedliwie łamała regulamin sejmu czy tzw. dobre obyczaje, bo Kaczor dowalał Czerwonym (nawet, gdy Czerwoni byli najczęściej Pomarańczowi czy Zieloni).
Ale pytania mi się nasuwają. I czekam na równie liczne i bardziej rzeczowe odpowiedzi, niż pod poprzednim moim wpisem (pierwszym! a co! zostałam w końcu wezwana sms-em, jak raczyła stwierdzić specjalistka od sms-ów).
Co się stało takiego, że wczoraj posłowie PiS uniemożliwili prace sejmowej komisji regulaminowej i spraw poselskich przybywając w liczbie 100 do sali mieszczącej 17 osób?
Poseł Ziobro twierdził, że immunitetu się chętnie zrzecze po debacie sejmowej na własny temat. Ale – żeby doszło do debaty sejmowej nad immunitetem posła, odpowiedni wniosek musi wyjść z komisji do sejmu. Wczoraj posłowie PiS uniemożliwili wygłoszenie mowy obrończej, uniemożliwili tegoż wniosku przegłosowanie, mimo że ZZ był obecny. Dziś Ziobro – czy Mularczyk, jako pełnomocnik – zamiast przejść się do marszałka i powiedzieć, że „oskarżony” nie może być obecny na posiedzeniu sejmu i komisji, zamiast zgłosić na „dzień dobry” wniosek o przełożenie obrad – woleli robić burdę, a później krzyczeć o Kiszczaku, Białorusi czy końcu demokracji.
Po co PiSowi była wczorajsza i dzisiejsza awantura, równie spontaniczna, jak wyjście z sali plenarnej na zwołaną wcześniej konferencję prasową? Przecież niewinny (Ziobro) nie ma się czego obawiać wymiaru sprawiedliwości, no i „skoro zarzuty są stawiane, to znaczy, że jest poważny materiał dowodowy, wskazujący na to, że doszło do przestępstwa”, czyż nie?
66
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (11)