giz 3miasto giz 3miasto
1486
BLOG

Szarża na Marsz Niepodległości

giz 3miasto giz 3miasto Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 23

Gdy czytam liczne notki i komentarze w dyskusji na temat warszawskiego Marszu Niepodległości, mam wrażenie, że zdecydowana większość dyskutantów nie dostrzega kilku podstawowych oczywistości i zapuszcza się w daleko idące dywagacje, które z każdym zdaniem oddalają się coraz bardziej od istoty sprawy.

Marsze Niepodległości odbyły się w całym kraju i odbywają od lat bez większych zgrzytów. Tylko w tej "pieprzonej" Warszawce, niemal co roku są w związku z tym marszem jakieś problemy, jaja i różne sosy i kwasy. 
Skąd to się bierze - może się wspólnie zastanowimy?

Sądzę, że szczególnie w Warszawce, do której najechało tysiące wykształciuchów z całej Polski, wymóżdżonych i podatnych na manipulacje młodych wykształconych z (już) dużego miasta lemingów, dla których świętowanie czegoś takiego jak niepodległość Polski jest już samo w sobie dużym obciachem, a uczestnictwo w tzw. Paradach Równości czymś normalnym, a nawet obowiązkowym.
Krótko pisząc, dla tego całego pokolenia wymóżdżonych lemingów walka z ciemnogrodem czy moherami jest cool, czyli postępowa i europejska pełną (durną) gębą. Dlatego na dźwięk takich słów jak "Bóg, Honor, Ojczyzna", czy nawet Polska, Naród, walka o niepodległość, bohaterstwo ... itd. reagują oni histerycznym śmiechem, dostają drgawek, a nawet szału, gdyż ich mózgi zostały już tak zaprogramowane, że wszytko to automatycznie kojarzy się im z moherami i ciemnogrodem, z jakąś ekstremą czyli patriotyzmem, który dla nich utożsamia wszystko co najgorsze,to znaczy nacjonalizmem, szowinizmem i wreszcie z faszyzmem. Dlatego jako młodzi nowocześni Europejczycy, za których się uważają, tolerować tego nie mogą, nie są w stanie. To budzi ich protest, a czuwa nad tym Gazeta Wyborcza i jej redaktor Sewek Blumsztajn.
Taki oto stan rzeczy utrwalił się dzięki długoletniemu praniu mózgów przez nasze "wiodące media" i występujące w nich "autorytety" i ostatecznie sprawił, że w dniu święta narodowego, ponownie obchodzonego w tej niby wolnej niepodległej Polsce, "Marsze Niepodległości" zwłaszcza w stolicy kraju są organizowane przez jakieś zupełnie niszowe grupy i grupki obywateli, którym nie zdołano jeszcze wyprać mózgów.

Tymczasem święto zakończenia I wojny światowej 11 listopada pod nazwą Remembrance Day, Armistice Day, Independence Day jest obchodzone co roku na całym świecie. W tym dniu wszyscy zwracają się ku historii i wspominają zakończenie działań wojennych w 1918 roku. Dla niektórych narodów, w tym Polaków jest to również Dzień Niepodległości odzyskanej po 123 latach, a więc dzień szczególny, w którym w myślach i rozmowach wszystkich Polaków pojawiają się takie słowa jak Ojczyzna, Niepodległość, Patriotyzm, Poświęcenie itp.
Nie ma i nigdy nie miało to nic wspólnego z faszyzmem, czy jakimś  nacjonalizmem bądź szowinizmem. Takie uproszczone skojarzenia mogą się tylko narodzić w chorych, wyalienowanych, zagubionych umysłach lub totalnie wypranych mózgach.

Na koniec jeszcze słówko o tzw. "świętym oburzeniu", które się unosi nad wszystkimi krytycznymi uwagami na temat warszawskiego Marszu Niepodległości. Oburzeni wskazują tutaj na uczestników tej manifestacji czyli Młodzież Wszechpolską i ONR, które to ugrupowania odwołują się do tradycji tych organizacji działających w czasach II RP i słusznie cieszących się nie najlepszą opinią. Nie będę tutaj analizował, ani tym bardziej oceniał tego zjawiska, gdyż to jest temat na osobną dyskusję, a tylko, za kolegą seamanem, zwrócę uwagę na pewien paradoks, czy nawet logiczną pułapkę w jaką się pakują wszyscy krytycy dezawuujący warszawski Marsz Niepodległości pod pretekstem uczestnictwa w nim między innym przedstawicieli MW i ONR. 
    Nie jest chyba dziełem przypadku, że wszyscy krytycy warszawskiego Marszu Niepodległości łącznie z redakcją GW i sygnatariuszami kuriozalnego "antyfaszystowskiego" apelu, byli nie tak dawno gorącymi entuzjastami manifestacji skierowanej przeciwko obrońcom krzyża przed pałacem prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu. Jak dobrze pamiętamy manifestację formalnie skrzyknął niejaki Taras, a w jej przygotowaniu i kibicowaniu brało udział wiele znanych "osobistości" m.in. Palikot czy Sewek Blumsztajn, a z kolei nazajutrz piał z zachwytu m.in. prof. Radosław Markowski i inne nasze lokalne "autorytety". Nikomu jakoś nie przeszkadzało, nikt nie wspomniał, nie oburzył, ani nawet się nie zająknął, na fakt obecności wśród manifestantów, całkiem widoczną przed pałacem prezydenckim takiego m.in. indywiduum jak szantażysta senatora Piesiewicza, znany kryminalista, były esbek Zbigniew S. pseudonim "Niemiec", z którym to nawet robiły sobie zdjęcia niektóre nasze celebrytki, więc fakt musiał być dobrze i powszechnie znany. No i co? - nic, żadnego dyskomfortu psychicznego? Ale gdzie tam, wręcz przeciwnie manifestacja była cool, trendy, optymistyczna i w ogóle krzepiąca (Markowski). Proszę sobie poszukać i poczytać opinie na ten temat naszych czołowych autorytetów. 

Obrzydlistwo. Wstyd i hańba Wam, wymóżdżonym lemingom!
A o Waszych "autorytetach" już nie wspomnę, bo prędzej czy później wylądują na haniebnym śmietniku historii, skąd będą może jeszcze do Wasz szczeżyć zęby, ale to jest już Wasz problem.

My Polacy jesteśmy wolni i wolność miłujący.

i tak nam dopomóż Bóg.

 

giz 3miasto
O mnie giz 3miasto

dostrzegam bzdury, bzdurki i bzdureczki ... zapraszam na: twitter.com/GregZabrisky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Kultura