W wątku o sprawie z Bystrzycy na Salon24, admin podszywający się pod AI cenzurę, skasował mi komentarz. Nic nowego, acz wkurw. za każdym razem. Szczególnie gdy przekazujesz tylko swoją neutralną opinię. Mniejsza o to.
Jak zwykle najwięcej do powiedzenia w sprawie mają ludzie, którzy NIC nie wiedzą o szczegółach zdarzenia. Przeczytają tytuł i już mają swoją opinię. Jest to intelektualna degrengolada społeczeństwa. Tytuły tabloidów zaślepiają i deformują sposób oglądu świata. Sprawa ta jest jednym z wielu dowodów jak społeczeństwo się zinfantylizowało i sprymityzowało. Nikomu już się nie chce nawet poszukać w internecie, wygooglać faktów, opinii , szczególnie tych sprzecznych z propagandową narracją tabloidów.
Najgorsze jest to, że w dowolną propagandową narrację idą ci, którzy całe dnie przesiadują w necie, komentując każde wydarzenie. Ale jak zawsze w takich przypadkach, ten co dużo gada, mało słucha, a jeszcze mniej rozumie.
Tak właśnie wygląda świeża sprawa z Bystrzycy. Facet zastrzelił drugiego. I już. Po co drążyć? Po co zadawac pytania?
Po co posłuchac ludzi tam mieszkających?
Wszak wszystko jasne, prawda?
Bo mnie się akurat chciało trochę podrążyć, acz nie mam na to zbyt wiele czasu, bo dużo pracuję.
Okazuje się, że sprawa jest nie tylko niejednoznaczna, ale wywołuje u mnie uczucie deja vu. Otóż to wszystko już było. W dzikich latach 90-tych, gdy miasteczkami i osiedlami rządziła patologiczna dzicz najaranych gnojków i rozwydrzonych młodzieniaszków. Ludzie spokojni, normalni musieli przemykać się pod ścianami budynków i nawet nie spoglądac w stronę mistrzów kastetu i "tulipanów". Groziło to ciężkim pobiciem i 3ma miesiącami w szpitalu, popijając zupkę przez słomkę. Takie czasy ponure. Pamiętam. Mieszkałem na górniczym osiedlu, zlikwidowanej kopalni więgla. Żeby było śmieszniej, w budynkach biurowych byłej kopalni otworzono.... komendę powiatową policji!
I na osiedlu gdzie niemal codziennie rozwydrzona, bazkarna dzicz kogoś dopadła, ostatnimi którzy pojawiali się na miejscu zdarzenia, byli policjanci z komendy powiatowej.
Ja również wtedy kupiłem sobie pistolet, co prawda gazowy, ale obiecałem sobie i bliskim, że łatwo skóry nie sprzedam. Jakby coś.
Miałem tyle szczęścia, że osiedlowa dzicz atakowała głównie słabych i potulnych. Tych, którzy ich się nie bali, omijali.
Pamiętam nawet zabawny incydent, gdy rano moja była wyjrzała przez okno i zobaczyła że robotnicy znowu rozkopali skwer pod blokiem pod wymianę rur, powiedziała że "znowu kopią pod blokiem". Usłyszała to w kuchni teściowa, i spytała "a kogo dzisiaj?". Takie to były czasy na post-górniczym osiedlu. Dlatego m. in. nie potrafię obejrzeć na Netflixie serialu o dzieciakach chorych na ołowicę. Zbyt autentyczny. I choć nie mieszkałem na typowych familokach, to klimat blokowiska był jak z tamtych miejsc i czasów.
I ten incydent w Bystrzycy, gdzie obywatel zastrzelił atakującego go bandytę, przypomniał mi te ponure czasy. Zatoczylismy koło jako społeczeństwo. Bezkarna hołota rządzi na osiedlach, a spokojni ludzie maja przerąbane. Rządzaca Polską mafia skupiona na ściganiu poprzedników i uniewinnianiu swoich kryminalistów, na bolączki społeczeństw oddanych we władanie żelaznemu elektoratowi Tuska, nie ma czasu ani ochoty.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)