1 obserwujący
17 notek
11k odsłon
  552   0

Polski wyważona deeuropeizacja

WARSZAWA – Polska polityka zagraniczna, w dużym stopniu zorientowana na Wschód, przez lata wypełniała lukę w Brukseli: Warszawa postrzegana jest jako rzecznik byłych republik radzieckich dążących do zjednoczenia z Europą i właśnie na tym oparła swoją pozycję w zakresie polityki zagranicznej w Europie. Takie podejście przysłużyło się również transformacji samej Polski, jako jednej z najmłodszych członków UE. Wśród przykładów aktywnych działań można wymienić chociażby wsparcie, jakiego Warszawa udzieliła przemianom zapoczątkowanym na Ukrainie przez pomarańczową rewolucję w 2004 r., jej zaangażowanie na rzecz Gruzji cztery lata później czy zainicjowanie, we współpracy ze Szwecją, programu Partnerstwa Wschodniego (PW) w 2009 r.

Rola ta znakomicie odpowiadała kolejnym rządom. Polska, jako kraj z niewielkim doświadczeniem i rozeznaniem w problematyce Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, oddała innym stery w zarządzaniu relacjami z południowymi sąsiadami Unii.

To jednowymiarowe podejście miało swoje słabe strony i może zostać zrewidowane przez nowy rząd. Działania podejmowane ostatnio w kontekście coraz bardziej złożonej sytuacji na Wschodzie nie przyniosły konkretnych rezultatów. Pozycja Warszawy uległa osłabieniu, od kiedy nie została ona włączona do formatu normandzkiego, prowadzącego negocjacje w sprawie kryzysu rosyjsko-ukraińskiego. Ponadto, ostatni szczyt PW w Rydze pokazał, że inicjatywa ta nie opłaca się ani jej członkom, ani UE. To, co kiedyś wydawało się możliwym do osiągnięcia celem – demokratyzacja wschodnich sąsiadów Unii – dziś jawi się jako nierealna mrzonka.

Dwustronna polityka prowadzona przez Polskę na Wschodzie wymyka się jednoznacznej ocenie. W 2014 r. Polska wydała obywatelom Ukrainy ponad 800 tysięcy wiz, tym samym odbierając Rosji status najchętniej odwiedzanego przez Ukraińców kraju. Jako państwo wyróżniające się stabilną gospodarką i zdrową demokracją Polska pozostaje wzorem do naśladowania dla wielu krajów Europy Wschodniej. Z drugiej jednak strony rozczarowuje skala zaangażowania Warszawy w pomoc rozwojową dla regionu PW.

Polska staje przed dogodną okazją, by zrewidować europejską politykę sąsiedztwa i swój wkład w politykę wschodnią Unii. Krajobraz polityczny kraju właśnie uległ zmianie. Po ośmiu latach rządów Platforma Obywatelska (PO) oddała całą władzę konserwatywnemu rywalowi, partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), która – po raz pierwszy w historii Polski – zdobyła w ostatnich wyborach samodzielną większość parlamentarną.

O ile dotychczas europejską politykę sąsiedztwa postrzegano w Warszawie jako użyteczne narzędzie i kanał służący promowaniu polskiej polityki zagranicznej, nowy rząd jest świadomy ograniczeń takiego podejścia. W interesie Polski nie leży osłabienie pozycji politycznej w Europie. Warszawa zdaje sobie sprawę, że tylko działanie za pośrednictwem Brukseli przyniesie właściwe profity. Należy się jednak spodziewać zrównoważonej gry między sprawami europejskimi, a interesem narodowym Polski.

Ukraina pozostanie głównym obiektem zainteresowania polskiej polityki wschodniej, ale umieszczona zostanie w szerszym kontekście geopolitycznym. Warszawa będzie również próbowała ożywić współpracę regionalną między krajami Grupy Wyszehradzkiej (Czechy, Węgry, Polska i Słowacja), które doświadczają ostatnio napięć w polityce wewnętrznej, a także państwami bałtyckimi i Rumunią. Metodą działania będzie budowanie koalicji sojuszników, które będą forsować polskie pomysły. Kadencja poprzedniego rządu tworzonego przez Prawo i Sprawiedliwość zaznaczyła się napiętymi stosunkami polsko-niemieckimi. Tym razem Berlin pozostanie jednym z filarów polskiej polityki zagranicznej, ale relacja z Niemcami zostanie wystawiona na próbę.

(tłum. z j.angielskiego)

Michał Romanowski, Program Officer, German Marshall Fund of the United States, Warszawa 

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale