Długa i żmudna opowieść o "tajemniczych" kałużach na poboczu drogi w Wilimach na Mazurach koło Czerwonki, zaczęła się już w kwietniu 2017 roku. Obywatel o imieniu Maciej postanowił zgłosić ten problem do Urzędu Miejskiego w Biskupcu. Kałuże przy krawędzi pękającej jezdni zaczęły przyciągać uwagę, utrudniając życie kierowcom i pieszym.
Po przeszło roku oczekiwania, w lipcu 2018 roku, zaniepokojony Obywatel zapytał ponownie, czy problem został już rozwiązany. Niestety, urząd milczał. Odpowiedzi brakowało także w maju 2018 roku, gdy minął już rok od zgłoszenia.
W styczniu 2019 roku, już nieco zniecierpliwiony, Obywatel Maciej zdecydował się zwrócić z prośbą o informacje w tej sprawie. Odpowiedź nie przyszła od razu, ale w końcu nadleciała w postaci listu p. Marka Kowalskiego, który reprezentował Urząd Miejski. Jego odpowiedź była prosta i zaskakująca - rzekomo problem leżał w gestii PKP.
Niezrażony, nasz nieustraszony Obywatel zwrócił się z prośbą o wyjaśnienia do POWIATOWEJ SŁUŻBY DROGOWEJ w OLSZTYNIE. Tam odpowiedź przyszła szybko, ale zawierała jedynie termin remontów cząstkowych na drogach powiatowych - koniec maja 2019 roku.
Termin minął, zdaje sobie sprawę, że problem może wydawać się niewielki, ale jest on symbolem czegoś większego - biurokratycznego labiryntu, w którym Obywatele wpadają i z którego nie mogą się wydostać. Pytanie pozostaje: Czy problem został rozwiązany? Tego jeszcze nie wiem, ale nie zamierzam odpuszczać. A ty, czy wiesz coś więcej? Czas dać znać.
redaktor Gniadek
????Postaw wirtualną kawkę na stronie: https://buycoffee.to/gandalf


Komentarze
Pokaż komentarze (2)