W obliczu gęstej sieci połączeń drogowych, w tym autostrad i tras szybkiego ruchu, które łączą metropolie, codziennie do pracy w stolicy lub innych miastach wojewódzkich dojeżdża dziesiątki tysięcy Polaków, wydawać by się mogło, że problem dojazdów do pracy na polskiej prowincji jest marginesem. Nic bardziej mylnego. Problem wykluczenia komunikacyjnego dotyka setek miejscowości w Polsce, gdzie brak regularnych połączeń, np. z miastami powiatowymi, lub też niedopasowanie rozkładu jazdy do godzin pracy, staje się czynnikiem decydującym o wyborze pracy. Zatem, „szukając pracy, nie pytaj tylko o pensję, ale także o to, jak tam dojedziesz”.
Wakacje na północy Polski mają swój urok. Mazury, Warmia... Jednak po letnim szaleństwie lokalne społeczności wracają do szarej rzeczywistości. Dziś przyglądamy się ofertom pracy z powiatu bartoszyckiego, ze szczególnym uwzględnieniem okolic Górowa Iławeckiego. To właśnie tam, na pruskim pograniczu, rynek pracy wydaje się tętnić życiem, oferując pensje, które mogą budzić nadzieję. Na pierwszy rzut oka, z danych Powiatowego Urzędu Pracy, wyłania się obraz regionu, który pilnie potrzebuje rąk do pracy. A pensje? Na pierwszy rzut oka są godne uwagi.
Całość pełnej treści do przeczytania na blogu tutaj:Praca w zasięgu ręki, ale... czy w zasięgu portfela? Na Warmii kuszą pensje, jednak koszt dojazdu może zjeść zysk |
Dopóki problem wykluczenia transportowego nie zostanie rozwiązany, a system komunikacji publicznej nie zostanie dopasowany do potrzeb pracowników, nawet najbardziej lukratywne oferty będą miały charakter pułapki. Mieszkaniec pogranicza, zamiast cieszyć się z wysokiej pensji, będzie musiał podjąć trudną kalkulację, czy miesięczna pensja wystarczy na pokrycie kosztów dojazdu i na życie.
Oprac. redaktor Gniadek
[ Polecam się i proszę o wpłaty wedle uznania na Suppi, dziękuję za Twoją wdzięczność. ]
|
Przeczytaj również: |


Komentarze
Pokaż komentarze (1)