Pakt z Alaski. Pokój za plecami Europy?
„Kiedy wielcy tego świata się dogadują, małym pozostaje płacić rachunki.”
Szczyt na Alasce, reklamowany jako „szczyt pokoju”, dla wielu był spektaklem. Dla innych – grą pozorów. Kiedy prezydenci Rosji i Stanów Zjednoczonych spotkali się z dala od fleszy, w limuzynie, świat wstrzymał oddech. Oficjalne komunikaty mówią o dialogu i deeskalacji, ale co działo się naprawdę?
Całość pełnej treści do przeczytania na blogu tutaj:Pakt z Alaski: kulisy „szczytu pokoju” i co to oznacza dla portfeli Polaków. |
Wielki świat jest cyniczny. Kiedy na szczycie w limuzynie dwóch potężnych liderów załatwia globalne interesy, na dole w mediach trwa festiwal dezinformacji. Zwykli ludzie, karmieni propagandą, stają się pionkami w wielkiej grze. Nagle, obrońcy pokoju stają się agresorami, a ci, którzy o pokoju mówią, są wyśmiewani.
Dla nas, Polaków, nadchodzi moment na rachunek sumienia. Zamiast wydawać miliardy na zbrojenia, które mogą nigdy nie zostać użyte, powinniśmy zastanowić się, jak wyjść z tej sytuacji cało. Czy postawimy na twardą ideologię, która każe nam ponosić ogromne materialne i ludzkie koszty, czy wybierzemy pragmatyzm, który może przynieść nam gospodarczy dobrobyt? Miejmy nadzieję, że mądrzejsze głowy wygrają, bo jak pokazała historia, bieda i upokorzenie rodzą nowe konflikty. Ostatecznie, pokój jest drogi. A jego brak może nas kosztować znacznie więcej.
Oprac. redaktor Gniadek
|
Przeczytaj również: |
Fot. ilust. youtube.com - European Reacts: Alaska's Native-Owned Island (need permission to enter ...




Komentarze
Pokaż komentarze (4)