Szymon Nieradka / Agenda Parkingowa
Szymon Nieradka / Agenda Parkingowa
Gandalf Iławecki Gandalf Iławecki
12
BLOG

Zamiast fikcji – konkret. Czy nowe przepisy parkingowe pogodzą kierowców i pieszych?

Gandalf Iławecki Gandalf Iławecki Polityka Obserwuj notkę 2
Przepisy przepisami, a życie życiem? Codzienność na osiedlowych uliczkach pokazała, że 10 metrów od przejścia to często martwa litera prawa. Zamiast toczyć bezwzględną wojnę i udawać, że problemu nie ma, pojawia się pomysł: dajmy kierowcom 5 metrów, ale zabierzmy im możliwość szybkiej jazdy. Czy to prezent dla zmotoryzowanych, czy jedyny realny sposób na przywrócenie ładu społecznego? Rozkładam ten absurd na czynniki pierwsze.
„Prawo, które wszyscy powszechnie łamią, przestaje być traktowane jak absolutna norma moralna, a staje się jedynie niefortunną sugestią.”

 Żyjemy w społeczeństwie rozdartym między przykazaniem „nie zabijaj” a uniwersalnym, osiedlowym aksjomatem: „gdzieś przecież muszę zaparkować”. Przez lata system próbował godzić te dwie siły za pomocą hipokryzji. Przepis mówiący o bezwzględnym zakazie zatrzymywania się w odległości 10 metrów od przejścia dla pieszych czy skrzyżowania był piękny na papierze. W rzeczywistości – zwłaszcza w gęstej, przedwojennej czy powojennej zabudowie – zamienił się w narodowy spektakl udawania. Piesi udawali, że nie widzą zasłaniających widok aut, kierowcy udawali, że martwy przepis ich nie dotyczy, a służby – że brak im mocy przerobowych, aby wlepiać mandaty całej ulicy każdego wieczoru.

Święty krawężnik i 5 metrów wolności. Jak architektoniczny spryt leczy nasze narodowe cwaniactwo


 Socjologia zna to pojęcie od dawna: to anomia, stan rozprężenia i utraty poszanowania dla norm, które w powszechnym odczuciu stały się po prostu nieżyciowe. Gdy norma jest nierealna, człowiek zaczyna przestawiać swój własny kompas moralny. Dziś przekroczy przepis o 3 metry przy parkowaniu, jutro uzna, że ograniczenie prędkości pod szkołą to też tylko pobożne życzenie drogówki.

 I oto pojawia się propozycja, która na pierwszy rzut oka pachnie kapitulacją: zmniejszmy ten dystans do 5 metrów! Czyżby państwo ugięło się pod naciskiem mistrzów kierownicy? Niezupełnie. To raczej rzadki przykład zastosowania psychologii behawioralnej w inżynierii miejskiej.

image

 Zamiast abstrakcyjnej i naginanej normy 10 metrów, dostajemy twarde, fizyczne granice: strefy Tempo 30, antyzatoki i wyniesione przejścia. Jeśli chcesz zaparkować bliżej, ulica musi zostać tak zaprojektowana, byś fizycznie nie mógł się po niej rozpędzić. Wymuszamy wolniejszą jazdę infrastrukturą, a w zamian zwracamy legalną przestrzeń na krawężniku – nawet 20 do 40 metrów odzyskanego miejsca przy skrzyżowaniach i pasach.

 Z socjaldemokratycznego i wspólnotowego punktu widzenia to klasyczny układ typu win-win, choć ubrany w gorset pragmatyzmu. Państwo nie wydaje na to ani grosza z centralnego budżetu – decyzja i koszty przechodzą na samorządy, które dostają do ręki potężny argument w dyskusji z mieszkańcami. Znika wieczny zarzut o „zabieraniu miejsc parkingowych”, pojawia się wizja uspokojonego i zarazem drożnego osiedla.


Czy ten pomysł wypali? Sukces tego rozwiązania nie zależy od samej litery prawa, lecz od dojrzałości społecznej i sprawności lokalnych samorządów. Zmiana przepisów to nie pusta pobłażliwość, lecz próba zamiany fikcyjnego rygoru na realną odpowiedzialność. Jeśli stworzymy warunki, w których prawo da się łatwo przestrzegać i sprawiedliwie egzekwować, zyskają wszyscy. Jeśli jednak skończy się tylko na zmianie znaku bez przebudowy ulic – po prostu przesuniemy granicę naszego codziennego cwaniactwa o kolejne 5 metrów.


| Infrastruktura Miejska | Bezpieczeństwo Ruchu | Tempo30 | Samorządy | Socjologia Miasta |


Co zyskuje czytelnik:

Po przeczytaniu artykułu czytelnik zyskuje głęboki wgłąb w kontekst społeczno-prawny planowanych zmian drogowych. Rozumie, dlaczego dotychczasowe przepisy były fikcją, jak fizyczne uspokojenie ruchu wpływa na bezpieczeństwo pieszych oraz w jaki sposób samorządy mogą wykorzystać nowe prawo do pogodzenia interesów kierowców i pieszych bez generowania dodatkowych kosztów dla budżetu państwa.


Ilust. Szymon Nieradka - Miejska Agenda Parkingowa

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Łączę lokalne zakorzenienie w Górowie Iławeckim (pruskie pogranicze Natangii, 12 km na północ od Warmii) z uniwersalnym przesłaniem związanym z ikoniczną postacią Gandalfa, ma to podkreślać zarówno symboliczny jak etyczny charakter działalności. To forma budowania mojej tożsamości, która działa aktywnie na rzecz swojej małej ojczyzny, a jednocześnie aspiruję do roli świadka obserwowanej rzeczywistości...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka