0 obserwujących
3 notki
1301 odsłon
  258   0

Opozycja koncesjonowana w III RP. Czy istnieje?

Motto: "Agentury wpływu nie rozpoznaje się po słowach i czynach będących koniecznością, lecz po zaniechaniach"

Podstawowym celem opozycji koncesjonowanej jest stworzenie pozorów niezależności od głównego ośrodka władzy. Żeby spełnić ten cel muszą zaistnieć następujące warunki: silne przywództwo pod postacią agenta bądź agentury wpływu, zaangażowanie w formację osób całkowicie niezależnych (które jednak są częściowo marginalizowane i pozbawione decydującego głosu), wolność w sferze dyskusji politycznych (częściowy brak represji za krytykę władzy). Opozycja koncesjonowana jest więc strukturą pozornie niezależną; i gdyby ustanowiono ją w kraju pozornie demokratycznym, to do jej podstawowych środków taktycznych należałyby:

- zaniechania; przede wszystkim w sferze krytyki władzy, żeby nie zniechęcać wyborców do rządzących
- posługiwanie się kontrowersją i jej tolerowanie, w celu zniechęcenia elektoratu centrowego, który przesądza o wyniku każdych wyborów

Służby specjalne PRL-u z ogromnym powodzeniem wcieliły w życie ideę opozycji koncesjonowanej. Dlaczego nie miano by skorzystać z tego wspaniałego pomysłu także w III RP? Spójrzmy może teraz na to, co dzieje się na polskiej scenie politycznej:

Wszystkie prawicowe partie, które dotąd istniały, były i są w mniejszym lub większym stopniu kontrowersyjne i bardzo często dopuszczają się zaniechań.

LPR
- Partia uchodząca za kontrowersyjną dzięki licznym wypowiedziom członków.
- Partia dopuszczająca się licznych zaniechań (brak wyraźnego sprzeciwu wobec biurokracji itp.), popełniająca błędy w komunikacji ze społeczeństwem

UPR
- Przez wiele lat czołowym politykiem partii był kontrowersyjny Janusz Korwin-Mikke - człowiek potrafiący zrozumieć prace Miltona Friedmana, a niepotrafiący zrozumieć podstaw Public Relations. Tu pojawia się pytanie dlaczego?
- O potencjalnie możliwych zaniechaniach partii mogliby opowiedzieć ludzie, którzy znajdują się bardzo blisko, ponieważ UPR nigdy nie miał okazji rządzić. Mogę powiedzieć tylko, że tu również istnieją poważne błędy w komunikacji ze społeczeństwem.

PiS
- Zaniechania: brak wyraźnego sprzeciwu wobec rury, która zablokowała wejście do polskiego portu, brak walki z biurokracją, brak konkretnej pomocy dla polskich firm (nie było mowy nawet o stosownych ustawach), brak wielu potrzebnych reform, słowem, partia dużo mówiąca a niewiele robiąca.
- Partia nie unika kontrowersji i wielokrotnie cierpiała przez "nieprzemyślane"(?) wypowiedzi własnych polityków, w tym samego szefa.

Na podstawie powyższych informacji można stwierdzić, że w Polsce nigdy nie istniała partia prawicowa z prawdziwego zdarzenia. Wszystkie partie bowiem w mniejszym lub większym stopniu wpisują się w definicję opozycji koncesjonowanej. Czy to jest tylko zwykły przypadek? Czy należy zakładać, że w państwie od podstaw zbudowanym przez komunistyczne służby specjalne istnieje przypadek? Czy szereg kontrowersyjnych wypowiedzi i szereg zaniechań można tłumaczyć głupotą?

Niewątpliwie warto postawić te pytania, przy czym trzeba zrozumieć, że część kontrowersyjnych wypowiedzi pojawia się dlatego, że partia świadomie toleruje osoby kontrowersyjne, bez względu na to, czym jest. Takie osoby mogą stanowić element uwiarygodniający opozycję koncesjonowaną i mogą nie być świadome czemu służą. Przecież właśnie na tym polega manipulacja, która opiera się na tym, że osoba zmanipulowana nie jest świadoma faktu manipulacji. Przypomnijmy sobie jeszcze raz nasze motto: "Agentury wpływu nie rozpoznaje się po słowach i czynach będących koniecznością, lecz po zaniechaniach". Oczywiste jest, że każdy agent wpływu posiada wręcz obowiązek wypowiadania się w zdecydowany sposób o sprawach oczywistych dla ludzi nad którymi pragnie przejąć wpływ (osoby w partii oraz wyborcy; "mów to, co ludzie pragną usłyszeć"). Jednak żeby skutecznie wprowadzać ludzi na błędne tory, musi sięgać po zaniechania, co nie jest trudne, gdyż każde zaniechanie jest słabo widoczne. Szukajcie więc zaniechań, a znajdziecie agentów wpływu, szukajcie kontrowersji, a znajdziecie agentów wpływu lub pożytecznych idiotów. Staranna obserwacja polskiej sceny politycznej doprowadziła mnie do jednego wniosku: w Polsce opozycję stanowią albo matołki albo agentura wpływu i matołki, bo trudno zaakceptować fakt, że partie prawicowe są tak nieudolne; i nie pozwala mi to myśleć najlepiej o przyszłości naszego kraju, niestety.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale