0 obserwujących
80 notek
43k odsłony
435 odsłon

„Opiekunka środowiska zaatakowana przez podopiecznego”

Wykop Skomentuj

Redakcja „Głos Skierniewic”

 

Sprostowanie w sprawie artykułu pod tytułem „Opiekunka środowiska zaatakowana przez podopiecznego”

 

W związku z artykułem pt: „ Opiekunka środowiska zaatakowana przez podopiecznego” który ukazał się w tygodniku „Głos Skierniewic” dnia 3 września 2015.r. proszę o:

  1. sprostowanie nierzetelności dziennikarskich,

  2. sprostowanie informacji nieprawdziwych,

  3. sprostowanie manipulacji naruszających dobra osobiste moje i mojej rodziny.

Zwracam się również o opublikowanie przeprosin mojej rodziny przez autorkę tego tekstu, panią Annę Wójcik Brzezińską.

 

ad. I. Najbardziej rzucająca się w oczy i najistotniejsza nierzetelność dziennikarska w wymienionym tekście, to „nie podlegająca dyskusji” teza przyjęta przez autorkę już w nagłówku, do której potem w całym tekście dopasowywane są na siłę wszystkie informacje. Przy tym przynajmniej część z nich jest zmyślona, cytuję: „Resort pomocy społecznej przyznaje, że rośnie liczba aktów przemocy fizycznej wobec pracowników socjalnych” - jeżeli nawet rzeczywiście RPS coś takiego przyznaje, w co wątpię, to rzetelny dziennikarz na tym nie może poprzestać. Żaden resort nie przyzna przecież, że w rzeczywistości jest to rosnąca liczba aktów przemocy wobec bezbronnej ludności ze strony funkcjonariuszy. Obiektywną prawdą jest co najwyżej fakt, że od jakichś 5 lat nasila się brutalizacja skierniewickiego życia społecznego w obszarach, których dotknie się MOPR i jest ona wprost proporcjonalna do bezkarności urzędników za naruszenia prawa i etyki.

Drugą nierzetelnością dziennikarską jest fakt iż autorka wulgarnie utożsamia w swym artykule moją osobę z enigmatycznym atakiem nieokreślonego „szaleńca” na anonimową pracowniczkę MOPR, o którym mówi nam jedynie tyle, że miał miejsce w centrum miasta i rzekomo zaistniała tam próba gwałtu. Nie wiadomo natomiast kiedy ten incydent się wydarzył (przed miesiącem? wczoraj? przed rokiem? o której godzinie?) Nie wiadomo ile uczestnicy zdarzenia (funkcjonariuszka i niedoszły gwałciciel) mieli lat, jakiego byli wzrostu i budowy ciała, czy byli pod wpływem alkoholu, czy byli przy tym jacyś świadkowie, czy obie strony są zgodne co do przebiegu zdarzeń, dlaczego próba gwałtu się nie powiodła, czy niedoszły gwałciciel przebywa obecnie na wolności?

Trzecią nierzetelnością dziennikarską jest groteskowy motyw „gazu pieprzowego” wielokrotnie przywoływany w tekście jako panaceum na poczucie zagrożenia szerzące się rzekomo wśród pracowników MOPR. Przez ostatnie 2 lata od interwencji pana J. Rosłona w moim domu, zdarzyło mi się poznać również innych pracowników MOPR. Ku mojemu zaskoczeniu okazali się oni bardzo mili, kompetentni, obiektywni i kulturalni w odróżnieniu od pana Rosłona i pani Wawrzyniak. Żaden z tych pracowników pomimo znacznie większego od pana Rosłona stażu pracy, nigdy nie czuł się zagrożony przez swoich podopiecznych. Pracownicy ci opowiadali o swojej pracy z pasją i satysfakcją jako o misji i obowiązku wobec bliźniego. O swoich podopiecznych nie mówili z pogardą i nie nazywali ich „patologią”.

 

Ad II. Jeżeli chodzi o wskazanie informacji nieprawdziwych to mogę się odnieść wyłącznie do komunikatów dotyczących mojej osoby, niestety tekst jest celowo napisany w taki sposób, że nie tylko przeciętnemu czytelnikowi, ale nawet mi trudno jest ocenić bez wątpliwości, które pomówienia nie odnoszą się do mnie. Autorka tak pomieszała i zespoliła różne wątki, oraz poszczególne historie by czytelnik podświadomie związał je z moją osobą – jako postacią umiejscowioną w tekście centralnie, wymienioną z imienia i inicjału nazwiska.

  1. Nieprawdą jest, że uczestniczyłem w kłótni z jakimkolwiek pracownikiem MOPR, zwłaszcza z użyciem obraźliwych i niezgodnych z prawdą określeń.

  2. Nieprawdą jest, że używałem wobec funkcjonariuszy MOPR przemocy fizycznej. Nie byłem też obiektem takiej przemocy z ich strony.

  3. Nigdy nikogo nie zgwałciłem, ani nie usiłowałem zgwałcić i żądam za te insynuacje osobnych przeprosin od redaktora naczelnego pisma dla całej mojej rodziny!

  4. Nie jestem klientem MOPR

  5. Nieprawdą jest, że Jarosław Rosłon i Justyna Gajewska kiedykolwiek pytali mnie o moje dzieci. Funkcjonariusze ci w ogóle o nic mnie nie pytali. Natomiast oskarżyli o znęcanie się nad moimi dziećmi nie mając żadnych do tego podstaw, oraz grozili konfiskatą dzieci w razie nie przyznania się do winy.

  6. Nieprawdą jest, że mam jakikolwiek wyrok za znęcanie się. Autorka sama to kłamstwo zmyśliła bo nawet J. Rosłon w fabrykowaniu nieprawdy aż tak daleko się nie posunął.

  7. Nieprawdą jest, że pytałem funkcjonariuszy MOPR o ich preferencje seksualne. W sądzie zapytałem jedynie świadka Janinę Wawrzyniak, czy z racji pełnienia funkcji dyrektora MOPR posiada wiedzę na temat orientacji seksualnej swoich pracowników upoważnionych do kontaktów z cudzymi dziećmi.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka