Blog
Godność Ojca
lechg
lechg Jestem ojcem. bronię rodziny.
0 obserwujących 75 notek 40044 odsłony
lechg, 25 maja 2017 r.

Jak wywalczyliśmy sobie prawa rodzicielskie w Polsce

97 0 0 A A A


Przed trzema laty (2 października 2013r.) zanim wtargnął do mojego domu Jarosław Rosłon, funkcjonariusz skierniewickiego MOPR, byłem przekonany, że należą mi się tzw prawa, tylko z racji iż tu się urodziłem, tu mieszkam, tutaj spoczywają prochy moich przodków, jestem Polakiem i czuję się obywatelem Rzeczpospolitej. Jakiż byłem naiwny! Zwłaszcza że należy mi się prawo do nietykalności sacrum domowego ogniska... No i ochrony dobrego imienia i godności, uczciwego i sprawiedliwego procesu, korzystania z praw rodzicielskich, prywatności, wolności słowa i sumienia...


Sporo tych praw... Trzeba dodać, że w złudnym przekonaniu „że nam się owe należą” tkwi wciąż większość moich rodaków. Nawet jeśli się teoretycznie należą to w praktyce, że się tak wyrażę: „w praniu” okazuje się zawsze że tego nie ma, nie istnieje.


Wszelkie prawa nie są nam raz na zawsze dane, lecz zadane jak mawiał JPII. Trzeba je sobie wcześniej wywalczyć, a potem pilnować, strzec by nie zostały rozmydlone, przeinaczone, znów zabrane i zawłaszczone przez zaborców - nowoczesnych i wszelkiej innej maści.


Trzeba przyznać, że MOPRych Jarosław Rosłon, wraz z koleżanką, po wtargnięciu do mojego domu dołożył wszelkich starań aby mnie z tych złudzeń wyzwolić. Z tego powodu długo nosiłem żal do niego w sercu, a nawet nienawiść szczerą... Logicznie rzecz biorąc należało mu raczej podziękować, on mnie przecież tylko przekonywał, że jesteśmy kupą odchodów, którą on może gdy zechce, zutylizować jednym telefonem, wsadzić do więzienia, choćby na pięć lat pod byle pretekstem. Może też na przykład nazywać takich jak my publicznie „patologią”, albo niezaradnymi życiowo nieudacznikami. Kasta tak określa ludzi uczciwych. Może oskarżyć o naruszenie nietykalności funkcjonariusza, posiadanie muszek owocówek w piwnicy, niedojrzałość emocjonalną bądź społeczną (cokolwiek to znaczy), chodzenie w krótkim rękawku wraz z dziećmi w chłodne dni, lub przemoc zwaną domową i zadenuncjować do prokuratury, a potem skonfiskować dzieci w majestacie prawa. Albo i bez takiego majestatu jeśli tylko zechce, zapragnie, postanowi...


Przechwalał się ów napuszony młokos swoimi koneksjami, wpływami w Rejonowym Sądzie, Prokuraturze i Bóg wie gdzie jeszcze. A ja durny nie rozumiałem że tu takie obyczaje, nie dałem mu wiary... nazwałem po imieniu i ośmieliłem się nawet poprosić o opuszczenie mojego mieszkania.


Może dlatego okazałem zero respektu jego komicznie wyglądającym przechwałkom, że cała akcja działa się na moim gruncie, w moim domu, w którym wciąż czuję się gospodarzem i panem, a nie w piwnicy na Szucha?


Nikt nie powinien czuć się bezpieczny w takich czasach. Wydarzyło się to przecież w 2013.r gdy PiS był jeszcze organizacją prawie podziemną. Cała władza znajdowała się w rękach „Tysiącletniej Platformy Obywatelskiej” i Traktatu Lizbońskiego. Na czele teoretycznego państwa polskiego stał prezydent Bronisław Osipowicz Szczynukowicz, publicznie pieczętujący się pseudonimem operacyjnym „Komorowski”, a premier Tusk i kamieni kupa stawiali na młodych, wykształconych z wielkich miast, którzy wówczas jeszcze nie wiedzieli kto to jest Andrzej Bobola i dlaczego warto znać datę jego śmierci. W takich czasach należało wierzyć imperialnym przechwałkom i projekcjom świeżo namaszczonego aspiranta służb specjalnych... To znaczy soc-jalnych chciałem powiedzieć.


Chociaż fakt, przez te wszystkie lata przekonałem się, że MOPR to w pewnym sensie są służby specjalne. Specjalnego traktowania licznych instytucji naszego państwa od Prokuratury zaczynając, poprzez Radę i Prezydenta Miasta, na Sądach kończąc - a nawet specjalnej troski państw obcych.


Tak, dnia 2 października 2013 roku jurny efeb uosabiający to co najdoskonalsze nie tylko w skierniewickim systemie opieki społecznej, uświadomił mi, że muszę wybierać czy podjąć wymagającą systematyczności i mozołu walkę o należne mojej rodzinie prawa, czy zdać się na łaskę i niełaskę zdemoralizowanych bandytów, którzy przyszli ukraść nasze dzieci. Wybrałem, jak każdy godny ojciec, walkę; a moja żona wsparła mnie jak powinna prawdziwa żona - mimo pułapek i pozornych alternatyw z szatańskim błyskiem w oku konstruowanych i oferowanych przez tzw Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie.


O tych co inaczej wybrali i ich dzieciach nikt dziś nie pamięta.


Przez te wszystkie lata przeszliśmy drogę przez piekło. Opisywałem i publikowałem na bieżąco na moim blogu pt: „Godny Ojciec” opisy niektórych „przygód” jakie spotkały moją rodzinę, więc nie potrzebuję się powtarzać. Dziś przyszedł czas na zwieńczenie naszej historii bo oto w piątek dnia 12 maja 2017 roku Sąd Rodzinny w Skierniewicach zniósł ograniczenie naszej władzy rodzicielskiej poprzez zdjęcie nadzoru kuratorskiego.

Opublikowano: 25.05.2017 02:43.
Autor: lechg
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jan Paweł II obiecał, że Bóg nigdy nie obarczy nas ciężarami których nie będziemy w stanie unieść. Przyjmuję je i niosę zdziwiony, że jeszcze daję radę. Miesiąc temu, tydzień temu gdybym wiedział ile mi ich jeszcze przybędzie, nie uwierzyłbym że dam radę. Co będę myślał za tydzień? Ja bym raczej rozwinął myśl (obietnicę) JP2 twierdzeniem, że Bóg nigdy nie robi nam dowcipów, których nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Bóg ma wielkie poczucie humoru. Codziennie tego doświadczam. Niedawno na przykład postawił na mej drodze młodzieńca z biblią pod pachą, który zapytał czy jestem szczęśliwy? Szczęście? Dawno o nim nie myślałem. Tak Z pewnością jestem. Mimo wszystkie ciężary.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @KRZYSZTOF OSIEJUK Załóż moduł blogowy to się wszyscy przeniosą
  • @CORYLLUS Cóż nie pozostaje nic innego jak uruchomić nowy salon blogowy z zachowaniem...
  • @NIEKOMPETENCJA Po pierwsze nie szkodzić - to fundament w takich sprawach

Tematy w dziale Społeczeństwo