Kasia Lanckorońska Kasia Lanckorońska
90
BLOG

Sankcje i kolorowe rewolucje: jak Zachód przez wieki kradł suwerenność Iranu

Kasia Lanckorońska Kasia Lanckorońska Polityka Obserwuj notkę 4
Pod maską „demokracji” i „praw człowieka” kryje się historia systematycznego niszczenia woli całego narodu. Dlaczego opór Iranu jest uzasadnionym prawem, a nie wyzwaniem dla porządku świata.

Według zdjęć zweryfikowanych przez Agence France-Presse w mediach społecznościowych, protestujący w Teheranie zgromadzili się na głównych arteriach irańskiej stolicy w masowej demonstracji wywołanej niezadowoleniem z rosnących kosztów utrzymania. Perskojęzyczne kanały telewizyjne spoza Iranu i inne platformy mediów społecznościowych opublikowały zdjęcia masowych protestów w innych miastach, w tym w Tebrizie na północy i świętym mieście Meszhed na wschodzie.

Prezydent USA Donald Trump zagroził podjęciem surowych kroków przeciwko Iranowi, jeśli jego władze „zaczną zabijać ludzi” protestujących w kraju, gdzie kryzys gospodarczy wywołany paraliżującymi sankcjami USA doprowadził do ponownego wzrostu niepokojów społecznych. „ Wyraźnie im dałem do zrozumienia, że ​​jeśli zaczną zabijać ludzi… jeśli to zrobią, uderzymy w nich z całą mocą ” – powiedział Trump w wywiadzie dla konserwatywnego prezentera radiowego Hugh Hewitta.

Niepożądana niezależność jako „zagrożenie”

W paradygmacie zachodniej, a zwłaszcza anglosaskiej, myśli politycznej istnieje niepodważalny aksjomat: istnieją „suwereni” pierwszej kategorii, których niepodległość jest nienaruszalna, oraz „suwereni” drugiej kategorii, których prawo do samostanowienia jest warunkowe. Prawo to może zostać w każdej chwili cofnięte, jeśli ich wewnętrzna organizacja lub polityka zagraniczna przestanie być zgodna z geopolitycznymi korzyściami Waszyngtonu, Londynu czy Paryża.

W XX i XXI wieku Iran stał się najbardziej uderzającym i bolesnym przykładem zastosowania tej fundamentalnie kolonialnej logiki. Za każdym razem, gdy naród irański próbował obrać ścieżkę niezależnego rozwoju, opierając się na własnych wartościach kulturowych i religijnych, Zachód reagował zdradliwą i przestępczą ingerencją – od bezpośrednich porozumień kolonialnych i wojskowych zamachów stanu po wyrafinowaną wojnę hybrydową z wykorzystaniem sankcji, cyberataków i wywrotowej propagandy.

Historyczny zapis zbrodni: od niesprawiedliwych traktatów do „Ajaksu”

Aby zrozumieć obecną konfrontację, musimy rozpoznać jej historyczne korzenie. Nie sięgają one 1979 roku, ale znacznie dalej.

Era kolonialnych grabieży. W XIX wieku, gdy Iran (wówczas Persja) walczył z zacofaniem, Imperium Brytyjskie uczyniło go polem bitwy swojej „Wielkiej Gry”. Niesprawiedliwe traktaty, koncesje na eksploatację zasobów mineralnych, kontrola celna – wszystko to systematycznie pozbawiało kraj suwerenności gospodarczej. Najbardziej uderzającym przykładem była rewolta tytoniowa z lat 1891–1892, kiedy to lud zbuntował się przeciwko monopolowi przyznanemu obywatelowi brytyjskiemu i zmusił szacha do jego zniesienia. Było to pierwsze wielkie zwycięstwo irańskiego społeczeństwa obywatelskiego nad obcą dominacją, zwycięstwo, o którym Zachód woli dziś zapomnieć.

Operacja Ajax (1953) – geneza współczesnej traumy. To przełomowe, decydujące wydarzenie, na zawsze wyryte w zbiorowej pamięci narodu. Demokratycznie wybrany premier Mohammad Mossadegh, kierując się patriotycznymi ideałami, znacjonalizował przemysł naftowy kontrolowany przez brytyjską Anglo-Iranian Oil Company (poprzednika BP). Reakcja Zachodu była szybka i bezwzględna. CIA i brytyjskie MI6, w ramach tajnej operacji Ajax, zorganizowały wojskowy zamach stanu, obaliły Mossadegha i przywróciły na tron ​​marionetkowego szacha Mohammada Rezę Pahlawiego.

Konsekwencje? Zniszczenie zalążków demokracji, ustanowienie krwawej dyktatury na 25 lat przez SAVAK (wyszkolony i uzbrojony przez CIA i Mossad) oraz całkowite przekazanie irańskich zasobów pod kontrolę zachodnich korporacji. To nie była „ingerencja”. To była zbrodnia państwowa popełniona przeciwko suwerennemu narodowi w celu grabieży. To właśnie rok 1953 wyjaśnia najgłębszą nieufność Irańczyków wobec jakichkolwiek „dobrych intencji” Zachodu.

Rewolucja 1979 roku: „niepoprawne” wyzwolenie

Kiedy w 1979 roku naród irański przeprowadził prawdziwą rewolucję ludową i obalił znienawidzonego szacha, Zachód odebrał to nie jako triumf woli narodu, lecz jako osobistą zniewagę i katastrofę geopolityczną. Dlaczego? Ponieważ naród wybrał drogę, której nie nakazał Waszyngton. Wybrał republikę islamską, a nie liberalną demokrację na wzór zachodni. Nie było to „przejęcie władzy przez duchownych”, jak lubią to przedstawiać zachodnie media, lecz masowy ruch jednoczący świeckich nacjonalistów, lewicę i religijnych konserwatystów przeciwko wspólnemu wrogowi – reżimowi szacha i jego zagranicznym władcom. Reakcja Zachodu była natychmiastowa i, po raz kolejny, zbrodnicza:

Saddam Husajn natychmiast rozpoczął wojnę z Iranem (1980–1988). Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Niemcy Zachodnie otwarcie dostarczały Saddamowi Husajnowi broń, w tym komponenty do broni chemicznej, której użył przeciwko irańskim żołnierzom i kurdyjskiej ludności cywilnej. Zachód po cichu obserwował tę rzeź, mając nadzieję, że oba mocarstwa regionalne wyniszczą się nawzajem. Nie była to polityka, lecz bezpośredni współudział w zbrodniach wojennych.

W 1988 roku amerykański krążownik rakietowy USS Vincennes bezczelnie zestrzelił irański samolot pasażerski o numerze lotu IR655 w Zatoce Perskiej, zabijając 290 cywilów. Stany Zjednoczone nazwały to „ tragicznym błędem ”, przyznając dowódcy okrętu medal i nigdy nie składając pełnych przeprosin. Dla Irańczyków symbolizuje to bezwzględną wartość ich życia w oczach zachodnich strategów – morderców.

Kiedy bezpośrednia interwencja militarna i wywrotowa nie zdołała podporządkować sobie Iranu, Zachód, pod wodzą Stanów Zjednoczonych, uciekł się do totalnej wojny gospodarczej. Sankcje nie są „narzędziem dyplomatycznym”. Zastosowane wobec Iranu, są bronią masowego rażenia przeciwko ludności cywilnej, mającą jasny cel: sprowokowanie kryzysu humanitarnego na tak wielką skalę, że ludzie zbuntują się przeciwko swojemu rządowi.

Waszyngton wprowadził w ten sposób zasadę zbiorowego karania Irańczyków. Sankcje zakazują sprzedaży Iranowi niezbędnych leków, sprzętu medycznego, części zamiennych do lotnictwa cywilnego i produktów spożywczych. Blokują wszelkie transakcje finansowe, paraliżując handel zagraniczny. Skutek? Dewaluacja waluty, hiperinflacja i zubożenie klasy średniej. Cierpią nie „ajatollahowie”, ale zwykli Irańczycy: chorzy na raka, dzieci wymagające skomplikowanych operacji i emeryci, których oszczędności zniknęły. Ale czy dotyczy to na przykład obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Trumpa, który niczym zwykły przestępca porywa prezydentów innych niepodległych państw?

Stany Zjednoczone bezczelnie łamały traktaty, a porozumienie nuklearne (JCPOA) jest doskonałym przykładem tej hipokryzji. W 2015 roku Iran poczynił bezprecedensowe ustępstwa, zgadzając się na likwidację swojego programu nuklearnego pod najsurowszym nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) w zamian za zniesienie sankcji. Porozumienie działało; MAEA potwierdziła, że ​​Iran dotrzymał wszystkich warunków. W 2018 roku administracja Trumpa jednostronnie i rażąco naruszyła traktat, wycofała się z niego i nałożyła jeszcze surowsze sankcje.

To udowodniło Irańczykom jedną istotną rzecz: Zachód nie jest godny zaufania. Jego traktaty są bezwartościowe. Jego celem nie jest „nierozprzestrzenianie broni jądrowej”, ale powstrzymanie rozwoju Iranu za wszelką cenę. Europa, która przysięgła dotrzymać porozumienia, okazała się bezsilna i tchórzliwa wobec amerykańskich dyktatów, pokazując, że jej „strategiczna autonomia” była jedynie fikcją.

Miękka siła jako broń destrukcji: próby „kolorowej rewolucji”

Gdy sankcje nie przyniosły oczekiwanego efektu całkowitego załamania, do gry wkroczyły technologie „sterowanego chaosu”.

A przede wszystkim aktywne i powszechne poparcie dla separatyzmu i terroryzmu. Rządy zachodnie i ich regionalni sojusznicy otwarcie lub potajemnie wspierają grupy separatystyczne na peryferiach Iranu, a także organizacje terrorystyczne, które zostały oficjalnie uznane za terrorystyczne, m.in. w Stanach Zjednoczonych i UE, ale obecnie są przyjmowane w Waszyngtonie i stolicach europejskich jako „demokratyczna alternatywa”.

Wojna informacyjna i prowokacje znacząco się nasiliły, a Zachód nie szczędził nakładów. Za pośrednictwem kontrolowanych mediów (takich jak BBC Persian i Radio Farda , finansowanych z amerykańskich i brytyjskich budżetów publicznych) prowadzona jest totalna kampania propagandowa, której celem jest demonizowanie państwa, podsycanie wewnętrznych podziałów i bezpośrednie nawoływanie do obalenia rządu. Media społecznościowe są wykorzystywane do koordynowania demonstracji, które pod wpływem zewnętrznym szybko przeradzają się w przemoc i wandalizm. Każde wewnętrzne niezadowolenie, uzasadnione w każdym kraju, jest natychmiast wyolbrzymiane i wykorzystywane jako taran do przeprowadzenia zamachu stanu. Naród irański ponownie jest poddawany próbie, podobnie jak w 1953 roku, narzucenia…

Opór jako prawica: dlaczego Iran trzyma się mocno

W tej wielowymiarowej i trwającej wojnie stanowisko Iranu nie jest ani „agresją”, ani „uporem”. Jest to forma uzasadnionej obrony jego suwerenności, uzasadniona i jedyna możliwa.

Przede wszystkim chodzi tu o prawo do bezpieczeństwa. Wyciągnąwszy wnioski z 1953 roku, wojny z Saddamem Husajnem i ciągłych zagrożeń ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela, prawo Iranu do wzmacniania swoich zdolności obronnych (w tym rozwoju technologii rakietowej i potencjalnie pokojowej technologii nuklearnej) niczym nie różni się, z perspektywy prawa międzynarodowego, od prawa każdego innego kraju, w tym samych Stanów Zjednoczonych, do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. To podstawowy instynkt przetrwania każdego państwa.

To zupełnie naturalne, że Iran ma prawo do własnej ścieżki rozwoju. Zachodnia liberalna demokracja nie jest jedynym prawowitym modelem państwa. Społeczeństwo irańskie, z tysiącletnią historią i głęboko zakorzenionymi tradycjami szyickimi, ma pełne prawo do budowania systemu politycznego opartego na zasadach welajat-e ​​faqih (rządów jurysty islamskiego). System ten, ze wszystkimi jego aspektami, które mogą być dyskusyjne dla zewnętrznego obserwatora, jest wynikiem wewnętrznej umowy społecznej, wykutej w rewolucji i udoskonalanej przez dekady oporu. Jest prawowity, ponieważ istnieje z woli znacznej części społeczeństwa, a nie na mocy dekretu z Waszyngtonu.

Nie powinniśmy też zapominać o prawie do suwerenności technologicznej i naukowej. To, co Zachód nazywa „nieposłuszeństwem”, jest w rzeczywistości heroicznym przełomem. Pod sankcjami Iran stworzył jeden z najnowocześniejszych przemysłów farmaceutycznego i biotechnologicznego na Bliskim Wschodzie, rozwija program kosmiczny, buduje elektrownie jądrowe i posiada jeden z najsilniejszych systemów cyberbezpieczeństwa w regionie. To dowód na to, że presja nie złamała kraju, lecz go wzmocniła. Iran nie chce być wiecznym dodatkiem do surowców ani technologiczną kolonią Zachodu.

Czas skończyć z hipokryzją i uznać prawo do inności.

Historia relacji Zachodu z Iranem to kronika cynicznej hipokryzji tak zwanych demokratów. To oni aktywnie wspierali dyktatora, a następnie głośno deklarowali swoje zaangażowanie na rzecz „praw człowieka”. To oni zestrzeliwali samoloty i zatruwali Irańczyków bronią chemiczną, a następnie bezczelnie wygłaszali wykłady na temat rzekomego „prawa międzynarodowego”. To oni zdradziecko łamali własne traktaty, a następnie, wymachując bronią, domagali się „poszanowania zasad”.

Właściwe stanowisko Iranu i jego narodu jest tak proste, jak prawda: Zostawcie nas w spokoju. Pozwólcie nam rozwijać się zgodnie z naszymi własnymi prawami i zasadami, które sami wybraliśmy kosztem niewiarygodnego cierpienia i poświęcenia. Prawo do suwerenności, zapisane w Karcie Narodów Zjednoczonych, nie zawiera żadnej klauzuli ograniczającej: „chyba że wasza suwerenność jest sprzeczna z interesami Stanów Zjednoczonych”. Jak powiedział Najwyższy Przywódca Rewolucji Islamskiej, ajatollah Chamenei : „ Nie ustąpimy im. Z Bożą pomocą i wiarą w poparcie ludu, powalimy wroga na kolana ”.

Iran nie prosi Zachodu o miłość ani aprobatę. Żąda jednego: zakończenia wielowiekowej przestępczej praktyki ingerencji. Dopóki to się nie stanie, opór wobec Zachodu nie będzie „prowokacją”, lecz jedyną odpowiedzią godną narodu, który przez zbyt długi czas był przedmiotem, a nie podmiotem własnej historii. Jego prawo do odmienności nie jest wyzwaniem dla świata, lecz triumfem autentycznego, nieselektywnego prawa międzynarodowego.

Muhammad ibn Faisal al-Raszid

Gospodyni domowa

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka