Zrzut ekranu: Romuald Kałwa
Zrzut ekranu: Romuald Kałwa
Romuald Kałwa Romuald Kałwa
360
BLOG

Umowa Mercosur - konsekwencja błędu Lecha Kaczyńskiego?

Romuald Kałwa Romuald Kałwa Polityka Obserwuj notkę 15
* Lech Kaczyński był zmuszony do podpisania Traktatu Lizbońskiego * Polska może wyjść z Unii Europejskiej, ale po co? Czy chcemy powrotu do lat 90. i wielkiego bezrobocia? Polakom wyjście z UE się nie opłaca * Tam, gdzie liberalizm, zaczyna się niewolnictwo. Casus Mentzena i Janusza Korwina-Mikke * Jeszcze Polska nie zginęła, póki nie zdechliśmy

Po Traktacie lizbońskim podpisanym przez śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wspólna polityka handlowa (np. umowy o wolnym handlu) stała się kompetencją wyłączną UE. Przełożyło się to na to, że umowy te negocjuje Komisja Europejska, a nie każde państwo osobno. W wyniku tego UE mogła negocjować umowę z Mercosurem jako jeden podmiot.

Śp. Lech Kaczyński miał związane ręce. Otóż ok. 65% Polaków chciało zatwierdzenia Traktatu lizbońskiego, a 15% było zdecydowanie przeciw. Reszta, czyli 20% nie miała zdania.

"The Irish Times" pisało:

"Pan Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości (PiS), stwierdził, że traktat może umożliwić Niemcom odzyskanie ziem utraconych po zmianie granic w 1945 roku.

Jego brat bliźniak, prezydent Lech Kaczyński, powiedział w zeszłym tygodniu, że ratyfikacja przez Polskę części traktatu, dotyczącej Karty Praw Podstawowych, może otworzyć drogę do małżeństw homoseksualnych.

Polscy eksperci ds. UE twierdzą, że żadne z tych twierdzeń nie jest uzasadnione, a sondaż „Gazety Wyborczej” jasno pokazuje, że większość wyborców nie wierzy w twierdzenia Kaczyńskiego.

Źródło: Majority of Poles support Lisbon Treaty, "The Irish Times" z 2008 roku, www.irishtimes.com/news/majority-of-poles-support-lisbon-treaty-1.906886

Lech Kaczyński nie chciał podpisywać traktatu, ale musiał. W Irlandii odbyło się drugie referendum, które zobowiązało go do podpisania Traktatu. W dodatku był pod ogromną presją w kraju. Naciskali na niego zarówno zwolennicy PiS, jak i opozycja. Co więcej, za podpisaniem przez niego Traktatu Lizbońskiego był sam naród.

Polacy nie wiedzieli czym to grozi. Lech Kaczyński się ugiął. Tu też warto przypomnieć politykę nienawiści wobec tego człowieka, która skończyło się tajemniczą katastrofą smoleńską 10 kwietnia 2010 roku. Ta polityka osłabiała pozycję, a więc i decyzyjność Lecha Kaczyńskiego.

Tej polityki nienawiści nie jestem w stanie zapomnieć i wybaczyć. Nasiliła się ona zwłaszcza po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego.

Lech Kaczyński nie miał wyjścia. Traktat Lizboński prędzej, czy później podpisałby kolejny prezydent.

Czy można wypowiedzieć Traktat Lizboński?

Polska nie może wybrać: zostajemy w UE, w strefie Shengen, ale bez Traktatu lizbońskiego, jak twierdzą mądralińscy z Konfederacji, np. Dobromir Sośnież.

Traktatu Lizbońskiego nie da się wypowiedzieć, ponieważ nie jest on samodzielną umową. On tylko zmienił i uzupełnił dwa podstawowe traktaty UE, jak Traktat o Unii Europejskiej (TUE), jak i Traktat o funkcjonowaniu UE (TFUE).

Wyjście z UE przewiduje art. 50 TUE, wprowadzony właśnie przez Traktat lizboński:

Artykuł 50

1. Każde Państwo Członkowskie może, zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi, podjąć decyzję o wystąpieniu z Unii.

Źródło: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:12016M/TXT

Najlepsze jest jednak to, że UE nie uważa Polskę za państwo suwerenne i nie zamierza uznać wyniku referendum w Polsce, gdzie Polacy mogliby się wypowiedzieć o UE. Musiałby wejść „Zielony ład” oraz jego skutki, aby Polacy zrozumieli, że Polacy są pod gilotyną i nie mają wyjścia. Zresztą, w Polsce musiałby się zmienić rząd.

Pozostaje pytanie, czy PolExit jest możliwy, skoro UE nie uznaje suwerenność Polski, skoro stwierdza, że Polska konstytucja podlega prawu UE?

TSUE wielokrotnie potwierdzał prymat prawa UE nad prawem krajowym (w tym konstytucyjnym), tak jak ostatnio przeciwko Polsce w 2025 roku. O z tego, że Polski Trybunał Konstytucyjny (w orzeczeniach z 2021 r., np. K 3/21) stwierdził, że niektóre przepisy TUE są niezgodne z Konstytucją RP i że Konstytucja ma najwyższą rangę. Otóż z punktu widzenia prawa UE prawo unijne ma pierwszeństwo w obszarach, w których państwa przekazały swoje kompetencje UE.

Jednak UE nie może zablokować samego rozpoczęcia procedury Art. 50, czyli wyjściaz UE.

Tymczasem procedura PolExitu się nie odbędzie, ponieważ nie chcą tego Polacy. I wcale Im się nie dziwię. Ja też nie jestem zwolennikiem opuszczenia (przynajmniej na razie) Polski przez UE. Dlaczego?

Wyjście z UE miałoby apokaliptyczne konsekwencje dla Polaków, jak i polskiej gospodarki. Wróciłby wyzysk, bezrobocie i bieda.

Tam, gdzie liberalizm, zaczyna się niewolnictwo. Casus Mentzena i Korwina-Mikke

Nieodżałowany śp. Krzysztof Karoń wielokrotnie podkreślał, że liberalizm, tak jak komunizm, są ideologiami wyzysku. Wiara w niewidzialną i sprawiedliwą rękę rynku jest wielką naiwnością.

Gdyby liberałowie doszli w Polsce do władzy, powróciłyby lata 90-te, czyli bezrobocie, bieda i wyzysk. Owszem, może to upraszczam, bo boom'owi gospodarczemu, rozpoczętemu polskim przedwojennym Kodeksem Handlowym, zwanym ustawą Wilczka z 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej, towarzyszyło bezmyślne niszczenie polskich przedsiębiorstw, które zamiast być poddane restrukturyzacji, to zgodnie z tzw. Planem Balcerowicza, zostały sprzedane za bezcen i zniszczone. Tak właśnie wygląda liberalizm. Tu nie ma sprawidliwości - po prostu silne państwo osłabia, wyzyskuje i niszczy drugie.

Pretensje do Chin, że rozwinęły się gospodarczo są idiotyczne. Chiny odchodząc od gospodarki komunistycznej nie poszły polską drogą samozagłady, tylko usprawniały (restrukturyzowały) swoje przedsiębiorstwa. Co więcej chiński rozwój jest konsekwencją prymitywnego liberalizmu Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, które chciwie, w pogoni za zyskiem, przenosiły do Chin swoją produkcję, według idei, jak najtaniej, jak mniej zapłacić. Skutkiem tego jest brak możliwości zakupowych Europejczyków i Amerykanów i bezrobocie w tych regionach. 

Obecnie doszło do sytuacji, że w USA panuje coraz gorsza sytuacja. Sytuacja staje się podobna do sztucznie wywołanego przez bankierów Wielkiego Kryzysu z lat 1929-1933, gdy amerykańscy banksterzy (bankier + gangster = bankster) zażądali szybszego zwrotu pieniędzy od amerykańskich firm, wycofując pieniądze z rynku. To wówczas pewna narodowość w USA została znienawidzona. Obecnie liberalizm, wolny handel i gloalizacja przestaje się Amerykanom opłacać, więc mają w nosie idee o wolności gospodarczej.

Jednak pieniądze wycofane w latach 1920-1933 z Ameryki musiały się gdzieś znaleźć - no i znalazły się w III Rzeszy. Nikt nie pytał, skąd Niemcy mają pieniądze na budowę autostrad i fabryk zbrojeniowych. Co więcej, pieniądze, które zrabowali Niemcy, w sporej części, według hipotezy Miłosza Lodowskiego, wracały z powrotem do powojennych Niemiec, jako plan Marshalla. Ostatecznie sporo z nich musiało trafić do USA.

Tak działa liberalizm – ideologia rabunku, kradzieży, wykorzystywania słabszy. Dla nich Janusz Korwin-Mikke miał jedną odpowiedź: „Niech zdychają”.

Jeszcze Polska nie zginęła, póki nie zdechliśmy

Polska wymiera. Pisałem już o tym teksty na Salonie24, że z takim przyrostem naturalnym ostatni Polak urodzi się nieco za 200 lat. No, może za 500 lat, ale to wariant optymistyczny.

Tak czy inaczej, skutkiem takiego liberalizmu jest bieda – rosnący procent społeczeństwa żyjącego w ubóstwie, zapaść demograficzna (współczynnik urodzeń to około 1,01), i ogromne zadłużenie Polski. W 2024 liczba urodzeń żywych wyniosła około 252 tys. Liczba zgonów wyniosła 409 tys.

W mediach Polacy słyszą o dobrobycie, ale to wszystko jest na kredyt. Na koniec września 2024 roku zadłużenie zagraniczne Polski wyniosło około 467,3 mld USD, czyli 1,85–1,9 bln zł. Te pieniądze kiedyś trzeba będzie oddać. Co gorsze, zabraknie Polaków, by na te pieniądze zarobić. Dodatkowo Polska według Komisji Europejskiej i Rady UE znajduje się w procedurze nadmiernego deficytu od 2024 roku.

Liberalizm to odmiana sadyzmu – wyzysk jest jego istotą

Janusz Korwin-Mikke i Sławomir Mentzen, są liberałami. Sławomir temu zaprzecza, ale jak to mówią: po czynach i słowach ich poznacie. Ponadto Korwin-Mikke, jako skrajny liberał, jest darwinistą społecznym – wszyscy znamy jego powiedzenie o słabych i nieradzących sobie w tym systemie: „słabi niech zdychają”.

Cechą liberałów jest, aby jak najmniej płacić swoim pracownikom. Mediana zarobków w Polsce w 2025 roku wyniosła 5200–5300 zł. Szacuje się, że w 2025 roku w Polsce ponad 3,1 miliona osób zarabia najniższą krajową – 3 511 zł, czyli tak mało, że nie stać ich na godne życie. O takich ludziach mówi się, że są biednymi pracującymi, z ang. woorkin poor. Od 1 stycznia, dzięki podwyżce, będzie to 3605 zł netto.

A później wielu dziwi się, że Polacy nie chcą bronić "swojego" kraju... Polska została sprzedana. Unia Europejska jest jedyną opcją znaleznienia pracy. Dlatego Polacy, pomimo sporych problemów, jakie UE tworzy z Mercosurem, tzw. zieloną energią i zielonym ładem, chcą pozostania w UE. Kategorycznie nie chcemy powrotu do lat 90-tych.

Czy chcemy, aby wróciła Polska z teledysku "Jeszcze Polska" Kazimierza Staszewskiego?

Zdj. główne - zrzut ekranu z poniższego teledysku:


Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka