Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
134 obserwujących
1641 notek
2085k odsłon
  250   0

Czarne elfy

       Mój kolega Krzysztof Sokołowski, tłumacz i krytyk, blogujący jako Lapsus Calami, w ramach żartu ocenił na fejsbuku obecność czarnoskórych elfów w netlfliksowym spin-offie serialu "Wiedźmin". Poniżej przesyłam jego post.

Grzegorz GPS Świderski

Czy państwo jest bezwarunkowo złe? <- poprzednia notka         

następna notka -> Kim jesteś?

Szacowny Netflixie 

       W związku z Twoją decyzją o uczynieniu co najmniej części elfów z serialu "Wiedźmin" (i pochodnych) czarnoskórymi, a przede wszystkim w związku z Twoimi komentarzami wobec krytyki tej decyzji: "elfów nikt nie widział, nie istnieją, więc mogą być nawet tęczowe" mam dla Ciebie następujące informacje.

  • Fakt, że elfy fizycznie nie istnieją (choć ich nieistnienie nie jest udowodnione naukowo) nie oznacza, że w ogóle nie istnieją. Jest wręcz przeciwnie. Elfy istnieją w kulturze, w ludzkiej wyobraźni, i to już bardzo długo. Czas ich aktywnego istnienia w kulturze mierzy się czterema cyframi.
  • Angielskie "elf" pochodzi od protogermańskiego "albiz", co znaczy - tak, Netlixie, zgadłeś! - "biały"! Angielskie "elf"/"elves" oznacza "białe istoty".
  • Elfy zaludniały wyobraźnie ludzi Średniowiecza, zamieszkujących zachód i północ Europy, jako istoty magiczne, piękne, mądre i bezwieczne, choć żyjące wśród ludzi, to dla nich niewidziane - chyba że zechciały się "uwidzialnić". Ludzie Średniowiecza NIE MOGLI nadać im atrybutu ciemnej skóry, ponieważ nie mieli pojęcia o istnieniu ludów ciemnoskórych. "Albiz" pozostawały więc... no... albiz.
  • W toku historii wiara w elfy słabła, znikały one powoli z aktywnej zbiorowej wyobraźni, choć oczywiście o nich pamiętano. Ulegały także przemianom - nazwijmy to, "fizycznym". U Szekspira, w "Śnie nocy letniej" są to już małe człekokształtne stworzonka, nadal magiczne, lecz raczej złośliwe, a w każdym razie kapryśne i amoralne, czyli nie złe, lecz też niekierujące się nakazami ludzkiej moralności. Takie elfy odziedziczył po Szekspirze... Tolkien - takimi są w jego "Hobbicie".
  • I to Tolkien (i jego następcy) jest odpowiedzialny za powtórne zaludnienie "wyobraźni masowej" elfami w sensie germańsko-skandynawskim: "albiz".
  • I Szekspir, i Tolkien mogli nadać elfom ciemny kolor skóry, bo znali, a przynajmniej mogli znać, Murzynów. Mogli też uczynić albiz w dowolnym kolorze, na to mieli dość wyobraźni.

       Lecz... żaden z nich tego nie uczynił. Z prostej przyczyny: biel (światło) jest w kulturze europejskiej atrybutem dobra, a "czerń" (mrok) atrybutem zła. Być może to przykre, że nasi przodkowie bali się nocy, od której strachów wyzwalał ich blask słońca, może to przykre, że przyjęli dzienny tryb życia i może to przykre, że słońce w naszym klimacie nie wywołuje na skórę ciemnego pigmentu, ale tak jest i nikt nic na to nie poradzi. Nikt nic nie poradzi na to, że władca elfów nie jest Władcą Ciemności.

       Jest świętą prawdą, że ciemny kolor skóry "wiedźmińskich" elfów w niczym nie sprzeciwia się treści książek, z których czerpiesz, Szacowny Netflixie, natchnienie, ale jest też prawdą, że nie wnosi do serialu żadnej nowej jakości, a tylko wygląda dziwnie (Murzyni ze spiczastymi uszami? Brzmi trochę jak rasistowski dowcip). Za to sam pomysł i sposób, w jaki go bronisz w mediach tzw. społecznościowych, wystawia fatalne świadectwo Twojej wiedzy oraz Twojej ocenie potencjalnego odbiorcy serialu "Wiedźmin" (i pochodnych), którego masz najwyraźniej za - sobie podobnego, Szacowny Netflixie - ignoranta. 

       Oczywiście jest do wyobrażenia, że postawiłeś sobie za cel, Szacowny Netflixie, zadośćuczynić krzywdom kolonizatorów i heroicznie występujesz przeciw wyobrażeniom kulturowym liczącym kilkanaście wieków, jeśli nie kilkadziesiąt. Być może masz się za wszechmocnego władcę wyobraźni i inżyniera dusz. Gdyby tak rzeczywiście było, to ja miałbym cię, Szacowny Netlixie, za szaleńca z syndromem Napoleona. Ale szaleńcy na ogół nie dochodzą do pieniędzy, które zarabiasz, a których ja nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazić. 

       Muszę więc uznać, że kosztem Bogu ducha winnych ludzi jak wszyscy inni, tylko o ciemnej skórze, zrobiłeś sobie, Szacowny Netflixie, tanią, obrzydliwą reklamę. Reklamę skierowaną do frajerów. Reklamę barnumowską opartą na zasadzie: "There's a sucker born every minute...". A ty, szacowny Netfixie, jesteś gotów przytulić do łona wszystkich tych frajerów... by łatwiej opróżnić ich portfele. 

Bez szacunku 

Lapsus Calami

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura