Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1856 notek
2372k odsłony
  545   0

Polacy to idioci!

Natknąłem się ostatnio na wyniki badań opublikowanych w tym artykule:
Polacy to idioci!
Zastanowiło mnie jak zbadać zrozumienie tekstu. Jest na to najprostszy test: przedstawiamy komuś jakąś treść, a potem zadajemy pytania z nią związane, takie, że znajomość tej treści pozwala jednoznacznie na nie odpowiedzieć. Ale w jakiej formie przedstawiamy tekst? Można na wiele sposobów: jako tekst pisany, jako komiks, jako film, jako słowna opowieść czytana przez aktora, jako tekst piosenki z melodia czy tez przez melorecytującego rapera itd... Jeśli badamy zrozumienie treści to powinniśmy podać ją w formie najlepiej przyswajalnej przez badanego, a jeśli podajemy w ściśle określonej formie, to badamy przyswajalność tej formy.
Być może są tacy, którzy nie potrafią zrozumieć instrukcji obsługi jakiegoś urządzenia w postaci papierowej ulotki z treścią pisaną. Ale potrafią bardzo dobrze obsługiwać to urządzenie po tym jak usłyszą raperski tekst wyjaśniający sens, cel i sposób użycia tego urządzenia. To są być może analfabeci, ale nie są idiotami nie potrafiącymi zrozumieć prostego przekazu.
Z artykułu wynika, że chyba chodzi o zrozumienie tekstu w dowolnej formie, a nie tekstu pisanego. Mowa jest o zrozumieniu praw, komunikatów, poleceń itp... - a te w zdecydowanej większości odbieramy w Europie za pomocą radia, telewizji i słów mówionych - nie musimy umieć czytać, by to zrozumieć.
Jeśli tak, to tak kolosalna różnica między Polakami (77% ma kłopoty ze zrozumieniem tekstu), a Szwedami (tylko 28% ma takie kłopoty) świadczy o dużych różnicach genetycznych czy rasowych.
Gdy naukowcy wykrywają wielokroć mniejsze różnice między kobietami, a mężczyznami, albo między rasą białą, a czarną, to podnoszą się straszne głosy protestu o rasizm, nierzetelność badań, złą metodologię itd... A tu nic? Żadnego oburzenia? To Polak może być wielokrotnie głupszy od Szweda, a Szwed nie może być troszkę mądrzejszy od Murzyna?
Coś tu jest nie tak. Coś mi tu nie pasuje.
Bardzo ciekawa jest tez kategoria: "zrozumienie zarządzeń i poleceń". Najlepsi są Irlandczycy (77% rozumie). Niemcy mniej więcej w środku (55%), a w końcówce Polacy (32%). Polacy wiadomo - anarchiści. Ale Irlandczycy lepiej rozumieją polecenia niż Niemcy!?? Dziwne.
Ale jak badać zrozumienie poleceń? Wydać polecenie i zobaczyć, czy zostanie poprawnie wykonane? Można też inaczej: wydać polecenie i spytać jak zostało zrozumiane - ale wtedy sprawa się komplikuje, bo trzeba zbadać stopień zrozumienia odpowiedzi przez wydającego polecenie. Drugi sposób jest bardzo trudny metodologicznie. Pierwszy jest prostszy, ale czy odmowa wykonania polecenia, albo błędne wykonanie, świadczy o jego niezrozumieniu?
Ja, gdybym próbował badać analfabetyzm cywilizacyjny, to zadałbym taką zagadkę:
Na stole leżą 4 karty. Na każdej z nich z jednej strony jest cyfra, z drugiej litera. Teza brzmi: "dla wszystkich 4 kart leżących na stole spełniony jest warunek, że jeśli z jednej strony jest litera A, to z drugiej jest cyfra 4". Na stole widzimy następujące karty: A, B, 2, 4. Ile najmniej kart należy odwrócić, by zweryfikować tezę? Które to karty?
Mogę się założyć, że większość Szwedów, Szwajcarów i tych, którzy opracowali metodologię badań analfabetyzmu cywilizacyjnego podałoby błędne rozwiązanie.
Jak ktoś chce przeprowadzić własne badania to dla ułatwienia podaje angielską wersję zagadki:
There are four cards on the table. Each card has a digit on one side and a letter on the other side. There is a condition that has to be satisfied by each of these cards: "If on one side of the card is a letter A then there is a digit 4 on the other side". We see four cards on the table: A, B, 2 and 4. What is the least number of cards that we would have to flip over to see if the condition is true? Which cards we would have to flip over?
Ale wpadłem na jeszcze lepszy sposób badania analfabetyzmu cywilizacyjnego: zrozumienie dowcipów. Polacy rozumieją dowcipy amerykańskie i humor brytyjski bo puszczają u nas ich komedie i programy satyryczne i da się na tym nieźle zarobić. A czy da się tyle samo (uwzględniając potencjał ludnościowy) zarobić u nich na polskich satyrykach i komediach (nie licząc występów dla Polonii)?
Wydaje mi się, że gdyby nie różnicować ludzi na Szwedów i Polaków, tylko na matematyków i resztę, to proporcje wyników badań analfabetyzmu cywilizacyjnego byłyby podobne. Matematyk lepiej poradzi sobie z obsługą nowoczesnych urządzeń, zrozumieniu instrukcji, poleceń i rozporządzeń, czy rozumieniem prostych przekazów niż każdy inny człowiek.
Być może marne wyniki Polaków wynikają z marnej edukacji matematycznej? W Polsce jak ktoś się nie zna np. na literaturze, to jest uznawany za głupca i obciachowca. Natomiast to, że się miało w szkole dwóję z matematyki jest rodzajem chwalenia się - każdy przyznaje się do tego z dumą. To jest taki nasz kulturowy zwyczaj. Może gdyby u nas pisać instrukcje obsługi wierszem, to by opanowanie nowych technologii było lepsze?
Dodam, że często spotykam się też przechwaleniem się tym, że się instrukcji nie czyta. Ale to można wytłumaczyć: od kiedy wprowadzono przepis, że nie wolno u nas sprzedawać produktów bez instrukcji po polsku, zagraniczni producenci zaczęli obchodzić to tak, że dołączali do swoich produktów marne ulotki z polskim tłumaczeniem instrukcji zrobionej przez automatycznego tłumacza - przepisy wypełniono, ale instrukcji zrozumieć się nie daje.
Tłumaczenia instrukcji są coraz lepsze i to się poprawia, ale te wcześniejsze, marne tłumaczenia wytworzyły w ludziach odruch nie czytania instrukcji po polsku.
Często jest np. tak, że jak ktoś nawet średnio zna angielski, to woli angielskie wersje programów komputerowych niż polskie tłumaczenie. To, że tłumaczenia się poprawiają ma mniejsze znaczenie, bo wiara w te tłumaczenia powiększa się wolniej.
Analizując omawiane tu wyniki badań analfabetyzmu cywilizacyjnego i wydaje mi się, że są dwa główne czynniki wyjaśniające te wyniki:
  1. Czynnik polityczny.
  2. Czynnik kultury tłumaczenia.
W czołówce są państwa zachodnie, nie zniszczone sowieckim socjalizmem, ale rozwijające własny socjalizm zachodni. Po prostu socjalizm sowiecki jest wielokroć bardziej destrukcyjny i niszczy nie tylko materie, ale tez ludzki intelekt. Polskę zniszczył drastycznie.
Ale jak wytłumaczyć to zachodnie zróżnicowanie? To tłumaczy drugi czynnik - w czołówce są państwa wielojęzyczne, albo anglosaskie, czyli państwa mające duże tradycje tłumaczenia wszystkiego na kilka języków (Szwajcaria, Skandynawia), albo państwa nie muszące tłumaczyć, bo mówi się u nich w dominującym języku (Irlandia, Wielka Brytania). Co ciekawe wielojęzyczność jest raczej wyżej niż anglosaskość.
Wniosek: poziom analfabetyzmu cywilizacyjnego jest uwarunkowany językowo i zależy od kultury i tradycji tłumaczenia z języka na język. Czyli gdybym chciał pomoc w obniżeniu analfabetyzmu cywilizacyjnego to bym zainwestował w firmy zajmujące się tłumaczeniem i w edukacje tłumaczy.
Ale oczywiście nadal podtrzymuje zadnie, że należy głównie zainwestować w edukacje matematyczną - te statystyki nie uzasadniają tego, bo różnicowały badanych narodowościowo, a nie ze względu na profil edukacyjny.
 
Grzegorz GPS Świderski
 

następna notka -> Wiatrakowce

 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale