Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
126 obserwujących
1549 notek
1978k odsłon
682 odsłony

Ciemnogród

Wykop Skomentuj2
Hymn Ciemnogrodu:
 
"Aczkolwiek świat idzie do przodu,
My go ciągniemy w tył,
Synowie my Ciemnogrodu,
Walczmy z postępem co sił!"
 
Kto to jest Ciemnogrodzianin?
Ciemnogrodzianin to taki bardziej radykalny konserwatysta, który dodatkowo nie wierzy w żaden postęp. Ale najważniejszą cechą Ciemnogrodzianina jest to, że wyznaje swoje zasady bezmyślnie (dlatego jest odporny na wszelką postępową argumentację i propagandę). Ciemnogrodzianin nie wierzy w postęp i podchodzi bardzo nieufnie do wszelkich nowości. I marzy o cofnięciu się do epoki końskich furmanek i łuczywa lub nawet jeszcze wcześniej: do średniowiecza.
Ja swoja niewiarę w postęp wyjaśnię na przykładzie uogólnienia starej zasady Parkinsona: "Im więcej mamy czasu na wykonanie jakiejś pracy, tym więcej czasu nam ona zabiera.". Ja uogólniam to tak:
Im samochody szybciej jeżdżą i są wygodniejsze, tym mniej mamy z podróżowania: są wygodne, więc się nie zatrzymujemy na odpoczynek, są szybkie, więc się nie rozglądamy i nic nie widzimy. Ktoś, kto wyjechał za granice na kilka lat (np. do Włoch na studia) w średniowieczu, więcej dowiedział się o świecie, niż dzisiaj ktoś, kto był wszędzie na świecie na dwutygodniowych wycieczkach samolotem.
Im jest więcej samochodów, tym się wolniej poruszamy, bo są korki. (nie jest to sprzeczne z poprzednim, bo co nam po wolnej jeździe w korku? Wdychamy spaliny a rozglądać się i tak nie ma po co, bo wszędzie samochody i autostrada - nic ciekawego.)
Im samochody są bezpieczniejsze, a możliwości ubezpieczeń większe, tym jest więcej wypadków, bo ludzie są mniej ostrożni.
Im sprawniejsze i łatwiej dostępne mamy telefony, tym mniej spotykamy się z ludźmi i tym więcej czasu poświęcamy na dzwonienie. Telefon komórkowy wcale nie oszczędza nam czasu, bo im łatwiej się z nami skontaktować, tym więcej bzdurnych spraw będzie nam zawracało głowę.
Ktoś, kto uzyskał dostęp do poczty elektronicznej, więcej czasu poświęca na korespondencje bez sensu (np. uczestnicząc w listach dyskusyjnych), a mniej istotnych spraw załatwia tą drogą.
Nad przekazem informacji pracują cale sztaby ludzi w telewizji, prasie, agencjach prasowych na całym świecie, a i tak sąsiadka w maglu poda ciekawszą informację.
Wynalazek druku (albo Internetu) spowodował powódź informacji, z której trudno wyciągnąć coś sensownego. Człowiek koncentruje się na technicznie sprawnym wyszukiwaniu informacji, a zapomina o niej samej. Znamy dużo fajnych bibliotek, księgarni, wyszukiwarek Internetowych, przeczytaliśmy dużo książek, obejrzeliśmy dużo stron WWW, a mało wiemy rzeczy sensownych. Mądrość to nie jest posiadanie mądrego kolegi.
Im bardziej szerzy się oświata i edukacja, tym ludzie mniej wiedzą. Całkować i tak nie umieją (zapomnieli, bo do niczego nie jest im to potrzebne), a logiką nie potrafią się posługiwać w życiu. Z literatury coś im się kołacze po głowie, ale sklecić gramatyczne zdania, albo wygłosić przemówienia nie potrafią. Coś tam wiedzą o DNA, ale kruka od wrony nie odróżnią.
Nawet postęp w medycynie jest problematyczny. Bo co z tego, że mniej niemowląt umiera przy porodzie, jak skutkuje to tym, że ludzie są bardziej cherlawi (nawet umysłowo), co widać najbardziej po zniewieściałych mężczyznach, którzy są słabi, tchórzliwi, popierają feminizm, są za zniesieniem kary śmierci, boją się posiadać broń, przy napaści wołają policje zamiast zabić bandytę, przy najdrobniejszym konflikcie w rodzinie rozwodzą się, a najczęściej są pedałami i nie wstydzą się tego.
Albo państwo: zajmuje się coraz sprawniej milionem problemów, np. walczy z biedą, buduje domy, wytapia stal, strzyże trawniki itp., zamiast zająć się tym, co do niego należy czyli np. tworzyć możliwość zniszczenia ewentualnego wroga w pył, a nie przygotowywać się do prowadzenia długiej i wyniszczającej wojny, w której zginie połowa obywateli.
Im więcej znamy systemów moralnych, tym mamy mniejsze zaufanie do własnej moralności. Rozwija się relatywizm moralny, który niszczy naszą cywilizację.
Im jest więcej urzędników, tym trudniej cokolwiek załatwić. Państwo-Lewiatan rozrasta się do takich rozmiarów, że biurokracji nie jest potrzebny świat zewnętrzny - zajmuje się sama sobą (ale utrzymywać trzeba ją z zewnątrz).
...itd.
Gdzie ten postęp? Średniowieczny mnich albo egipski kapłan więcej wiedzieli o życiu niż dzisiejszy fizyk cząstek elementarnych, albo prezydent (oczywiście chodzi o wiedzę w takich sprawach jak: polityka, etyka, religia, logika, filozofia, czy choćby jakie zioła leczą reumatyzm, albo z czego się wyspowiadać). Postęp istnieje tylko w niewielu dziedzinach współczesnej nauki, ale i tak mało z tego wynika.
Jako Ciemnogrodzianin jestem pewien, że drobny, wiejski posiadacz młyna, który chodzi co niedziela z dziećmi do kościoła, a w wolnych chwilach idzie na łąkę albo na ryby (tak jak jego przodkowie), jest szczęśliwszy od dyrektora państwowej elektrowni wodnej, który co tydzień bierze dzieci od rozwiedzionej żony, idzie z nimi na koncert rockowy, a wolnej chwili idzie na frytki albo na dziwki (a przodków swoich nie zna).
Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale